logo
logo
logo
logologologo
System reklamy Test
 

Miłość nie rdzewieje


Odcinek #1.

Marina kupiła mały domek w Miłowie. Nawet ładny, ale trzeba go jeszcze urządzić. Ściany są już pomalowane, ale meble są okropne. Marina zamówiła na dzisiaj sofę i dwa fotele w kolorze czerwonym. Z niecierpliwością czekała na ciężarówkę z meblami. W końcu, ma przyjechać za 5 minut. Wygląda przez okno, ale nic z tego. Zdążyła już zjeść obiad, kiedy ciężarówka przyjechała pod dom.
- Lepiej późno niż wcale. - Pomyślała Marina. Ale kiedy podszedła do ciężarówki zniknęły już resztki jej dobrego humoru. Nie dość, że się spóźnili, to jeszcze przywieźli nie to co trzeba. Sofa i fotele miały być czerwone, natomiast przywieźli tylko rozwalającą się sofę w kolorze zielonym. Marina przestała nad sobą panować.
- Co to ma znaczyć?! Przecież zamawiałam sofę i 2 fotele w kolorze czerwonym, a nie zieloną wersalkę!!! Nie dość że się Panowie spóźnili, to jeszcze przywieźli nie to co trzeba!
- O przepraszam Panią, tu jest napisane zielona sofa!!! - Wypierał się kierowca. Kłótnia trwała już od kilku minut. Wtem obok domu przechodził młody mężczyzna, o błękitnych oczach i brązowych włosach. Słysząc kłótnię i widząc bezradną Marinę podszedł bliżej i przysłuchiwał się rozmowie. Po chwili wiedział już co robić. Poprosił o wzgląd na formalności dotyczących zamówienia, a po dokładnym ich obejrzeniu pokazał dostawcom, że to oni popełnili błąd, a jeżeli nie dostarczą prawidłowego towaru, to mogą wylądować w sądzie. I podziałało. Dostawcy przeprosili Marinę i obiecali że jutro o 14:00 na pewno sofa będzie. Marina podszedła do mężczyzny...
- Nie wiem jak mam Panu dziękować, gdyby nie Pan...
- Drobiazg, jestem adwokatem i codziennie mam sprawy dotyczących oszustw firm meblowych.
- Nie wiem jak się mam Panu odwdzięczyć. Może Pan coś zaproponuje?
- Myślę, że wspólna herbata wystarczy. To co jesteśmy umówieni?
- Oczywiście, nie mogłabym Panu odmówić, ale gdzie się spotkamy?
- Mieszkam w tym domu obok Pani. - Powiedział chłopak wskazując na duży, piękny dom.
- Oczywiście przyjdę. Ale czy ja nie będę przeszkadzać?
- Nie, skądże, mieszkamy tam tylko ja i rybki.
- To na pewno przyjdę.
- A może moglibyśmy mówić sobie na Ty? Ja jestem Adrian...
- A ja Marina... i bardzo miło jest mi Cię poznać.

Odcinek #2.

Na następny dzień Marina szykowała się na wizytę u Adriana. Kupiła nową sukienkę ładnie uczesała włosy, zrobiła makijaż i wyszła na spotkanie. Adrian przywitał ją w ogrodzie. Miał na sobie ciemny garnitur i bukiet róż w ręku.
- To dla Ciebie. - Powiedział Adrian wręczając kwiaty.
- Och, nie musiałeś...
- Ale prawdziwy gentleman zawsze powinien wręczać kobiecie kwiaty.
- Dziękuję bardzo. - Powiedziała Marina. Oboje weszli do środka. Oprócz herbaty, było nawet pyszne ciasto z truskawkami. Oboje spędzili miło czas na rozmowie. Okazało się, że mają wiele wspólnego. Czas szybko leciał i robiło się coraz później. Marina musiała już iść do domu. Na pożegnanie Adrian pocałował ją w rękę.
- Dziękuję za miło spędzony czas. - Powiedział Adrian.
- Ja również.
- Może to kiedyś powtórzymy?
- Z przyjemnością.
- No to do następnego razu.
- Pa.

Odcinek #3.

Od tamtej pory Adrian i Marina często się spotykali. Zostali nawet przyjaciółmi... ale Marina wyraźnie chciała, aby łączyło ich coś więcej, bo od początku jest w nim zakochana po uszy. Zresztą on też wykazywał takie zainteresowanie. W końcu któregoś razu Adrian zaprosił Marinę na kolację przy świecach. Oczywiście przyszła, skorzystała z zaproszenia. Był romantyczny nastrój, słychać było cichutką, spokojną muzykę... i wtedy Adrian wziął Marinę za rękę, zaczął jej patrzeć w oczy i się uśmiechać.
- No co się tak patrzysz?
- Nie można od ciebie oderwać oczu.
- E, tam. Ale sądząc po twojej minie masz coś do powiedzenia...
- No bo ja... czy Ty i ja... Ja cię kocham.
Po tych słowach Marinie zaczęło mocniej bić serce. Spojrzała na niego i powiedziała.
- Ja ciebie też. - Po czym rzuciła mu się w ramiona i zaczęli się całować. Ale po chwili Adrian wyjął z kieszeni pierścionek z brylantem i wręczył Marinie.
- Wyjdziesz za mnie? - Spytał.
- A jak bym mogła nie wyjść!!! - Odpowiedziała. Tę noc spędzili razem, śpiąc w dużym pięknym łóżku z baldachimem.
- Dobranoc kochanie.
- Dobranoc.

Odcinek #4.

Już było ogłoszone, że Marina i Adrian mają się pobrać. Ślub miał się odbyć za 2 miesiące. Na razie trwają przygotowania. Ale teraz Marina musiała się skupić na swojej nowej pracy. To będzie pierwszy dzień kiedy tam będzie pracować jako informatyk. Stanęła w drzwiach a szef ogłosił wszystkim, że mają nową koleżankę. Wszyscy ją serdecznie przywitali. No ale to nie przyjęcie, więc trzeba było wracać do pracy. Robota szła szybko, lecz niestety Marina pogubiła się w jakimś pliku, a jeśli nie zrobi tego dobrze szef jej nie przyjmie na stałe. Była strasznie zakłopotana. I wtedy podszedł do niej Marcin, wysoki blondyn o zielonych oczach. Spytał o co chodzi, ale Marina nie musiała nic mówić, a on już wszystko naprawił. - Dzięki! - Powiedziała Marina.
- Nie ma za co. - Odparł Marcin. Szef był zachwycony pracom Mariny i powiedział, że ma tu pracę na stałe. O 15:00 wszyscy kończą pracę. Marina podeszła do Marcina i jeszcze raz mu podziękowała. Marcin już chciał zaprosić ją na kolację, gdy nagle Marina widząc Adriana, który przyjechał po nią krzyczeć, i biec w kierunku narzeczonego. Pocałowali się, a kiedy Marcin to zobaczył już stracił nadzieję na cokolwiek.

Odcinek #5.

Od tamtej pory Marcin i Marina zostali przyjaciółmi, ale Marinie nie przyszło nawet na myśl coś o romansie, bo była tak zapatrzona w Adriana. Zostały tylko 2 tygodnie do ślubu. W pracy Mariny miał się odbyć bankiet na którym mieli być pracownicy, najlepiej z osobą towarzyszącą. Jak zwykle o 15:00 Marina i Marcin wychodzili razem z firmy...
- Idziesz na bankiet dziś wieczorem? - Spytała Marina.
- Nie wiem, bo nie mam z kim iść... chyba że ty byś ze mną?
- No wiesz przepraszam, ale ja idę z narzeczonym...
- No tak... przepraszam głupio zrobiłem.
- Wcale nie, skąd mogłeś wiedzieć...ale może przyjdziesz?
- No jak mnie prosisz...to przyjdę.
Wybiła godzina 18:00, czyli godzina rozpoczynająca bankiet. Byli na nim wszyscy włącznie z samotnym Marcinem oraz Marinom i Adrianem. Adrian znalazł się w towarzystwie adwokatów więc pochłoneła go rozmowa, tym czasem Marina spędzała czas z Marcinem. Bankiet skończył się o 23:00. Ale Adrian zamówił taksówkę dla Mariny i powiedział że ma coś ważnego do zrobienia. Ale Marina odpowiedziała że nie musi zamawiać taksówki bo odwiezie ją Marcin. Adrian wrócił o 6:00 nad ranem, zjadł śniadanie i poszedł do pracy. Marina też musiała już iść. W firmie Marcin podziękował jej za miły wieczór i gdyby nie ona to by się tam zanudził na śmierć. Dzisiaj Adrian przyjechał trochę wcześniej niż zwykle.
- Słuchaj Marina mam ci coś ważnego do powiedzenia...
- Chodzi o nasz ślub? - Spytała z uśmiechem.
- No między innymi. Słuchaj my...-zaczął Adrian. W duszy Mariny zrodził się niepokój. Co on chce powiedzieć?!

Odcinek #6.

- Co mi chcesz powiedzieć? - Spytała Marina z przerażeniem.
- Ślubu nie będzie!
- Co?! Jak to ślubu nie będzie?
- Po prostu nie będzie. Wiesz ja nie wiem czy Cię kocham, a poza tym wczoraj poznałem o wiele ładniejszą i bardziej inteligentną dziewczynę niż ty. Studiuje prawo...
- Dość, przestań!!! Jak możesz tak mówić? Chcesz mi przez to powiedzieć że mnie wykorzystałeś, że byłam tylko zabawką którą się przez chwile pobawiłeś i odłożyłeś w kąt? Jak mogłeś ty łajdaku! - To powiedziawszy Marina uderzyła go w twarz i z płaczem wbiegła do domu. Adrian się nawet za nią nie obejrzał. Na następny dzień Marina nie przyszła do pracy. Zadzwoniła tylko prosząc o kilka dni urlopu. Marcin dziś skończył pracę wcześniej, i niepokojąc się o Marinę pojechał do jej domu. Zadzwonił do drzwi. Marina nie otworzyła mu od razu. Dopiero po kilku dzwonkach podeszła do drzwi. Wyglądała fatalnie. Oczy zapuchnięte od płaczu, nos cały czerwony i nawet nie zjadła śniadania. Marcin się przeraził.
- O Boże, co ci się stało?
- Rzucił mnie... tak po prostu mnie rzucił. - Powiedziała zapłakanym głosem Marina, po czym rzuciła się w ramiona Marcina. On ją objął i pocałował w czoło.
- A ja go tak kochałam... - Zaczęła szlochać. - A on mnie zostawił.
- A to ham, jak mógł!!! Ja bym Cię nigdy nie zostawił... po tych słowach spojrzała na Marcina...
- Czy Ty... Ty mnie kochasz? - Spytała niepewnie.

Odcinek #7.

- Czy ty coś do mnie czujesz? - Ponowiła pytanie Marina. Marcin nie odpowiedział nic, tylko namiętnie ją pocałował. To wystarczyło. Teraz Marina wiedziała na 100% że Marcin ją kocha. "Ale ja byłam ślepa"- Myślała, "to ja byłam zafascynowana Adrianem, a nie doceniałam Marcina, a on mnie kocha, a teraz wiem, że ja kocham go również.
- O czym tak myślisz? - Spytał Marcin.
- O nas. - Odparła.
- A czy ty też coś do mnie czujesz?
- Teraz już wiem że tak. Przepraszam że tak długo odtrącałam twoją miłość, ale byłam zbyt zapatrzona w Adriana, a teraz kiedy on...
- Cichutko, nie mów nic, nie musisz się tłumaczyć, ja wiem - przerwał jej Marcin. - Teraz jest najważniejsze żebyś się przestała nim przejmować.
- Zostaniesz na noc? - Spytała niepewnie.
- Oczywiście kochanie.
Marina wzięła kąpiel, zjadła kolację i zasnęła wtulając się w pierś Marcina.

Odcinek #8.

Marcin również wziął sobie kilka dni wolnego i spędził go z Marinom. Do pracy wrócili jako para, ale nie myśleli jeszcze o ślubie. Razem byli szczęśliwi. Minęło już pół roku od czasu kiedy zaczęli być razem. Stwierdzili że nie mogą już bez siebie żyć i to jest odpowiedni moment na ślub. Już było wszystko było gotowe, goście zaproszeni.
- Jutro już będziemy małżeństwem. - Powiedziała szczęśliwa Marina przed snem.
- Tak, już nie mogę się doczekać.
- Ja również. A teraz śpijmy bo jutro nie będziemy mogli wstać.
- Dobranoc Kochanie.
- Dobranoc.
Rano przygotowania ruszyły pełną parą. O 8:00 Marina była zapisana u fryzjera, a o 9:30 u manikiurzystki. Jeszcze tylko suknia i do kościoła. Wreszcie odbyło się wesele. Wszyscy bawili się znakomicie, a Marina i Marcin byli szczęśliwi, że są wreszcie razem.

Odcinek #9.

-To była piękna noc poślubna. - Mówi zadowolony Marcin.
- No, a co dalej?
- Dalej, jak dalej po prostu będziemy żyć jak normalne małżeństwo.
- A nie myślisz o dzieciach?
- Będziemy je mieli, ale jeszcze nie teraz. Musimy się trochę ustatkować.
- Dobra, zrobimy jak chcesz. A teraz wstań i zrób żonie śniadanie.
- No nie, pierwszy dzień, a już śniadania trzeba robić.
- A co ty myślałeś, nie ma lekko. - Powiedziała Marina i oboje zaczęli się śmiać. No ale niestety Marcin wykorzystał cały urlop i musiał iść do pracy. Marina została sama w domu i wzięła się za sprzątanie. Nagle zaczęło ją strasznie mdlić. Szybko pobiegła do łazienki i zwymiotowała. W tym dniu często ją mdliło. "Pewnie po tej sałatce." - Myślała, ale też spodziewała się najgorszego: czy jest w ciąży. Na wszelki wypadek kupiła test ciążowy. Okazało się, że niedługo przybyje nowy członek rodziny. Bała się jak to odbierze Marcin, w końcu mówił, że teraz na dzieci za wcześnie. Zbliża się godzina 19:00, czyli czas powrotu Marcina.
- Cześć kochanie! - Krzyczał Marcin wchodząc do domu.
- O, cześć! - Powiedziała smutno Marina.
- A coś ty taka smutna, coś się stało?
- Nie nic się nie stało...
Nagle Marina wybiegła do łazienki bo zaczęło ją mdlić.
- Marina nie mów mi że nic się nie stało, bo widzę że coś jest nie tak.
- To pewnie po tej sałatce...
- Nie kłam, widzę ze kłamiesz, znam Cię...
Nagle Marcin zamarł, jakby coś ważnego sobie uświadomił...
- Marina... - Zaczął nie pewnie: Czy Ty jesteś w ciąży ?
Marina spojrzała ze strachem w kierunku męża...

Odcinek #10.

- No pytam, odpowiedz mi - powtórzył Marcin. Marina z płaczem rzuciła mu się na szyję.
- Tak, jestem w ciąży, ale nie zostawiaj mnie, wiesz że nie robię tego celowo!!!
- Uspokój się, przecież Cię nie zostawię. No trudno stało się, będzie nam ciężko, ale sobie poradzimy.
- Ja myślałam że ty nie chcesz mieć dzieci...
- Oczywiście że chcę, tylko mówiłem żeby najlepiej było gdyby nie teraz. Ale nie płacz już kochanie.
Marcin objął mocno Marinę i pocałował. Marinie ulżyło.
Oboje wzięli pożyczki i kupili już kojec i przewijak dla dziecka. Wyremontowali już pokój w którym będzie spał maluszek.
- Jak mu damy na imię?
- A skąd wiesz że to będzie chłopiec?
- Jak każda matka, ja to czuję.
- Może po babci? U mnie w rodzinie jest taka tradycja żeby dawać imię jednemu dziecku po dziadkach.
- Moja mama ma na imię Milena...
- Więc damy mu na imię Milan.
- Takie nietypowe to imię.
- Przynajmniej będzie wyjątkowy - powiedział Marcin uśmiechając się do Mariny. Nagle Marina złapała się za brzuch.
- O zaczęło się, biorą mnie skurcze... aha jak boli, ała!!!!
- Spokojnie, nie denerwuj się, wszystko będzie dobrze... - Pocieszał ją Marcin. Wreszcie poród dobiegł końca. Urodził się chłopiec, jak przypuszczała Marina, któremu dali na imię Milan.
- Śliczny, prawda?
- No podobny do Ciebie.
- Czemu tak sądzisz, to że jest chłopcem, to nieznaczny że od razu jest podobny do mnie.
- Ciszej, bo go obudzisz...

Odcinek #11.

Mały rósł jak na drożdżach. Mało płakał i dużo jadł. Niedługo zbliżały się jego urodziny, ale nie planowano hucznego przyjęcia, bo rodzice spłacali kredyt.
- Kogo, zaprosimy? - Pyta Marina
- Nie wiem, może naszych rodziców i tyle, po co więcej.
- Masz rację, i tak nie mamy na tyle pieniędzy.
Marina wzięła się za robienie tortu, a Marcin opiekował się małym. Wreszcie nadeszła godzina 18:00. Goście już przyszli i wszyscy zebrali się wokół tortu.
- Milan, Milan!!! - Krzyczeli wszyscy. W końcu Milan z niemowlęcia stał się małym dzieckiem. Ma śliczne blond włoski (po tacie) i niebieskie oczy (po mamie). Wreszcie wszyscy się rozeszli, a Milan poszedł spać.

Odcinek #12.

Marinie skończył się urlop macierzyński. Musiała wrócić do pracy, a Milana zostawić z opiekunką. W pracy wszyscy powitali ją serdecznie. "Witamy znowu w gronie pracowników" - mówili koledzy z pracy. Marinie bardzo pomagał Marcin, w końcu musiała odrobić te zaległości. Oboje wracali o godzinie 15:00. Milan rzucał się w ramiona rodzicom, w końcu tyle czasu ich nie widział. Dni mijały szybko i miło. Któregoś dnia Marcin poszedł do pracy, a akurat Marina miała wolne. Wzięła Milana na ręce.
- Choć, przygotujemy obiad i zrobimy tacie niespodziankę.
Po 2 godzinach Marcin wszedł do domu i zaskoczył go nęcący zapach.
- Co tu tak ładnie pachnie?
- Niespodzianka!!! - Krzyknęła Marina.
- O cześć kochanie, widzę że tu ładny obiad zrobiliście...
- No, pochwal Milana, bo mi dużo pomagał.
Marcin wziął na ręce syna i ucałował.
- Ładnie się spisałeś.
- Dziękuje. - Powiedział niewyraźnie mały.
Wszyscy zasiedli do stołu i jedli. Po obiedzie Marcin spytał z zaciekawieniem.
- A z jakiej to okazji ten obiadek?
- A z takiej że będziesz miał jeszcze jedno dziecko!!!
- Jesteś w ciąży?! Naprawdę? Nie wiesz nawet jak się cieszę!!!


© Copyright 2005 - 2009 www.sims.fan.pl