logo
logo
logo
logologologo
System reklamy Test
 

Discoman


Odcinek #1.

Jarek Mikołajczyk... To nazwisko jest bardzo, bardzo popularne... w Simowej dyskotece! Opowiem jego historie od narodzin... Jego matka Krystyna urodziła go w Dziwnowie. Ojciec Władysław pracował na roli. Byli bardzo biedni. Chłopiec rósł. Jego oceny nie były najlepsze, wręcz przeciwnie. Nie uczył się, chodził na wagary. Gdy został nastolatkiem, rzadko kiedy zjawiał się w szkole. Wtedy zdarzyło się coś cudownego dla jego ubogiej rodziny! Pan Władysław wygrał w SIMSO-LOTKA 200.000 zł!!! Nie byli już biedni, oj, nie! Pan Władysław założył własną firmę. I tak stali się bogatymi Simami! No i Jarek stał się pełnoletni! Miał każdą dziewczynę. Zniewalał je swoją urodą! Był piękny, umięśniony. Pewnego dnia postanowił się wyprowadził do Miłowa. Uzgodnił ze starymi, że będą my wysyłali codziennie 1,000 simoleonów! Kupili mu dom. Ogromny! Cieszył się z tego, że w pobliżu była dyskoteka...

Ubrał się jak zawsze bardzo modnie. Postawił włosy na żelu. Była godzina 19:30. Czekał na chłopaków, w końcu zjawili się.
- Hejcia Jaro! - Powiedzieli razem: Miki (Mikołaj), Kolos (Rafał), Młotek (Paweł), Czarny (Bartek).
- No siemano! - Odpowiedział. - To co idziemy?
- Nie ma sprawy! - Powiedział Młotek.
Wyszli z wielkiego domu i poszli na dyskotekę...

Odcinek #2.

Weszli do dyskoteki. Zajęli wolny stolik.
- To co pijecie chłopcy? - Zapytał Jarek.
- No, oczywiście, że piwo. - Powiedział Paweł.
- Ja chcę colę. - Odezwał się Bartek.
Jarek kiwnął głową i poszedł do baru kupić.
- Czarny, a co ty tak dzisiaj bezalkoholowo? - Zapytał Miki.
- Tak jakoś...
Chłopcy zaczęli się śmiać. Jaro przyniósł na tacy 4 piwa i jedną colę.

- Trzymaj, abstynencie! - Podał Bartkowi colę i zaśmiał się.
Przez chwilę gadali, a tu nagle...
- Hej chłopcy! - Odezwała się do nich blondynka.
- Cześć! - Powiedział Jaro i podszedł do niej całując ją w policzek.
- Siadaj. - Powiedział Rafał.
Dziewczyna usiadła.
- Ja jestem Jarek, to jest Rafał, to Bartek, to Paweł, a to Mikołaj. - Przedstawił wszystkich Jaro.
- Ja jestem Sandra.
Jarek zaczął z nią tańczyć... tak jak już pisałam... żadna mu się nie oprze!

Odcinek #3.

Tańczyli przy szybkiej muzyce.
- Eh... ja już siadam. - Zaśmiała się Sandra.
- Okej. Może... chodźmy na spacer?
Blondynka zgodziła się. Wyszli z dyskoteki. Usiedli na ławce.
- Jesteś śliczniutka. - No i pocałował ją...
Poszli do Jarka domu.
- Świetnie się urządziłeś Jarek. -Powiedziała Sandra.
- Dzięki.
Nalał coli do 2 szklanek i przyniósł do salonu.
- Jesteś piękna. - Szeptał jej do ucha.
No i stało się co miało stać... Obudził się we wtorkowy poranek, Sandry już nie było. Zachichotał tylko i zaraz zadzwonił telefon.
- Hejcia Jaro! Tu Młotek. - Powiedział głos w słuchawce.
- No hej! - Powiedział Jarek.
- I jak tam Twoja laseczka, Sandra?
- No już jej nie ma. - Zaśmiał się.
- Ty to masz szczęście. Okej kończę.
- Pa!
Rozłączył się. Przyszła przesyłka z pieniędzmi od starych.
- No... Z wczoraj zostało mi 500 simoleonów, bo rano byłem na zakupach. No to mam 1500! - Ucieszył się. Położył się na kanapie i usnął.

Odcinek #4.

Po godzinie obudził go telefon. Zaspany odebrał: - Taa... tak? - Powiedział do słuchawki. - Cześć synku! - Powiedziała jak się okazało mama Jarka. - Krystyna. - No hej, mamcia! - Możemy wpaść jutro? - Zapytała. Jarka trochę to wkurzyło, ale... - Okej! A... o której...? - No koło 16, 17? - Yyy... Ech... Okej! - Skrzywił się. - To do jutra synku! Odłożył słuchawkę. "Kurcze! Nie na widzę ich!" Włączył TV. Za chwilę ktoś zapukał do drzwi. - Cześć Miki! - Powitał Jarek Mikołaja. - Hej! Mogę wejść? - No pewnie! Weszli do domu. Jaro poszedł zrobić kanapki. Za chwilę wrócił z talerzem kanapek. - Częstuj się. - Powiedział do Mikiego. Zaczęli jeść kanapki. - No i jak tam Sandra? - Zapytał Mikołaj. Jarek zaśmiał się. Opowiedział mu jak było z Sandrą. - No, a ja zgarnąłem fajną laseczkę. - Powiedział Miki. - Jakaś Monika... czy coś. - Zaśmiał się. - O 4. rano już poszła. A oni poszli do domu bez nikogo! - Znów się śmiał. - Hehe... Monika... też taką miałem. - Przyznał się. - Jest dużo Monik. Moja była brunetka, a Twoja? - Blondi...

Odcinek #5.

- Mikołaj, kurczę, zrób coś, żeby moi starzy jutro nie wpadli! - Zaśmiał się Jarek.
- Taa... Pewnie, a co wpadają?
Zaśmiali się. Wtedy wpadł kolejny kolega - Paweł. Usiedli na kanapie i zaczęli rozmawiać. Po 2 godzinkach rozmowy chłopców...
- Okej, ja już lecę. - Powiedział Młotek.
- Ja też już lecę. - Powiedział Miki.
- Okej. To jak zawsze o 20:00, ma się rozumieć? - Zapytał Jaro.
Chłopcy kiwnęli głową i wyszli. Jarek poszedł pogawędzić na czacie... Poznał tam niejaką Anetę. Przesłała mu ta Simka fotkę. Brunetka, zielone oczy... Pisali jeszcze przez godzinkę. Wyłączył komputer i robił sobie obiad. I co za nieszczęście! POŻAR!!! Na szczęście miał alarm, trochę gasił sam. Przyjechała straż pożarna i ugasili pożar...
- Proszę, się poduczyć gotowania! - Półżartem powiedział strażak.
- Oczywiście.
I tak Jarek zadzwonił do wszystkich, że dziś nie idzie na dyskę! Od kilku miesięcy nie idzie!
- Jaro, co się stało? - Pytali się i śmiali się wszyscy do których zadzwonił.
A Jarkowi nie było do śmiechu. Zjadł ciasteczka i poszedł oglądać TV. Później zjadł płatki i położył się spać.

Odcinek #6.

Wstał o 10. Zjadł śniadanie i poszedł wziąć prysznic. Gdy to zrobił poszedł odebrać pocztę z kasą i z rachunkami. Później poszedł na czat i znów gadał ze swoją Anetą. W końcu postanowili spotkać się w centrum o 15 w kawiarni "Mimoza". Była 13 zadzwonił telefon.
- Hejcia tu Kolos! -Powiedział głos ze słuchawki.
- Hej Rafał! Co chcesz? - Zapytał Jaro.
- Czy idziesz dziś na disco... Bo wczoraj nie szedłeś. - Zaśmiał się.
- Nie idę! Starzy przyjeżdżają. - I tu zaklął.
- Heh... Okej, papa!
Rozłączyli się. Była 14. Jarek poszedł szykować się na spotkanie. Ubrał najmodniejsze ubranie jakie miał! Zjadł szybkie danie i pojechał do "Mimozy". Zobaczył ją od razu, przecież przesłała mu swoją fotkę.
- Ach, to ty Jarek! - Podbiegła do niego i cmoknęła w policzko.
- No, no, no... jakie przywitanie. - Mrugnął okiem.
Usiedli przy stole i zamówili kawę.
- Nie myślałam, że spotkam kogoś tak sympatycznego i... tak słodziutkiego. - Podlizywała się Aneta.
Po udanym spotkaniu Jarek pojechał do domu, gdyż o 17. mieli przyjechać starzy. Gdy przybył do domu robił lunch. Zaraz przyjechali rodzice i zaczęli jeść.
- Synku widzę, że Ci mało pieniędzy chyba wysyłamy... Popatrz jakie masz potargane spodnie! - Zwróciła uwagę mama Krystyna.
- Mamo, to są takie specjalne. - Modne.
- Aha.
I tak sobie rozmawiali do 21:00 gdy jego rodzice wrócili do Dziwnowa. On wszedł na czat i gadał z Anetą. Później zjadł kolację i poszedł spać.

Odcinek #7.

Wstał i jak co dzień robił to co każdy Sim robi rano. Koło 13. zadzwonił do Pawła.
- Yo Paweł! - Powiedział Jaro.
- Hejcia! Jak tam po "imprezce" ze starymi? - Zaśmiał się.
- Taaa... imprezce! Weź chłopaków i wpadajcie do mnie! Okej?
- Spoko, Jarek! Już się robi!
- To czekam! Narka!
Poszedł do salonu i włączył telewizor. Przełączył na kryminał.
Za godzinę wpadli chłopcy. Weszli do salonu.
- Siemcia ziomki! Kawki, herbatki, coli, piwa? - Zapytał Jaro.
- Ja colę. - Powiedział Czarny.
- No, my piwko. - Powiedział Rafał. - Ty... Bartek... co Ci się dzieje? Ostatnio, żeś się taki abstynent zrobił!
Wszyscy zaśmiali się. Bartek najwyraźniej chciał uniknąć odpowiedzi więc zmienił temat.
- No, a jak wczoraj wizyta starszych? - Zapytał.
- Aaaa... spox. - Zaśmiał się.
I tak sobie rozmawiali.
- Okej, ja lecę! - Powiedział Miki. - To o której?
- No jak zawsze. - Dwudziesta. - Powiedział Młotek.
- No właśnie! - Powiedział Czarny. - Ja też lece.
- Hejcia! -Powiedział Jarek.
Zostali : Jarek, Paweł, Rafał.
- Wy wiecie co się Czarnemu stało? - Zapytał Jaro.
- Ja wiem. - Powiedział Paweł.
- Wiesz?!
- Żartuje! - Pokazał chłopcom język.
Zaśmiali się. Później chłopcy poszli. Jarek zjadł szybkie danie i siadł na kompa. Teraz znalazł na czacie, nie jaką Magdę. Gadali o tym i owym. Umówili się na dyskotekę o 20. Jarek przesłał jej swoje zdjęcie, a ona... zachwycała się nim! Potem zszedł z kompa. Była 19. Zjadł szybkie danie i poszedł się ubrać. - jak zawsze modnie! W końcu przyszli chłopcy...

Odcinek #8.

Poszli do dyski. Zajęli wolny stolik.
- No, chłopaki to co? - Zapytał Jarek.
- No, piwko. - Zaśmiał się Młotek.
- Ja chcę colę. - Powiedział Czarny.
Reszta chłopców zaśmiała się. Jarek złożył zamówienie i przyszedł z piciem.
- Barek, o co Ci łazi, że tak tylko cola, cola, cola? - Zapytał Rafał.
- Kolos, nie Twoja sprawa!
- Ej...! Jesteśmy przecież przyjaciółmi.
- No, dobra powiem Wam! Paulina jest w ciąży... ze mną!
Chłopcy wlepili w niego "gały".
- Taaa?! - Krzyknął Jaro.
- Nie taaa tylko tak! Nie pozwoliła mi pić. I tak mam szczęście, że mi pozwala chodzić na dyski! Jutro ma rodzic... - Skrzywił się.
Chłopcy rozmawiali na ten temat. Nasz Jarek wlepił oczy w jedną blondynkę. Gdy się obróciła... poznał ją! Tak... to Sandra. Ona też go zauważyła i podeszła.
- Jarek?! - Podbiegła.
- No... hej!
- Aaa... to z tą zarwałeś ostatnio? - Powiedział szeptem do Jarka Miki.
Jarek szturchnął Mikołaja. Poszedł tańczyć z Sandrą, ale jakiś koleś zainteresował się nią i odbił Jarkowi Sandrę. Jarek wrócił do stolika. Gadali o tym i owym. W końcu wszyscy wrócili do domu...

Odcinek #9.

Od razu wszedł na czata. Pytał Atenę czemu jej nie było. Ona powiedziała, że jej coś wypadło. I Jaro zaproponował jej, żeby wpadła do niego jutro.
Aneta oczywiście zgodziła się. Nasz Discoman poszedł spać...
Rano... Zjadł śniadanie i odświeżył się. Aneta miała wpaść o 15 na obiad. Jarek jadł płatki, gdy przyszła poczta. "No... kasa od rodziców przyszła" - Pomyślał. I tak jak pomyślał tak było. Kolejne 1.000 simoleonów wpadło na jego konto. Zadzwonił do Czarnego.
- Hej Czarny! - Powiedział Jarek.
- Hej! Sory, ale właśnie Paula rodzi. Pa!
Rozłączył się. "A właśnie chciałem zapytać czy już urodziła" - Zaśmiał się do siebie. Podszedł do barku i wypił porządną whisky. Była 13 Jarek oglądał telewizor myśląc o dzisiejszym spotkaniu z Anetą. Potem poszedł zadzwonić po kucharza, bo on sam nie umie nic fajnego ugotować.
"Jest 14:30... Idę się ubierać." Jak pomyślał tak zrobił. Postawił włosy na żelu, ubrał garniturek! W końcu przyszła Aneta... w różowej sukience.
- Hej! - Przywitał ją. - Niech Pan poda jedzenie, a potem proszę wyjść. - Powiedział do kucharza.
Aneta usiadła. Jedli, rozmawiali, jedli, rozmawiali...
- Oh... już 19. - Powiedziała Aneta. - Na którą idziesz na dyskę?
- Na 20. Może pójdziesz się w coś luźniejszego przebrać i pójdziemy razem? - Zapytał.
- Okej, już lecę. Będę o 20.
I wyszła. Jarek szybko zdjął garnitur i ubrał się modnie. Zadzwonił do Czarnego...
- Hej Bratek! I jak? - Zapytał.
- Mam synka. Taki słodki.
- To znaczy, że dziś nie idziesz?
- No...
- No to współczuję.
- Ehhh... Lepiej nie gadać! - Zaśmiał się Bartek.
- No to do kiedyś.
- No, pa!
Rozłączył się. "No, no, no... Bartek ma synka... WOW!"
Czekał na Atenę i na chłopców. W końcu wszyscy zjawili się...

Odcinek #10.

Na dysce...
- A co Paula już urodziła, że naszego abstynenta nie ma? - Zaśmiał się Młotek.
- No. Dzwoniłem do niego. Ma synka. - Powiedział Jarek.
Chłopcy zaczęli się śmiać. Potem rozmawiali o Bartku.
- Kur... I co... nasza paczka... Nie będzie w niej Czarnego?! - Mówił zdziwiony Miki.
Chłopcy odpowiedzieli zgodnie: "Chyba TAK!". Jaro tańczył z Ateną. O 01:00 wyszli do niego do domu. Reszta jeszcze siedziała w dysce. A on i Aneta... Chyba wiadomo?!
Rano...
"O... ona tu jeszcze jest?!" - Zdziwił się.
Poszedł zrobić dla nich śniadanie (płatki). Aneta wstała była 10:00.
- Hej Jarusiu. - Powiedziała i go gorąco pocałowała.
Jedli śniadanko...
- Eh... Ale mnie brzuch boli. - Mówiła Aneta. - Łee... - Zaśmiała się.
Przyszła poczta z kasą i rachunkami. Jarek zapłacił i z 1.000 zostało ok. 800 simoleonów... A z wczoraj?!
- Jarek, Jarek, Jarek... - Mówiła Aneta. - Ty to bogaty jesteś.
Zaśmiali się. Zadzwonił telefon. Poszedł odebrać Jarek. Dzwonił Czarny.
- Hej! Wiesz co się stało... - Powiedział Barek.
- Co?
- Paulina dziś w nocy zmarła... Jestem sam z dzieciakiem! Co mam robić?!
- Ale... ale... jak TO?! - Dziwił się Jaro.
- Wpadnę do Ciebie za 30 min.
Aneta poszła gdy się dowiedziała, że przyjdzie kolega Jarka z takimi kłopotami...

Odcinek #11.

Jarek podszedł do barku i nalał sobie whisky. Za 5 min przyszedł Czarny.
- No mów!
- No, bo... Ja zostałem z dzieckiem, a ona... a ona... a ona...
- A ona?!
- Ona pojechała moim samochodem do sklepu... Wjechał w nią tir...
- Chyba kpisz?!
- Nie... niestety...
Jarek nalał Czarnemu whisky. Myślał nad całą sytuacje. W końcu Bratek zaczął gadać.
- Poradzę sobie... Zarabiam 640 simoleonów na dzień to wystarczy na opiekunkę i na inne... chyba?
- Nie wiem, nie znam się! A z kim jest teraz dziecko?
- Z opiekunka.
Zadzwonił telefon. Gospodarz domu odebrał telefon.
- Hej Jaro! Tu Elfik!
- Elfik? - Zapytał zdziwiony Jarek
- Kamil z Dziwnowa, pamiętasz?
- A no tak! Elfik... - Zaśmiał się
- Podobno mieszkasz w Miłowie?
- Tak... Wiesz... wpadnij do mnie?
Długo nie słyszał odpowiedzi.
- Ja... ja jestem w więzieniu.
- Co?!
- No! Ja właśnie w tej sprawie.
Elfik opowiedział mu cala historie, ze okradł sklep z komputerami. Kaucja wynosi 50,000 simoleonów i prosił Jarka o pomoc, żeby mu pożyczył, a on kiedyś odda. Jarek oczywiście zgodził się, tyle, ze musi powiedzieć o tym rodzicom, żeby do niego zadzwonił za 2 dni. Rozmowa skończyła się. Jarek wrócił do Czarnego.

Odcinek #12.

- Kto to? - Zapytał Bartek.
- Elfik.
- Kto?
- Elfik.
- Kto to taki?
- Kamil z Dziwnowa, mój kumpel.
- Aha.
Ktoś zapukał do drzwi. Był to Młotek. Gdy dowiedział się o wszystkim siedział cicho nie wiedząc co robić, myśleć... W końcu Jarek pomyślał że zrobi coś dla przyjaciela... Ale... Jeśli Bartek mu odmówi? Sam nie wiedział czy zapytać go...
- Bartek...
- No?
- Z... zamieszkasz.... zamieszkasz ze mną, tutaj!
Czarny zaczął się śmiać... No tak... Jarek miał ochotę się zabić, że zapytał... Przecież Bartek jest uparty i robi wszystko na swoja rękę. No tak... "Jak mogłem o tym zapomnieć... No fajnie... To Bartek się teraz obrazi... Świetnie!" - Myślał.
- Jaro... Dzięki... Pa! - Czarny wyszedł.
"Wiedziałem..." - Pomyślał sobie.
- Oj, nie martw się. Ale przecież wiesz, ze on nie lubi pomocy!
- Wiem, wiem...

Odcinek #13.

Młotek poszedł. Jarek ubrał się i pojechał do Dziwnowa do rodzinki.
- Hej Wam! - Powiedział na przywitanie.
Rodzice przywitali go.
- Wchodź do środka! Mirea upiekła pyszny placek. - Powiedziała mama.
Mirea to ich kucharka. Oprócz jej pracują dla nich jeszcze trzy sprzątaczki. Jarkowi Mirea zawsze się podobała! Wstyd mu było przyznać, że zakochał się w kucharce.
Weszli do domu.
- A więc znając życie synku coś chcesz? - Zapytała mama.
- No właśnie.
I opowiedział im o Elfiku.
- Wystarczy mi 40.000 simoleonów, bo 10 mam.
- Kochanie... ja bym Ci to dała, ale zrozum. - Powiedziała mama.
- Co mam zrozumieć?
- To jest złodziej! Nie będę dawała pieniędzy na oszusta!
- Tato...?
- Synku, jestem po mamy stronie, ale jeśli chcesz... to proszę.
Mamie się to nie podobało. Gdy Jarek usłyszał, że jutro pieniądze będą na koncie pożegnał się. Ale nie pojechał do domu... Poszedł do kuchni, do Mirei...

Odcinek #14.

- Mirea? - Zapytał wchodząc do kuchni.
- Och... Pan Jarek. Witam! - Powiedziała Magda, sprzątaczka.
- Gdzie Mirea?
- U siebie w pokoju.
Jarek wyszedł bez słowa i poszedł do pokoju Mirei. Zapukał, ale nikt nie powiedział "proszę" czy coś w tym stylu więc wszedł. Zobaczył płaczącą Mireę.
- Mirea? Co się stało? - Zapytał.
- Nic, proszę Pana. Nic.
Dziewczyna płakała. Jarek bardzo chciał wiedzieć o co chodzi. Była 18. Musiał już wrócić do Miłowa, choć wolał zostać z Mireą. Bardzo mu się podobała.
- Mirea, proszę Cię, powiedz mi... Może Ci jakoś pomogę? - Ponownie zapytał.
- Bo... ja nie chcę być kucharkom! Chcę stać się kimś ważnym, a nie, gotować, gotować, gotować! Tak jak Pan... Być bogatym, a nić nie robić... - Westchnęła.
Jarek przytulił Mireę. Do pokoju wszedł tata Jarka.
- Jarek?! Co ty robisz?! Wynoś się!
Jarek wyszedł. Pomyślał, że jak mógł się zakochać w czymś takim. Od razu przeszła mu ta miłość gdy o tym pomyślał. Wrócił do Miłowa. Była 19:30. Zadzwonił do Kolosa z pytaniem: czy idą dziś na dyskę. I oczywiście poszli. Na dyskotece spotkał...

Odcinek #15.

Konrada (jego kumpel) z... Mireą! Nie mógł na to patrzeć.
- O nie! On mi jej nie odbierze! - Pomyślał i podszedł do Mirei.
- Mirea teraz ze mną zatańczysz! - Powiedział do Mirei Jarek.
Mirea zaskoczona nie wiedziała co powiedzieć, ale nawet się nie kapła, gdy już tańczyli. W tańcu jak to bywa oczywiście rozmawiali.
- Co robisz w Miłowie? - Zapytał Jarek. - Przecież w Dziwnowie są dyskoteki.
Teraz znowu poczuł, że ją kocha. Naprawdę ją kocha!
- Bo... Twój tata...
- Wyrzucił Cię ?!
- T...tak. Po tym co zobaczył. - Usiedli przy wolnym stoliku. - Zrobił mi wojnę... i... i wyrzucił mnie.
Jarek wiedział, że to przez niego. Nie mógł do tego dopuścić! Wyszedł z dyskoteki i zadzwonił do taty. Jego tata tłumaczył się, że nie pozwoli na to, żeby jego syn zakochał się w kucharce! I Jarkowi też zrobił wojnę, co prawda przez telefon, ale zrobił! Jarek wrócił do dyskoteki. Mirea siedziała i płakała. Jarek chciał ją pocieszyć. Nie wiedział jak.
- A gdzie będziesz mieszkać? - Zapytał.
Mirea otarła łzy.
- Będę na parę dni u koleżanki. Ma malutki domek... 1 pokój, kuchnia, łazienka. Mieszka z mężem i dzieckiem. Będę spała na ziemni w kuchni. - Odpowiedziała Jarkowi.
- Chodź... jedziemy do twojej koleżanki po ciuchy i pojedziemy do mnie. Ja mam 4 pokoje wolne! - Powiedział i wziął Mireę za rękę.
Pojechali do koleżanki Mirei.

Odcinek #16.

- Hej Mirea! - Wyskoczyła z drzwi jej koleżanka.
- Hej Eliza!
Eliza poprosiła Mireę na bok.
- Mówiłam Ci, że mam mały domek i żebyś gości nie zapraszała!
- Nie o to chodzi. On przyjechał ze mną po moje rzeczy. To właśnie on mnie przytulił...
Eliza z Mireą poszły spakować ubrania. Jarek poznał męża Elizy. - Błażeja. Miły mężczyzna. Siedzieli w malutkiej kuchni przy herbatce i gadali. Dziewczyny spakowały ubrania i Mirea pojechała z Jarkiem. Czuła się dziwnie, obco. W końcu nie zawsze jedzie się z prawie szefem. Dojechali do domu.
- Panie Jarku, a czy ja tak w ogóle mogę? - Zapytała Mirea.
- Pierwsza sprawa. Nie mów do mnie przez Pan. Druga - możesz. Była 23. Jarek zrobił szybciutką kolację. A potem położyli się spać.
Rano o 8. czekała na Jarka śniadanie.
- Dziękuję Mireo. - Powiedział.
Zaczęli dyskutować o tym i owym. Potem podjechała długa limuzyna... Jarek poznał... starzy!
- Mirea kryj się! Szybko! - Krzyczał Jarek. - Spróbuję ich spławić.
Mirea pobiegła do 2 ubikacji. Jarek spławiał rodziców... ale nie udało się!
Mirea spędziła w ubikacji 2 ciągnące się godziny...

Odcinek #17.

Mireą od razu chciała wszystko wiedzieć o co im chodziło. Jarek zaśmiał się. Nie mógł się opanować, a potem... zaczął beczeć! Gdy się uspokoił opowiedział jej po co byli tu jego rodzice.
- Wiesz co?! Powiedzieli, że... nie będą mi już przesyłać pieniędzy i mam się jak najszybciej stąd wyprowadzić... Muszę zacząć pracować, a nic nie umiem!
Jarek był wnerwiony. Zaczął rzucać rzeczami, rozbijać! Mirea płakała! Nie temu, że Jarek nie miał pracy, tylko nie wiedziała co ma robić z Jarkiem. Potem opanował się i usnął. Mirei zrobiło się żal Jarka... Ona była w takiej samej sytuacji.
Wieczorem ok. 19 Jarek obudził się... Czekała na niego kolacja.
- Dzięki Mirea... Mam plan.
- Słucham Pana.
- Mireo... nie mów do mnie Pan.
- Dobrze Jarku.
Zaczęli jeść kolację. Bardzo smakowała Jarkowi.
- Niech Pan powie.
Jarek sam nie wiedział co powiedzieć.
- Mieli mi dać na konto kasę, 40.000... Pewnie mi nie dali. Ale ja mam 10.000 swoich więc wiesz... Na mały start będzie.
Mirea ucieszyła się, ale potem się zmieszała.
- Ale... to tak nie wypada...
- Dobra Mirea... muszę Ci coś powiedzieć.
- Tak?
- Kocham Cię...

Odcinek #18.

Mirea nie wiedziała co powiedzieć...
- Yyy...?
- No, co yyy! Ja Cię kocham!
- Niech sobie Pan żartów nie robi, dobra?
Jarek uklęknął przed nią.
- Kocham Cię. - Wyszeptał...
Wstał i przytulił Mireę. Jednak przeszkodził im dzwonek do drzwi. Podszedł Jarek... była tam... Aneta z... Sandrą! Zaczęły mu robić wojnę.
- Jak śmiesz... Ty... Ty zdrajco! Ja nie jestem na jeden raz... Dzwoniłam, pisałam sosy... a Ty?! - Krzyczała Sandra.
- Fakt... Nie odbierałem, bo Cię nie kocham!
- Hahaha! I co przespałeś się ze mną? A przeczytałeś chociaż liścik który Ci wtedy zostawiłam? - Ciągnęła.
- Nie... Nie widziałem!
Sandra zaczęła płakać. Potem skoczyła na niego Aneta. Z góry zeszła Mirea, która to wszystko słyszała. Płakała. Podeszła do Anety i Sandry.
Powiedziała im co powiedział jej Jarek.
- Sorry, no... - Powiedział.
- Dobra Jarek, powiemy o co chodzi... - Powiedziała Aneta.
- Ja tu byłam tyle razy, ale nigdy nie mogłam Cię zastać... - Wtrąciła Sandra.
- Zamknij się! - Krzyknęła na nią Aneta.
- Wejdźmy do domu, żeby sąsiedzi nie słyszeli. - Powiedział Jarek.
Weszli do domu. Już w salonie zaczęły się wyrzuty... A Jarek dalej nie wiedział po co tu tak dokładnie przyszły. Cały czas wyrywała się Sandra...
- Jarek... Sandra urodziła dziecko - Twoje dziecko. A ja... jestem w ciąży. - Wydusiła Aneta.
- Jarek? - Zamurowało go...

Odcinek #19.

Mirea, Aneta i Sandra wyszły z domu.
- Ale ze mnie discoman! - Śmiał się, ale potem zaczął beczeć.
Zaczął głową bić o ścianę. Zadzwonił do Bartka.
- Słuchaj Czarny... Mógłbym u Ciebie kilka nocy się kimnąć? - Zapytał.
- No, a jak! A co się stało?
- Opowiem jak przyjadę. - Powiedział.
Rozłączył się. Spakował wszystkie swoje rzeczy. Wziął te najważniejsze: kilka ciuchów, kartę kredytową, laptopa i kilka innych. Zamówił taksówkę i pojechał do Dziwnowa oddać matce klucze do mieszkania.
- Bierzcie. - Rzucił im na ziemie i pojechał do Czarnego.
Myślał jak sobie poradzi... Bez domu, 2 dzieci... Co to w ogóle znaczy?! Nie wiedział jak to wszystko uporządkować w swojej głowie. Gdy wszedł do Bartka pierwsze co zrobił to rozbeczał się. Bartek nie widział Jarka nigdy w takim stanie.
- Ej... chłopcze co się stało? - Zapytał.
Jarek zaczął od przytulania się z Mireą, aż po dziś. Bartek? Nie wiedział co mówić!
- O cholera... - Powtarzał.
- Nie mów mi "o cholera..." tylko mi pomóż! - Krzyczał.
- Taa... łatwo Ci mówić...

Odcinek #20.

Przespał się... Rano wstał w troszkę lepszym humorze. Czarny akurat bawił dziecko.
- Heh... obaj jesteśmy ojcami. - Zaśmiał się Jaro.
- Ooo... widzę, ze humor wrócił!
- Tak... Idę poszukać pracy. Gdzie masz kompa?
- Na górze. W gabinecie.
- Okej, dzięki... A... A w ogóle mogę skorzystać?
- No, jasne.
Jarek poszedł. Znalazł pracę związaną z piłką nożną. Robotę zaczynał od 8 do 14. Poszedł pochwalić się Bartkowi. Bartek przybił mu grabę. Przyszedł tam Kolos.
- Ooo... Hej Rafał. - Powiedział Czarny.
- Cześć. Jaro? Co tu robisz?
- Mieszkam.
- What?!
- No...
Opowiedział mu o tym co się stało.
- Oj... Ojojoj... Aleś się urządził bracie.
- No widzisz... Ale mam już pracę.
- No gratulacje! Wszystko będzie dobrze.
Gawędzili i gawędzili. W końcu postanowili zaprosić całą swoją paczkę.

Odcinek #21.

Wieczorem o 19 przyszli Rafał, Miki i Paweł. Czarny i Jaro przygotowali ognisko i kiełbaski. Spotkali się w ogrodzie Bartka. Gadali o... Jarku!
- Współczuję... Ale wiesz... Pracę masz... Dach nad głową masz... Na alimenty będzie... - Pocieszał go Mikołaj.
Zresztą jak inni. Jarek był im bardzo wdzięczny.
- Zmieńmy temat. - Zaproponował Jaro.
- Taa. A o czym mamy gadać?
- Bartek, Kamil się obudził. - Powiadomił Jarek.
- Wiem, zaraz wracam.
Chłopcy zaczęli jeść kiełbaski i czekali na Czarnego. Gadali o sporcie.
- Ale żeście wybrali temat! Z moją pracą! - Zaśmiał się Jarek.
- Specjalnie, żebyś poczuł, że zaczynasz harować.
Przyszedł Bartek z synkiem.
- Stary... Jak godzisz prace z synem? - Zapytał Mikołaj.
- Mam wychowawcze! Jak zacznie chodzić do budy to wrócę do roboty.
- Ale będę miał fajnie! Będę pracował z Bartkiem... - Zaśmiał się Jarek.
- Ale ja jestem na wyższym stanowisku!
- No... fakt...
I tak rozmowa ciągła im się...

Odcinek #22.

Jarek wstał i pierwszy raz w życiu poszedł do pracy! Wstał o... 8! Tak! Zaspał... Ale samochód poczekał na niego, a ten szybko się przebrał i pojechał. W pracy było dziwnie. Ludzie nie za miło go przyjęli, ale on cieszył się, że ma jakąkolwiek prace.
- Hej! - Powiedziała do niego jakaś śliczna brunetka z błękitnymi oczkami.
Jaro od razu zapomniał, że jest w pracy.
- A... hej. - Uśmiechnął się.
- Jestem Dagmara. - Ciągnęła kusząco.
- Ja... ja jestem Jarek.
- Niestety, nie będziemy razem pracować. - Zamknęła swe oczka. - Jestem sekretarką.
I odeszła. Jarek krążył ją oczami. W końcu przypomniał sobie, że jest w robocie. Miał trenować dzieciaki...
"Jakie te bachory są wstrętne..." - Pomyślał, gdy wyszedł na boisko.
Z budynku wybiegła Dagmara i podleciała do Jarka.
- Słuchaj... - Poprawiła włosy. - Szef Cię woła.
I odbiegła. Jarkowi ona tak się podobała, taka była piękna, kusząca, że stał w miejscu chyba z 5 minut. Dopiero dzieciaki zaczęły wrzeszczeć. Wtedy się "obudził" i poszedł do szefa.
- Słucham? - Zapytał Jaro.
- Przepraszam, ale pomyliło mi się coś. Nie jesteś trenerem... Tylko w meczach podajesz piłkę. I za to jest 120 simoleonów na dzień i pracujesz od 12 do 16, bo wtedy są mecze. Przepraszam za pomyłkę.
Jarka zatkało. On? Ma tylko podawać piłkę.
- A... A są awanse?
- No pewnie! Jak się sprawdzisz to potem będziesz jako rezerwowy w grze i dostaniesz - 180 simoleonów. - Odpowiedział szef.
- A dalej?
- Kiedyś Ci opowiem. Dobra... Masz dzisiaj wolne. - Uśmiechnął się.
Jarek pojechał do Czarnego.

Odcinek #23.

- Już Cię wywalili? - Zaśmiał się Bartek.
- Nie. - Odpowiedział.
- A co?
Jaro opowiedział mu. Potem pojechał szukać Sandry. W końcu znalazł jej dom. Zapukał. Otworzyła ona. Przez chwilę stali w milczeniu.
- Sandra... - Zaczął po chwili.
- Wejdź.
Tak też zrobił. Sandra akurat myła jego dziecko... On sam tak naprawdę nie był pewny, zastanawiał się czy to jest jego dziecko. Lecz gdy go zobaczył... był pewny! To był cały Jaro. Uśmiechnął się. Gdy Sandra go wykąpała i uspała zaczęli rozmawiać.
- Jak mu dałaś na imię? - Zapytał.
- Nie dałam mu. Czekałam... na Ciebie.
- Naprawdę?
- Tak, bo ja Cię kocham...
Jaro zapalił fajkę. Myślał nad całą sytuacją. Wiedział, że Sandi go nienawidzi. Chciał jej zaproponować pomoc, ale nie wiedział jak - żeby się nie obraziła.
- Mogę Ci jakoś pomóc? - Zapytał.
- Jeśli byś mógł... To czasem się nim zająć, abym mogła zacząć chodzić do pracy.
- Sandra, nie musisz. Ja wszystko opłacę!
- Za co? - Zapytała.
Dowiedziała się wszystkiego od Mireii...

Odcinek #24.

Pogadali jeszcze. Zbliżała się 16. Jarek musiał już jechać. Bardzo polubił Sandrę.
- Ja spadam.
- No, to pa. - Cmoknęła go w policzek.
On uśmiechnął się tylko. Gdy wychodził zapytał.
- Czemu wtedy wyszłaś?
- Moja mama dzwoniła... Żebym zadzwoniła na pogotowie, bo umiera...
- A żyje?
- Nie... Lekarze robili wszystko, ale nie... - Zaczęła płakać.
Jarek miał dobre serce. Jemu też łza zakręciła się w oku. Przytulił ją mocno. A potem poszedł. Wrócił do Czarnego trochę przybity, całą tą sytuacją. I pomyśleć, że to on... Jarek, spieprzył komuś życie... I to nie jednej osobie! Zamknął się w pokoju. Biedak, nie wiedział czy ma dola czy co. Bartek chciał go z pokoju wyciągnąć, ale ten NIE i NIE. Jarek usnął. Obudził się o 4. w nocy. Poszedł zjeść coś, bo zgłodniał. Czarny akurat oglądał jakiś horror.
- O, już wstałeś! Gratulacje. Siadaj, mam kanapeczki. - Powitał go Czarny.
- Dzięki. - Usiadł koło Niego i zaczął jeść.
- O... Jaka... Mniam... - Zaśmiał się.
- Wiesz... Możemy pogadać po przyjacielsku? - Zapytał Jarek.
Bartek dziwnie popatrzył się na Jarka. On? Chciał poważnie porozmawiać. No cóż...

Odcinek #25.

- Ja chyba nie kocham Mirei...
Bartek, aż zaśmiał się.
- Człowieku! To kogo ty kochasz? A może nikogo?...
- Nikogo... Ale wiesz... Sandra jest mi bliska, bardzo bliska...
Czarny wyłączył telewizor... Na razie oboje milczeli. A Jarek był dalej smutny... Czekał na to co powie Bartek.
Miał pustkę w głowie... Sandra, Aneta, Mirea... Na której mu zależy? Może na żadnej. Długo jeszcze trwało to milczenie.
- Wiesz... Znam Anetę i Sandrę... Przepraszam, że to powiem, ale moim zdaniem to Sandra jest dla Ciebie tą właściwą.
- Ona? Dlaczego?
- Jest... Hmm... Żywa, odważna, sprytna... Po prostu jakaś SZALONA! Tak jak i Ty...
- Dzięki... - Zaśmiał się Jarek.
Jarek poszedł spać...

Odcinek #26.

Nasz Discoman wstał o 10. Bartek akurat karmił swojego syna.
- Jak On ma w ogóle na imię? - Zapytał Jarek Czarnego.
- Dawid. Moja mama tak chciała - więc jest.
- Ładnie.
- A Twój syn?
- Sandra, czekała na mnie...
- Bracie... Sandra jest super... Lepiej o nią zabiegaj, potem będzie za późno. - Poklepał Jarka po ramieniu.
- Dzięki, dzięki, że jesteś. - Powiedział Jaro.
Poszedł zrobić im śniadanie... Zrobił im płatki - nic wielkiego.
Dziś pierwszy raz już tak naprawdę szedł do roboty. Niby tylko podawanie piłki, ale już ma 120$ w kieszeni. Przed 12 poszedł spakować dres do torby i butelkę czystej wody.
- Przecież tam dają pić! - Zaśmiał się Czarny.
- Wiem, ale wiesz w autobusie i w ogóle...
- Rób, jak chcesz.
Przyjechał samochód po Jarka i pojechał... Pojechał do pracy...

Odcinek #27.

Po pracy od razu pojechał do Anety. Dostał od niej telefon, że urodziła i jeśli chce, żeby przyjechał zobaczyć swoje dziecko.
- Hej Czarny! - Jarek od razu zadzwonił do przyjaciela.
- Siemka! Coś się stało?
- No! Aneta urodziła!
- Ta? Jasne? Co? - Zdziwił się Bartek.
- Dziewczynkę!!!
- Gratuluje. Lepiej jedź do niej.
- Wiem. Dlatego dzwonie, że nie wiem kiedy wrócę.
- Okej.
- Na razie.
I rozłączył się. Jarek był szczęśliwy. Ma dwójkę dzieci... Może nawet przy jednym będzie cały czas... Gdy dojechał do Anety pierwsze co zrobił to ją przeprosił za wszystko. Potem poszedł do dziecka. Aneta zrobiła coś do picia.
- Jak jej dasz na imię?
- Ja bym chciała Amelka, a Ty?
- O, tak ładne imię. Może tak być...

Odcinek #28.

Po 2 godzinach Jaro pojechał do domu.
- Cześć Amelko... - Powiedział Jarek i podszedł do Anety. - Przepraszam za wszystko...
Powiedział: cześć i wyszedł.
Była 20.30 jak przyjechał do domu. Włączył telewizor i zajadał się chipsami. Czekał na Bartka, gdyż ten zostawił mu karteczkę, że poszedł do Mikiego. Jarek miał czas, żeby o wszystkim pomyśleć.
- Chyba kocham Sandrę... Sam nie wiem! - Mówił do siebie. - Mam dwoje dzieci... Synka i córkę... Usnął. Czarny wrócił o po 1. w nocy. Obudził swojego przyjaciela i zaczął wypytywać o jego córeczkę.
- A więc... Jest śliczna... Będzie mieć na imię Amelka i jest naprawdę bardzo śliczna... Taka grubiutka i dość duża. - Zachwycał się Jaro.
- Oj, oj... Chyba jesteś wniebowzięty, nie? - No... A gdzie masz Twoje dziecko? - Rodzice Pauliny wzięli je... A ja byłem u Mikiego właśnie o tym porozmawiać.
- A co się stało?
- Eh...

Odcinek #29.

- No więc... - Zaczął Czarny. - Chcą mi go odebrać...
- Co?!
- No i właśnie to jest ten problem, że chcą mi go odebrać! Sąd dał im pozwolenie na branie go przez weekendy do siebie. A teraz starają się o to, żeby dziecko było u nich.
- Co za hieny!
- No... Ale wiesz co? Może się rozluźnimy? Jutro, dyska, 20:00?
- Okej! - Przybili sobie piątkę.
Poszli spać. Jarek wstał o 10, Bartka już nie było. Zrobił sobie śniadanie, a potem oglądał telewizje. Zaraz będzie musiał jechać do pracy, jeśli to można nazwać pracą - podawanie piłki podczas gry... No, ale trudno. Jakby się lepiej uczył miałby lepsze możliwości.
Po 11. poszedł na przystanek autobusowy. Gdy jego autobus przyjechał wsiadł do niego. Z autobusu zadzwonił do Anety i zapytał jak Amelka. Aneta zaprosiła go pojutrze na kolację na 19...

Odcinek #30.

Po pracy Jarek pojechał do centrum handlowego na poprawę humoru. Miał kilkaset simoleonów więc kupił dla swojego synka i córeczki po ubranku oraz dla Sandry ogrooomny bukiet kwiatów. Wsiadł do autobusu. Do Sandry były 2 minutki drogi z centrum.
- Że też robienie zakupów wywiera na facetach poprawę humoru... - Zaśmiał się do siebie.
Gdy wysiadł poszedł do Sandi. Zapukał otworzyła mu.
- Hej Jarek, wejdź.
- Cześć Sandra. - Pocałował ją w policzek.
Wszedł do domu, dał Sandrze kwiatki.
- Dziękuję, ale piękny! Ale... Z jakiej to okazji.
- Z takiej, że...
- Że?
- Że... Że ja chciałem...
Chwilę milczał.
- No, co chciałeś? - Zapytała Sandra.
- Chciałem...


© Copyright 2005 - 2009 www.sims.fan.pl