logo
logo
logo
logologologo
System reklamy Test
 

Lili Chanel


Odcinek #1.

Agnieszka mieszkała z rodzicami w Weronie, w małym domku. Jej dwudzieste urodziny były cudowne. Przyszło dużo jej przyjaciół i kolegów, koleżanek i znajomych. Agnieszka była zawsze rozpieszczana przez rodziców. Chodź rodzice i tak mieli za dużo pieniędzy zawsze starali się kupić Agnieszce to co chciała. Tata pracuje jako sędzia, a mama pilnuje domu. W końcu po miesiącu Agnieszka podjęła decyzje że nie będzie mieszkała już z rodzicami. Kiedy mama i tata siedzieli przed telewizorem Agnieszka oświadczyła im:
- Wyprowadzam się. - Powiedziała z promiennym uśmiechem Agnieszka.
Mama Agnieszki zaczęła płakać, a tata posmutniał, oczywiście ze szczęścia że Agnieszka podjęła tak poważną decyzję. Zaczęły się poszukiwania domu. Agnieszka szukała i szukała ale niektóre domy były już wykupione, miały zły rozkład lub po prostu nie podobały jej się. A ponieważ Agnieszka była "przy kasie" stać było ją na jakiś porządny domek. W końcu zaczęła szukać działki. Znowu nic. Nic nie mogła znaleźć. Po miesiącu Agnieszka pojechała do MIłowa. Tam szukała działki. Po długim szukaniu znalazła działkę. Działkę na której miała zamiar zamieszkać. Działkę marzeń...

Odcinek #2.

Agnieszka codziennie przyjeżdżała na działkę żeby zobaczyć jak jej dom się pięknie buduje. Właściwie to dom był już prawie skończony .Zostało jeszcze otynkowanie ścian i urządzenie go. Agnieszka nie mogła się doczekać kiedy wreszcie przeprowadzi się z małego, ciasnego domku rodziców i przeniesie się do swojego, dosyć dużego domu. Każdą wolną chwilkę poświęcała na przyjechanie na działkę i mówić robotnikom co maja robić. No tak miała dom. Miała pieniądze, albo raczej na teraz, ale czy wystarczy jej na później. Agnieszka miała pieniądze tylko ze studiów a raczej stypendium i nie wiedziała czy jej wystarczy. Musiała znaleźć pracę, ponieważ jej mama miała znajomości z dawnej pracy zapytała:
- Mamo, wiesz może gdzie znaleźć jakąś dobrą i dobrze płatną pracę? - Spytała Agnieszka.
- Nie wiem kochanie. Spytam się koleżanek, ale nie wiem. A co chcesz znaleźć pracę?
- Tak. Chciała bym. Nie wiem czy mi wystarczy ta kasa ze stypendium. - Powiedziała Agnieszka.
- Kochanie zawsze możesz na nas polegać. - Powiedziała mama.
- Nie mamo przecież dobrze wiesz że i Wy nie macie lepiej z kasą. Wolę sama zarabiać na siebie. - Odpowiedziała dała mamie całusa w policzek i pojechała do C@fe internet czyli do kafejki internetowej.
Usiadła do pierwszego komputera z brzegu. Nagle na ramieniu poczuła lekki dotyk czyjejś dłoni. To była jej przyjaciółka Patrycja!
- Cześć! Jek dawno się nie widziałyśmy! - Powiedziała Patrycja i pocałowała ją w policzek.
Agnieszka wstała od komputera i przytuliła ją.
- Wiesz że buduje nowy dom. Wyprowadzam się od rodziców, będę w końcu sama mieszkać. W Miłowie! - Powiedziała Agnieszka.
- To wspaniale ja też tam mieszkam razem z... - Tu Patrycja zaczerwieniła się słodko.
- Z kim? No z Kim? - Spytała Agnieszka.
- Z... Mateuszem - Powiedziała nadal czerwieniąc się Patrycja.
- Żeniłaś się? - Spytała podekscytowana Agnieszka.
- Nie, nie ślub za tydzień. Dzwoniłam do twojego domu odebrała mama i powiedziała że jesteś tu. Chciałam Cię zaprosić. - Powiedziała Patrycja. - Przyjdziesz?
- No pewnie! Na ślub przyjaciółki zawsze bym przyszła! - Powiedziała i uśmiechnęła się. Patrycja do ręki wręczyła jej Biało różowe zaproszenia i powiedziała.
- Lecę bo Mateusz na mnie czeka na dole Pa. - Pocałowała ja w policzek i pomachała ręką.
Agnieszka długo szukała pracy, ale nic nie mogła znaleźć. Jeżeli było coś fajnego, mało się zarabiało. W końcu godzina minęła i facet od Cafejki powiedział że jeżeli, Agnieszka będzie dłużej będzie musiała dopłacić. Agnieszka wyłączyła komputer i pojechała do domu. Kiedy była już niedaleko domu wyjęła z torby zaproszenie od Partycji. Zastanawiała się czy ona kiedyś też będzie mogła takie komuś dać?

Odcinek #3.

Agnieszka przyjechała do domu. Wysiadła z taksówki i wzięła z niej wszystkie swoje rzeczy. Była 17:00. Mama Agnieszki czekała na nią z obiadem. Kiedy weszła do domu przy stole zastała... swoją siostrę Małgosię! Małgosia studiuje politykę i zerwała się na chwilkę z uczelni żeby odwiedzić rodzinę.
- Cześć mała! - Krzyknęła Agnieszka i dała buziaka swojej młodszej siostrze. - Jak tam studia? - Spytała.
- Dobrze jakoś mi na razie idze, dostałam wysokie stypendium. - Powiedziała. - Słyszałam, że się wyprowadzasz od rodziców i budujesz sobie nowy dom? - Spytała.
- Tak to prawda. Jeżeli będziesz tu do jutra to mogę ci pokazać chcesz? - Spytała Agnieszka.
- Tak będę do jutra, możemy pojechać. - Powiedziała i wzięła się za jedzenie Łososia w sosie.
Agnieszka też usiadła do stołu. Była 20:00 kiedy usłyszała dźwięk klaksonu. Przyjechał jej tata z pracy. Gosia wyskoczyła z domu i przytuliła go. - No, w końcu moja córeczka nas odwiedziła! - Uśmiechnął się tata.
- Tak ale tylko do jutra. - Skrzywiła się Gosia.
Później jeszcze wszyscy usiedli do stołu. Jeszcze później wszyscy usiedli na kanapie i wygodnych fotelach i oglądali stary album ze zięciami. A jeszcze później...no cóż było już tak późno że wszyscy poszli spać.
Następnego dnia Agnieszka wstała o 8:00 i Gosia też. Tata był już dawno w pracy a mama krzątała się po kuchni. Wstały o ósmej ponieważ Gosia miała zajęcia o 14:00, a Agnieszka chciała jej jeszcze pokazać jej nowy dom. Zjadły płatki i pojechały do Miłowa prosto pod jej nowiutki domek.
- Jaki śliczny! - Krzyknęła Gosia. - Też chcę taki i zaczęły się obie śmiać.
- No, no wygląda coraz lepiej i już niedługo powinnam się do niego wprowadzić. - Oznajmiła Agnieszka.
- Jesteś zaproszona na ślub Partycji? - Spytała ją Gosia.
- Tak , a ty? - Spytała Agnieszka.
- Też. - Oznajmiła.
Zrobiło się późno wiec o 11:00 wróciły do domu. Gosia musiała już jechać na uczelnie. Pożegnała się i powiedziała że jak Agnieszka zbuduje swój dom od razu ma ja poinformować. Agnieszka miała się wprowadzić do nowego domku już za jeden dzień. Nie mogła się doczekać...

Odcinek #4.

I nadszedł ten dzień. Dzień w którym Agnieszka miała się przeprowadzić do swojego nowego domu. Nie mogła się doczekać. Do pudeł pakowała wszystkie swoje rzeczy, ubrania i małe drobiazczki. Tata Agnieszki miał dzisiaj wolne od pracy. Mama Agnieszki pomagała jej w pakowaniu.
- Jesteś szczęśliwa? - Spytała ją mama.
- Tak, już się nie mogę doczekać! - Powiedziała Agnieszka.
Nagle mama spojrzała na torbę Agnieszki, a z niej wystające coś biało różowego. Mama chwyciła to i otworzyła i głośno przeczytała.
- "Serdecznie zapraszamy na ślub: Patrycji Lonarczyk i Mateusza Rec, których połączyła miłość. Ślub odbędzie się w Sobotę w Kościele świętej Heleny Sim. Zapraszamy!"
- To zaproszenie no ślub Patrycji. - Powiedziała Agnieszka.
- Domyśliłam się a... masz z kim pójść? - Spytała mama.
- Nie Mamo, ale to nie istotne czy mam partnera czy nie mam. - Powiedziała skrzywiona Agnieszka.
- Rozumiem kochanie, ale na Śluby idzie się raczej z partnerami.... - A my jesteśmy zaproszeni? - Spytała mama.
- No pewnie! - Powiedziała Agnieszka.
Zbliżała się pora obiadowa. Mama Agnieszki przyrządziła kotlety wieprzowe. Wszyscy zjedli ze smakiem i popili wiśniowym kompotem 17:00.
- Słuchajcie: jestem już spakowana? - Spytała Agnieszka.
- Tak, tak kochanie. - Powiedziała Mama.
- Muszę lecieć. Wiece w nowym domu muszę się rozpakować i w ogóle wiecie o co chodzi? - Spytała Agnieszka.
- Och, tak, tak. - Powiedzieli obaj rodzice.
Agnieszka zbliżyła się do każdego z nich i mocno pocałowała w policzek i przytuliła.
- Odwiedzaj nas. - Powiedział tata. - Nie tak jak Gosia, która odwiedza nas raz na pół roku! - Krzyknął. - No właśnie kochanie odwiedzaj, od razu jak dojedziesz zadzwoń! - Krzyknęła mama.
- Dobrze zadzwonię! I będę Was odwiedzać. - Powiedziała.
Wszystko spakowała do bagażnika i pojechała. Mówiła sobie w myśli: "Wiem, że będę szczęśliwa w tym nowym domu, wiem."

Odcinek #5.

Agnieszka niezbyt dobrze spała w nowym domu. Brak jej było rodziców którzy od rana krzątali się po kuchni. Wstała o 8:00 zrobiła sobie naleśniki. Nagle usłyszała że dzwoni telefon:
- Tak, słucham?
- I jak tam? Mam nadzieję że nie zapomniałaś, że dzisiaj mam ślub? - Powiedział uradowany głos w słuchawce.
- Patrycja? - W tym momencie Agnieszka upuściła kubek kawy.
- No tak. To ja. Nie zapomniałaś? - Spytała.
- Nie no coś ty. - Powiedziała Agnieszka.
- W takim razie ok. Pa.
I odłożyła słuchawkę. Ups... Agnieszka totalnie zapomniała, że jej Najlepsza przyjaciółka ma dzisiaj ślub. Czym prędzej podniosła kubek z ziemi. Poszła do łazienki umyła się ,i przebrała. Podeszła do szafy. Otworzyła ją. Przymierzyła dwie sukienki bo tylko tyle miała. Jedna była za mała, a druga zjedzona przez mole.
- I co ja teraz zrobię? - Pomyślała
Spojrzała na zegarek. Była 10:00. Limuzyna z parą młodą miała podjechać pod jej dom o 16:00.
- Jeszcze zdążę! - Pomyślała.
Wsiadła w samochód i pojechała prosto do cant rum handlowego.
Kiedy już dojechała wysiadła z samochodu. Weszła na górę po schodach i zaczęła przeglądać różne sukienki. Podszedł do niej ekspedient:
- Pomóc w czymś Pani? - Spytał.
- Tak, szukam sukienki na ślub mojej przyjaciółki. - Odpowiedziała.
- Ach tak. Na tych wieszakach chyba nic Pani nie znajdzie. Proszę za mną.
Podeszli do wieszaka gdzie były śliczne suknie. Przepiękne!
- Ta jest śliczna. - Wskazała na różową sukienkę która na dole miała dwa białe paski.
- To proszę ją przymierzyć! - Powiedział ekspedient
Przymierzyła. Wyglądała cudownie!
- Wygląda pani prześlicznie. - Powiedział.
- Dość! Jestem Agnieszka a nie żadna tam Pani. - Powiedziała i zarumieniła się.
- No dobrze ja jestem Tomek
Rozmawiali jeszcze długo. W końcu Agnieszka spojrzała na zegarek. była 14:00. Szybko pożegnała się z Tomkiem. Wzięła jego numer telefonu i pojechała do domu.
Kiedy już dojechała zjadła kotlety i zaczęła się szykować. Umyła się, spięła sobie włosy w kok, pomalowała czerwoną szminką i zrobiła kreski czarne kraski na oczach tak jak się robi w Chinach. Założyła swoją piękną suknie i do tego różowe buty. Na szczęście kiedy była w sklepie kupiła dla Partycji piękny płaszcz i da im jeszcze 500 simoleonów. Ktoś zatrąbił była limuzyna z parą młodą. Z Patrycją i Mateuszem. Wsiadła do limuzyny i pojechali...

Odcinek #6.

Agnieszka wstała rano z bólem brzucha. Marcin wyszedł z toalety w bieliźnie i pocałował Agnieszkę:
- Cześć kotku. - Powiedział Marcin.
- Cześć. - Powiedziała Agnieszka. - Co chcesz na śniadanie? Omlety, naleśniki, płatki, czy zapiekanki?
- Nie zawracaj sobie głowy śniadaniem dla mnie ja zrobię.
- Nie, nie to żaden kłopot tylko mi pomożesz dobrze? Zrobisz kawę.
- Okey, więc mogą być omlety.
- Już się robi.
Agnieszka zjadała omlety i wypiła kawę razem ze swoim "ekspedientem". Nadal bolał ją brzuch i zwymiotowała. Położyła się na kanapie i oglądała telewizję. Zadzwonił telefon: ring, ringggg.
- Halo? - Odezwał się głos Marcina w słuchawce.
- Yyyy... Dzień dobry z tej strony Patrycja, czy jest Agnieszka? - Spytała.
- Jest ,ale śpi ponieważ boli ją brzuch. - Odpowiedział.
- Aha, dobrze, zadzwonię później, do widzenia.
- Do widzenia.
Marcin umył się i ubrał. Usiadł koło Agnieszki na kanapie. Agnieszka obudziła się. Spojrzała na Marcina. On ją przytulił.
- Dzwoniła Patrycja. - Powiedział.
- Aha, dobrze zaraz do niej oddzwonię co chciała? - Nie wiem spytała się tylko czy jesteś.
- Aha.
- Jak brzuch?
- Nadal troszkę boli...zrobisz obiad misiu?
- Dobrze. A co sobie życzysz?
- Coś mało kalorycznego i delikatnego żebym znów nie zwymiotowała. - Powiedziała Agnieszka.
- Dobrze to może kubek gorących klusek? Spytał.
- Okey- odpowiedziała Agnieszka i znów położyła się na kanapie.
Kiedy Marcin zrobił obiad zjedli go razem i Agnieszka położyła się znów, czytała książkę. Marcin zaś siedział obok niej oglądając coś w telewizji. Agnieszka zadzwoniła do Partycji:
- Halo. - Odezwała się Patrycja.
- Cześć podobno dzwoniłaś? - Powiedziała Agnieszka.
- Tak chciałam się spytać... ale pytać nie muszę jak Marcin odebrał to... wiadomo hehe. - Powiedziała Patrycja.
- No tak to prawda został u mnie i dzisiaj chyba też zostanie ale boli mnie brzuch. - Powiedziała Agnieszka.
- Wiem mówił. No właśnie jeszcze boli? - Spytała Patrycja.
- Już troszkę przeszło, ale wiesz to są takie skurcze, raz zwymiotowałam i ogóle no wiesz... może jestem w ciąży. - Powiedziała Agnieszka.
- Hmmm... raczej nie powinnaś. No, a masz tast ciążowy w domu? - Spytała Patrycja.
- Nie, nie mam a co?
- To leć szybko do apteki na rogu i zrób sobie test ciążowy, a później do mnie zadzwonisz dobra? - Spytała się Patrycja.
- Okey. Pa! - Powiedziała Agnieszka.
- Pa. - Powiedziała Patrycja.
Ubrała się w kurtkę i powiedziała Marcinowi, że idzie do apteki mówiąc że idzie po krople żołądkowe. Kiedy przyszła poszła do toalety i wykonała test. Musiała troszkę poczekać. Nie chciała patrzeć na test. W końcu się spojrzała...do pokoju wszedł Marcin:
- Co to jest? Miałaś iść po krople - Powiedział.
- No tak, ale poszłam po test. - Powiedziała.
Marcin podszedł do Agnieszki. Agnieszka podeszła do niego i pocałowała go.
- Marcin... ja, ja jestem w ciąży.

Odcinek #7.

Agnieszka patrzyła Marcinowi prosto w oczy. Marcin usiadł na kanapie.
- Jesteś w ciąży? Naprawdę? - Spytał się Marcin.
- Tak spójrz na test. - Powiedziała Agnieszka wręczając mu do ręki test ciążowy.
- Faktycznie. Z kim? - Spytał Marcin. - Czy jest jakiś inny facet?
- Nie, nie ma innego faceta, a w ciąży jestem z Tobą. - Powiedziała Agnieszka.
Marcin wstał z kanapy. Złapał Agnieszkę za rękę i przytulił ją.
- Muszę napić się kawy i spokojnie wszystko przemyśleć dobrze? - Spytał się Marcin Agnieszki.
- Dobra, a ja zadzwonię do Patrycji. Prosiła mnie o wynik. - Powiedziała Agnieszka.
Agnieszka wykręciła numer Patrycji.
- Halo?
- Cześć Mateusz, to ja Agnieszka, jest Partycja?
- Tak już Ci ją daję.
- Halo?
- Cześć Patrycja. Ja... jestem w ciąży z Marcinem.
- O ja Cię kręcę! Super nie?
- Niezbyt, Marcin jest chyba niezbyt zadowolony.
- No to z nim pogadaj nie?
- Nie wiem czy to będzie taki proste.
- Okey muszę kończyć bo...Mateusz przygotował kolację, a później mamy... no wiesz... - Powiedziała Patrycja chichocząc.
- Tak, no cóż fajnego masz męża, pa.
- Pa
Agnieszka odłożyła słuchawkę. Poszła się umyć. Zjadła jeszcze kolację. Położyła się spać. Marcin także się umył. Położył się koło Agnieszki.
- Śpisz? - Spytał.
- Nie czekałam na Ciebie aż się wykąpiesz, bo chyba musimy pogadać. - Powiedziała Agnieszka.
- Wiem...więc wszystko już przemyślałem, a Ty?
- Ja? Co ja mam tu do myślenia? To chyba będzie Twoje dziecko i czy Ty chcesz wziąć je na naszą wspólną odpowiedzialność.
- No i właśnie nad tym myślałem.
- I coś wymyśliłeś?
- Tak... więc zdecydowałem że... przyjmę to dziecko ale najpierw...
- Co najpierw?
- Nic jutro się dowiesz.
Agnieszka pocałowała Marcina najczulej jak umiała. Nie byli nawet zaręczeni, znali się krótko, a co dopiero mówić o ślubie.
- A co powiesz na...? - Spytał się Agnieszki Marcin.
- Jak chcesz. - Przytulili się i ... no właśnie.
Rano Agnieszka wstała z bólem brzucha. Musiała przebrać się w strój dla mam. Umyła się i zjadła naleśniki. Usłyszała jak wstaje Marcin.
- Cześć kochanie. - Pocałowała ją Marcin.
- Cześć kotku. - Pocałowała go Agnieszka.
- Wiedzę że troszkę przytyłaś. - Zażartował Marcin.
- Tak jakby. - Zaśmiała się Agnieszka.
Marcin poszedł się umyć. Razem z Agnieszką zjadł naleśniki i wypili razem kawę.
- Daj mi chwilkę. - Powiedział Marcin.
- A gdzie idziesz?
- Na chwilkę do sypialni.
- Okey.
Marcin przebrał się w garnitur. Wyszedł z sypialni. Agnieszka wstała od stołu.
Marcin szybko podbiegł do niej i uklękła obok niej.
- Agnieszko, czy zostaniesz moją żoną? - Spytał się Marcin wyciągając czerwone opakowanie z garnituru.
- Tak! - Krzyknęła Agnieszka. - Zostanę. Marcin włożył Agnieszce na palec pierścionek i przytulili się do siebie. Później się tylko śmiali...

Odcinek #8.

Kiedy tak siedzieli na kanapie Marcin zaczął rozmowę:
- No, a co z pracą?
- Jak to co? Ja nie pracuje, ty też nie, ale ja się będę zajmować dzieckiem, a ty powinieneś znaleźć pracę prawda? - Powiedziała Agnieszka.
- Tak, ale gdzie mam znaleźć pracę? I dlaczego ja mam harować? - Spytał się Marcin.
- Jak to dlaczego ty? Ja będę mieć dziecko na głowie i po pierwsze to jest dom który wybudowałam za własne pieniądze. - Powiedziała Agnieszka.
- No dobrze, ale Ty będziesz siedziała przy dziecku, a ja mam harować? - Zdziwił się Marcin.
- A myślisz, że praca przy dziecku to nie praca? - Spytała się Agnieszka.
- Nie ja tak nie myślę tylko, że... okey, zaraz poszukam pracy. - Powiedział Marcin.
Wstał z kanapy i podszedł do komputera. Szukał długo aż w końcu wybrał zawód obiboka jako pomocnik golfisty. Agnieszka pocałowała Marcina i przytuliła. Zjedli razem obiad. Agnieszka ugotowała łososia. Później oglądali telewizję. Zadzwonił telefon ring, ring:
- Halo. - Odebrała Agnieszka.
- Cześć Agnieszka, nie uwierzysz! Jestem w ciąży! - Powiedziała Patrycja.
- Och to świetnie!
- Wiem, a co u ciebie już Ci urósł brzuszek?
- Tak, już tak.
- A jak z Marcinem?
- Pokłóciliśmy się o pracę, ale się już pogodziliśmy i Marcin znalazł pracę jako obibok.
- Ooo! To świetnie.
- Może wpadniesz dzisiaj do nas na kolację, bo ja i Marcin się nudzimy?
- Okey chętnie wpadniemy.
- Oki to do zobaczenia.
Agnieszka powiedziała Marcinowi co zaplanowała na kolację i Marcin się ucieszył. Na kolację ugotowała spagetti i przygotowała szampana. Później poszła się umyć i umalować Założyła ładną czerwoną sukienkę, a Marcin założył jeansy i bluzę.
Dzyń, dzyń. - Zadzwonił dzwonek do drzwi. To była Patrycja i jej mąż Mateusz.
- Cześć. - Pocałowała w policzek Agnieszkę i Marcina.
- Cześć. - Powiedział Mateusz.
- Hej zapraszamy do środka.
Poszli do salonu Agnieszka rozpaliła w kominku i podała kolację. Wszyscy się śmiali i gadali o różnych śmiesznych rzeczach. Później Marcin włączył nastrojową muzykę i wszyscy zaczęli tańczyć. Później włączyli latynoskie rytmy, następnie zmienili na jazz. Kiedy Marcin tańczył z Patrycją, a Agnieszka z Mateuszem (bo takie pary się utworzyły) zadzwonił dzwonek do drzwi.
Dzyń, dzyń. - Marcin z Agnieszką podeszli do drzwi.
- Hej Agnieszka!- Rzucił się jej na szyję już prawie ją całując.
- RAFAŁ! Co ty tu robisz? To nie impreza dla takich jak ty. - Powiedziała Agnieszka.
- Robisz imprezę? Hmm, ciekawe, aaaa kto to jest?
- To mój narzeczony Marcin.
- Jak to, a co ze mną. Nie pamiętasz o naszych wybrykach i pocałunkach na studiach?
Agnieszka nie wiedziała co powiedzieć. Marcin patrzył na Agnieszkę i na Rafała.
- Może lepiej ja się spytam kim Ty jesteś?
- Jak to Agnieszka? Nie opowiadałaś o mnie?
- Jakoś nie było czasu i nie było o kim gadać.
- Oj nie mów tak, przecież wiem, że mnie kochasz, a po pierwsze chyba wybaczysz mi taką jedną wpadkę z Lili Chanel? Kiedy się z nią... no wiesz?
- O nie, nie wybaczę, a tym bardziej z nią.
Marcin nie mógł wytrzymać i pot rzedł do Rafała.
- Kim ty jesteś dla Agnieszki!
Rafał popatrzył zabawnie na Marcina.
- No cóż można by powiedzieć, że chłopakiem, ale ponieważ ma już Ciebie to chyba kochankiem.
- Jak to? Agnieszka co Ty o nim sądzisz?
- Tak to prawda, to mój chłopak ze studiów, ale z nami już koniec bo przespał się z Lili Chanel.
Marcin patrzył na Rafała i na Agnieszkę.
- Na pewno już koniec? Między Wami?
- Raczej nie ja ją kocham, a ty mnie kochanie?
- Nie mów tak to mnie!
Marcin przytulił Agnieszka myślała sobie w myślach. Po co on tu przyszedł? Rafał to były chłopak Agnieszki. Rafał patrzył na Agnieszkę podszedł do niej i powiedział jej:
- Kocham cię.
- A ja Ciebie?...


© Copyright 2005 - 2009 www.sims.fan.pl