logo
logo
logo
logologologo
System reklamy Test
 

Kalejdoskop


Odcinek #1.

- Ach... tu jest cudownie. - Westchnęła Agnieszka, gdy spojrzała na Swój nowy dom w Miłowie. Wprawdzie wynajmowała go tylko i mieszkała ze współlokatorami, ale zawsze miała własny kat. Życie jej nie oszczędzało, wychowała się w Dziwnowie, w szkole ledwo zdawała do następnych klas. Po powrocie ze szkoły czekała na nią gromadka rodzeństwa, którymi trzeba było się zająć, bo matka leżała pijana, a ojca nawet nie pamiętała. Z zadumy wyrwał ją glos.
- Dzień dobry Pani! To pani wynajmuje u nas pokoik? No, proszę jaka mila i ładna kobieta u nas zamieszka - trajkotala staruszka. Za chwile dołączył do niej starszy mężczyzna.
- Tak, to ja, zjawiłam się wcześniej, przepraszam. Maja państwo piękny, duży dom i... - Mówiła z zapałem Aga.
- No właśnie, piekielnie duży. Zygmuś opowiedz Pani wszystko, idę kawy zaparzyć. - Przerwała jej staruszka.
- Czy mój pokoik jest już gotowy? - Spytała z nadzieja w glosie młoda kobieta.
- Tak, tak to ten na samej górze, korytarzem na prawo, ma białe drzwi, a w środku jest zielony wystrój. Mam nadzieje, ze ten kolor pani odpowiada? - Powiedział Zygmunt.
- Jak najbardziej. - Skłamała. Zielony kojarzył jej się tylko z kolorem ścian w domu rodzinnym do którego jej matka sprowadzała kochanków, i w którym rodziła kolejno dzieci.
- Ciekawe, kto jej będzie teraz dzieci niańczył? - Myślała z goryczą idąc na górę.

Odcinek #2.

Weszła do pokoju i rozejrzała się. Pod ścianą stało małe łóżeczko z zielona kołdra, obok niego stoliczek z jakimś przestarzałym budzikiem. Reszta wyposażenie składała się z szafy, fotelu, radia i biurka na którym stały brzydkie kwiatki.
- Ciekawe jak wygląda łazienka? - Pomyślała. Za chwile brała gorący prysznic w przytulnie urządzonej łazience.
- Gdyby dzieciaki tak miały w Dziwnowie... - Westchnęła. Wychodząc z łazienki spotkała dwie śliczne, wystrojone dziewczyny.
- O, cześć, widzę, ze jesteś tu nowa. Jestem Patrycja, a ona to Monika. Wybieramy się do centrum, idziesz? - Spytała z lekką ironia śliczna brunetka.
- Nie, dzięki, następnym razem. - Powiedziała Aga. Zeszła na dol. Weszła do wspólnego salonu i zastała tam staruszkę czytająca książkę.
- Nie przeszkadzam? - Spytała.
- Co? A nie... nie moje dziecko. Chciałabyś o coś zapytać? - Odparła kobieta.
- Tak, pani Haniu. Jak to się stało, ze Pani mieszka sama z mężem w tym ogromnym domu -Spytała. - Wszyscy mnie o to pytają... No wiec... kiedyś ten dom był pełen śmiechu. Mieszkaliśmy tu wszyscy razem. Ja, Zygmuś i Jarek - nasz synek. Potem chłopak się ożenił, a że dom był duży to zamieszkali z nami. Mijały lata, urodził im się synek. Miałam ślicznego wnuka.
Justyna nie umiała gotować, a bardzo chciała się przede mną popisać. Wszystko zabrał pożar. Spaliła się cala kuchnia, wszystkie meble, w tym Justyna i Jarek gdy próbował jej pomoc. Próbowaliśmy wychować Dominika sami, ale mały był zbyt zuchwały. Którejś nocy, gdy prosiłam go by poszedł spać, odwiedził nas jego ojciec. Widocznie bardzo w niebie im synka brakowało, bo zaczął małego nawiedzać. Próbowaliśmy mu pomóc, ale nic to nie dało. Odszedł maluszek do rodziców. Oddaliśmy groby i od tego czasu żyjemy sami. Postanowiliśmy wynająć nasz dom innym. Mamy czterech lokatorów. Teraz jesteśmy szczęśliwi. Niedługo umrzemy, a dom zostanie pusty, bo nie mamy komu im go zapisać... - Zakończyła opowiadanie.
- Och, to bardzo smutna historia. - Powiedziała Aga, ukradkiem ocierając łzę na policzku.

Minął tydzień, Aga zatrudniła się jako Goniec. Nie mogła dostać awansu, a czynsz ja naglił. I ciągle myślała o dwóch lokatorach, którzy wyjechali na wakacje i mieli wrócić jutro.

Odcinek #3.

- No hej, jestem Bartek, ale mów mi Barti. - Powiedział cudowny chłopak podając rękę dla Agi.
- Och, ja jestem Aga. Jestem tu nowa, mieszkam dopiero niecałe dwa tygodnie. - Wyjąkała.
- Spoko, przyzwyczaisz się. Poznaj mojego brata - Juliusza -mówiąc to wskazywał na Pana w średnim wieku.
- Jak było na wakacjach Barti? - Powiedziała Partycja, patrząc z pogardą na Agę.
- Dzięki, było super. - Odpowiedział.
- Poznałeś jakąś łaskę? - Pytała Monika.
- No coś Ty! Jeżeli w domu czekają na mnie takie trzy urocze kobitki, to ja mam łatać po mieście za innymi? Hahaha! - Powiedział Bartek i pożegnał się z bratem.
- Dobra, laski robimy imprezke. U mnie o dziesiątej. - Szepnął i poleciał na górę. O godzinie dziewiątej Aga stanęła przed lustrem. Spoglądała na nią smukła twarz z dużymi szarymi oczyma, ładnymi usteczkami i z złotymi lokami. Upięła ładnie włoski, podmalowała się, włożyła najlepszą kieckę i ruszyła w stronę drzwi Bartiego.
- Uuuu... nie, no całkiem, całkiem. - Powiedział chłopak, gdy weszła do pokoju. Byli sami.
- A gdzie dziewczyny? - Spytała.
- Mnie ich nie brakuje.... wystarczy mi twoja obecność. - Szepnął i zaczął flirtować z dziewczyna.

Odcinek #4.

Mijały tygodnie, Aga spotykała się z Bartim.
- Przyszedłem Cię przeprosić i porozmawiać. nie mogę bez ciebie żyć. Aga... - Mówił do niej, ale ona nie czekała, aż skończy.
- Przyszedł, przyszedł, przyszedł. - Myślała.
- Kocham Cię. - Usłyszała
- Ja tez Cię kocham. - Powiedziała.
- Słuchaj... Aga. ja naprawdę niewiele mogę Ci dać. Moja rodzina jest biedna, a mieszkam tutaj, ponieważ Hania i Zygmunt to moi dalecy krewni i jestem tu za darmo. Nie mam grosza przy duszy, ani auta, ani domu. - Mówił ze smutkiem.
- To nie jest ważne. dorobimy się, naprawdę. ważne jest nasze uczucie. - Mówiła. Mijały im cudowne miesiące, gdy Bartek dostał simstelegram:
Synu stop matka chora stop przyjeżdżaj stop czekamy stop.
- Kochana wyjeżdżam, ale wrócę po Ciebie przysięgam! Zaczekasz na mnie? - Spytał z nadzieja w glosie.
- Tak... Tak oczywiście, ale gdzie, po co? - Pytała. Zamiast odpowiedzi dostała pocałunek i wciąż czując go na ustach patrzyła w ślad za odjeżdżająca taksówką.

Odcinek #5.

Aga dostawała często listy od Bartka, w których pisał, że zejdzie mu długo, bo matka chyba umrze i trzeba będzie załatwić różne sprawy. Po sześciu miesiącach listy nagle się urwały. Dziewczyna bardzo to przeżywała, ale po kolejnych sześciu miesiącach uspokoiła się na tyle, aby pomyśleć o przyszłości. Matka przysłała jej list, w którym napisane było, że jej wuj Mortimer umarł i zostawił jej w spadku majątek i dom. Aga niewiele myśląc pożegnała małżeństwo, współlokatorki i stanęła na swojej działce.
- Ale się cieszę, mam tu raj, och... To zielone łóżko tak by tu pasowało... - Myślała i planowała. W nowym domu kariera zaczęła jej się rozwijać. Może to dlatego, że teraz w Milowie każdy znał już Agnieszkę Palmę, albo dlatego, że od czasu jak stała się bogata, jakoś rozkwitła i promieniowała blaskiem. Jednak to szczęście gasło na każde wspomnienie Bartka. Gdy minęło pól roku od wprowadzenia się do nowego domu, Aga zaczęła planować przyszłość.
- Tak bardzo chce mięć synka. - Myślała. Już miała chwytać po telefon i dzwonić do adopcji, gdy ktoś zapukał. Poszła otworzyć. Na schodach stal Błażej. - Jej kolega z pracy.
- Witaj, mogę wejść? - Powiedział.
- A tak, jasne, kawy, herbaty? - Odparła zaskoczona.
- Może być dobra whisky, jeżeli posiadasz. - Szepnął do niej. Wieczór minął im wspaniale. Siedzieli przy kominku, pili whisky, flirtowali. Błażej poszedł dopiero o trzeciej nad ranem. Adze zakręciło się w głowie.
- Czy to od whisky? - Pomyślała, i ledwo doszła do łóżka, położyła się i usnęła.

Odcinek #6.

Rano obudziła się z piekielnym bólem głowy.
- Nigdy więcej whisky! - Wylała końcówkę płynu do zlewu. Oglądała TV, gdy ktoś zapukał.
poszła otworzyć. Na progu stal Błażej i chwycił ja w objęcia.
- Moja dziewczyno... kochana... kocham Cię... wiesz... będziesz moja....? - Mówił
- Tak, zgadzam się.. ale ty się do mnie wprowadź....- Powiedziała Aga. Nazajutrz narzeczeni mieszkali już razem. Błażej oglądał zdjęcia.
- A ten chłopak z czarnymi włosami i zielonymi oczyma, trzymający Cię w objęciach, swoją droga to kto? - Spytał. Aga w momencie przypomniała sobie wszystkie chwile spędzone z Bartim.
- To, Bartek mój były chłopak. - Wyjąkała...
- Aha... no mam nadzieje, ale co ty robisz, no chodź tu, kochana i pocałuj mnie... - Wyszeptał dziewczynie Błażej.
- Chciałbym mięć z Tobą dziecko. - Powiedział Błażej.
Gdy rano się obudziła, była w ramionach Błażeja. Wstała, ubrała się i poszła wziąć prysznic. Gdy zeszła na dół zobaczyła, że Błażej nie spał już tylko pichcił coś na kuchence. Podszedł do niej i pocałował ją romantycznie.
- Dziękuje Ci za to szczęście które mi dałaś. - Powiedział i przytulił mocno do siebie.

Odcinek #7.

Agnieszka za namową Błażeja zrezygnowała z pracy i siedziała w domu. Właśnie zmywała naczynia, gdy zadzwonił telefon. - Hal? - Zawołała do słuchawki.
Bzztt... Aga? Bzzztt to ja ... bbzzztt rrrr ... spotkać brzzzttt. - Głos w słuchawce brzmiał dziwnie znajomo, jednak liczne trzaski i inne odgłosy zagłuszały wszystko i w końcu zamilkło wszystko.
- Co to było? - Myślała. przechodząc z powrotem do kuchni ujrzała swoje odbicie w lustrze.
- Ładnie mi z brzuszkiem. - Pomyślała i jej dłoń powędrowała na dosyć wyraźna wypukłość na brzuchu. Błażej po powrocie z pracy porwał ja w objęcia, pogłaskał po brzuszku i powiedział.
- Skarbie mam pozwolenie na ślub! Ślub za dwa dni! - Krzyczał.
- To wspaniale, musze się przespać... - Powiedziała, pocałowała go i poszła na gorę położyć się. Zaczęła rozmyślać.
- Jestem w ciąży z mężczyzna, którego praktycznie nie kocham, mam za niego wyjść za mąż, to jest CHORE!!! Nie mogę... ale z drugiej strony... Bartek mnie zostawił, już nie wróci. A jeżeli to był on w telefonie? Gdyby wrócił, zostawiłabym wszystko i bym poszła. Kocham go tak bardzo. To dziecko, które noszę pod sercem nigdy nie będzie miało zielonych oczu. Szare albo niebieskie. - Myślała, aż w końcu usnęła. Błażej siadł na kanapie i również pogrążył się w myślach.
- Nie ucieszyła się... czemu? Przecież powiedziała, że kocha, na dziecko się zgodziła, na ślub tez. Żeby tylko nie rzuciła mnie przed ołtarzem!!! - Myślał przerażony. No, ale trudno, też się pójdę przespać.

Odcinek #8.

Taaak... dzisiaj wesele. Aga z trudem wbiła się w obcisłą suknie, gdyż była już przy końcu ciąży. Zaproszono gości, kupiono tort i bawili się w najlepsze. Przy dziewiątym z kolei tańcu Aga źle się poczuła, i poszła się czegoś napić.
- Obym tylko nie poplamiła sukni. - Pomyślała.
- Drrynnn... - Odezwał się telefon.
- Halo? - Zawołała panna młoda.
- No hej Aga, tu Monika. Pamiętasz nas jeszcze? - Odezwała się dawna współlokatorka Agi.
- Tak oczywiście, tylko wiesz, ja muszę już kończyć. - Odezwała się.
- A co się dzieje? Możemy się spotkać? - Zaproponowała Monia.
- Tak oczywiście, coś się stało? - Spytała Aga.
- Nie nie, tylko Barti wrócił i ...
- AAAAAA - Przerwała jej Aga i wypuściła telefon z ręki. Chwyciła się za brzuch. Poczuła, że za chwile urodzi.
- B...B...BŁAŻEJ!!! - Krzyczała jak oparzona. Błażej wpadł do domu, zobaczył żonę całą bladą i stał przerażony. Po 20. minutach było po wszystkim. Wesele się skończyło, a Aga urodziła dziewczynkę.
- Aaaaaaa, aaaa. - Płakało niemowlę. Agnieszka podała dziecko Błażejowi, poszła się przebrać i wykąpać i weszła do pokoju dziecinnego. Wyjęła mała z łóżeczka i patrząc w niebieściutkie ślepka mówiła łagodnie:
- Moja dziecinka, kochana dziewczynka, będziesz miała na imię Kamilka, to śliczne imię, ooo popatrz to jest Twój tatuś, moje maleństwo.
- Nie rozpieszczaj jej tak. - Rzekł łagodnie Błażej, gdy Aga włożyła dziecko do łóżeczka.

Odcinek #9.

Dwa tygodnie później do drzwi zapukała Monika. Aga przerwała naukę chodzenia z Kamilką i otworzyła drzwi.
- No hej, wchodź. - Przywitalny się i zaraz popijały kawę, a Monia pobawiła się trochę z Kamilką, po czym powiedziała.
- Wiesz, że wrócił Bartek?
- Nie, skąd? Kiedy? Jak? Mówił coś? Poczekaj chwilkę. - Powiedziała, porwała dzieciaka na ręce, włożyła do kojca, i prawie biegiem wróciła do salonu.
- No, wrócił... miesiąc temu... od razu poleciał do twojego pokoju, ale tam mieszka teraz młode małżeństwo, wiec się zdziwił. Powiedziałam mu, że się wyprowadziłaś, ale nie wiedziałam nic więcej. Biedak... zaczął przekopywać wszystko, żeby Cię odnaleźć. Ale jak on teraz wygląda... No, no, no... elegancki, wykształcony... niezły kąsek... oczywiście nie dla Ciebie już. To będzie dla niego szok. - Powiedziała i wskazała ręka na dziecko, a następnie na Błażeja, który wrócił z pracy.
- Witam panie nie przeszkadzam? Jak tam moja królewna? Śpi? To dobrze? No co skarbie? Czemu jesteś taka blada. - Spytał z troska Błażej.
- Ona... źle się poczuła... no ale cóż ja już pójdę... no to wszystkiego naj, pa. - Pożegnała się Monia i wyszła.
Parę dni potem Aga wpadła w depresje. Nie jadła, nie ubierała się, nie opiekowała się dzieckiem, całymi dniami leżała w łóżku i albo płakała, albo myślała. Gdy Błażej zobaczył co się stało, strasznie się zmartwił. Zabrał ja do najlepszych lekarzy w Milowie. Gdy lekarze przywrócili do zdrowia dziewczynę, Błażej był już emerytem, a Kamilka chodziła do szkoły.
- Dziecko, weź się za lekcje. - Upominała mała aga. Jej życie od rozmowy z Monika całkiem się zmieniło. Ciągle myślałam, że źle zrobiła, że wyszła za Błażeja...
- Nie tak miało być... - Myślała. Ale wszystko się zmieniło pewnego dnia.

Odcinek #10.

- Kamilko, weź pocztę. - Poprosiła Aga pewnego poranka.
- Mamuś jest tylko list do Ciebie. - Mówiła mama i podała jej list. Pachniał dobrymi męskimi perfumami. Otworzyła go i chciwie czytała: Kochana Agnieszko.
Jak mówiłem, tak zrobiłem. Odnalazłem Cię. Kocham Cię nadal i tutaj, w tym liście proszę Cię o spotkanie. Sobota, centrum, park godzina 16:00 błagam bądź. Śle pocałunki i wyrazy miłości.
Bartek.
Aga w jednej chwili pojaśniała. Jej oczy zaczęły lśnić... ale zaraz, zaraz... dziś jest Sobota. Godzina 14: 30. Aga w jednej chwili umalowała się, spięła włosy, ubrała się i zadzwoniła po opiekunkę. Ucałowała Kamilke i wezwała taxi. O godzinie 16 weszła do parku. Na ławce siedział mężczyzna w eleganckim garniturze, z czerwona różą i z zielonymi oczyma!
- Barti... Witaj! - Powiedziała nieśmiało Aga. On jednak bez najmniejszego wstydu porwał ją w objęcia i pocałował. - Kocham Cię słońce, chodź usiądźmy opowiem Ci wszystko. - Mówił Barti.
- Więc...jak wyjechałem to pomagałem matce przez 9 miesięcy. Później biedaczka umarła. Załatwiłem formalności, byłem na pogrzebie, ojca ulokowałem u brata i jego córki i zbierałem się do wyjazdu, gdy dostałem wiadomość, że dostałem spadek! Moja prababka zmarła i zostawiła mi milion simoleonow! Pomyślałem, ze kupię dom, urządzę wesele i zamieszkamy tam, ale później przyszło mi na myśl, że może bym się wykształcił? Więc napisałem list do Ciebie, ale mieszkałaś już w swoim domu! Poszedłem na studia, jestem lekarzem, mam dobrze płatna prace, mieszkanie w Weronie. Błagam wyjedz ze mną... iiii wyjdź za mnie Agnieszko! - Powiedział to jednym tchem Barti.
- Bartek, posłuchaj, bardzo Cię kocham i cierpiałam, ale myślałam że mnie zostawiłeś i ułożyłam sobie życie. Mam męża, którego nie kocham i córkę. Gdy dowiedziałam się, że wróciłeś popadłam w depresje z rozpaczy! Nie mogę za ciebie wyjść! - Rozpłakała się.
- Teraz wszystko jasne! Twój maź ma pewnie kupę kasy i poleciałaś na niego! Nie wierzyłaś w moją miłość! I już masz dziecko!? Jak mogłaś mi to zrobić! Nie chcę cię znać! Żegnaj. - Wstał i wybiegł z parku. Aga zanosiła się płaczem i spędziła noc w parku.

Odcinek #11.

Gdy rano przyszła do domu, Błażej zaczął na nią krzyczeć.
- Co ty sobie wyobrażasz? Gdzie byłaś? - Krzyczał.
- Nie twoja sprawa, nienawidzę Cię, zniszczyłeś mi życie! - Krzyczała Aga.
Od tego momentu Błażej o wszystko miął pretensje, ciągle się kłócili. Któregoś wieczoru, gdy Kamila (była już nastolatka) poszła do pracy Agnieszka podeszła do Błażeja i powiedziała:
- Tak nie mogę żyć, zwracam Ci pierścionek i słowo. Nie kocham Cię, zrywam, odejdź z mego domu, wychowam Kamile sama.
- NIE!! ale ja Cię kocham, nie możesz mnie wyrzucić... - Prosił ją.
- Wyjdź! to koniec naszego małżeństwa! - Powiedziała słabo i zamknęła drzwi za Błażejem. Minęły 4 miesiące. Tak bardzo zatrąciła się w pracy ze nawet nie zauważyła jak Kama wpadła w złe towarzystwo.
- Jesteś niedobrą matką! Jak tak możesz! Odkąd wyrzuciłaś tatę przez nasz dom przeminęło tyle facetów! Nie kochasz mnie! To ja może odejdę? Nie potrzebujesz mnie! - Krzyczała i płakała Kamila. W tej chwili Aga zrozumiała, że stoczyła się tak jak jej matka na dno. Postanowiła wyprowadzić się. - Kamila spakuj się. Wyjeżdżamy. - Rzekła Aga.
- Protestuje! nie chce! ja zostaje - Krzyczała dziewczyna.
- Gdybyś była dorosła to może byś została, a teraz JAZDA! - Krzyknęła i pierwszy raz od wielu miesięcy przytuliła córcie.
- Teraz będzie lepiej, zaczynamy wszystko od nowa!

Odcinek #12.

Dziewczyny sprzedały dom i wyprowadziły się do Werony.
- Ach mamo miałaś racje, tu napraw de jest świetnie! - Kamila aż promieniała.
- Zanim się urządzimy minie trochę czasu. - Śmiała się Agnieszka. Błażej wciąż atakował ja telefonami ale za każdym razem dostawał gromkie NIE. - Mmamo, jestem już duża, powiedz mi prośże czemu rozstałaś się z tata? - Błagała Kamila.
- Jeżeli chcesz wiedzieć... - I Aga opowiedziała malej cala historie. Od tego czasu Kama przepadała na cały dzień, wracała wieczorem, rachunki za telefon były astronomiczne, a zeszyt od kontaktów coraz grubszy. Kama dobrze się uczyła, i Aga się z tego bardzo cieszyła. Ona sama wracała z pracy późno, także z córka nie widywały się prawie w ogóle. Jednak, któregoś dnia, gdy wróciła z pracy o 22.00 i weszła do domu zamurowało ja. Dookoła porozrzucane były kwiaty, paliły się świeczki, na stole stała kolacja, a za stołem...
- O Mój Boże BARTEK!!! Co ty tu robisz? - Powiedziała Aga.
- Twoja córka mnie odnalazła i powiedziała, ze nadal mnie kochasz, rzuciłaś męża, wyprowadziłaś się, czy to ... prawda? - Zapytał z nadzieją.
- Och Barti, ja tak bardzo Cię kocham i tęskniłam za Tobą! - Rzuciła się w ramiona Bartkowi i pocałowała go.
- Ukochana, czy teraz wyjdziesz za mnie? - Spytał.
- TAK!!! Oczywiście! - Krzyknęła. Kamila widząc matkę w ramionach Bartiego uśmiechnęła się i wyszła popływać.
- Kochana, jeszcze cos.... ja... nie mogę mięć dzieci. - Powiedział i spuścił wzrok. W jego zielonych oczach błysłk łzy.
- Och... to nawet dobrze, nie miałabym już chyba siły, ja pragnę zestarzeć się u twego boku i umrzeć trzymając Cię za rękę. Od twej chwili wszystko się zmieniło. Zamieszkali wszyscy troje w domku Bartka. Było spokojnie aż do czasu gdy Kamila przyprowadziła do domu chłopaka. Ale to już inna historia....


© Copyright 2005 - 2009 www.sims.fan.pl