logo
logo
logo
logologologo
System reklamy Test
 

Najlepszy przyjaciel Sima


Odcinek #1.

Ania (mama) i Monika (córka) pojechały w raz z Karoliną (przyjaciółką Ani) do schroniska dla zwierząt. Monika była w siódmym niebie!
- Och te dzieci! - Westchnęła Karolina.
- No, właśnie, ty się bierz do roboty! - Zaśmiała się Anka.
Monika była dzieckiem. Jej tata odszedł od Ani gdy dowiedział się, że jest w ciąży. Od tej pory nie związała się z nikim, nie chciała. Karolina nie ma nikogo. I czuję się z tym dobrze.
- Nie ma to jak być singlem. - Powiedziała Karolina.
- Ciociu, co to znaczy być singlem? - Zapytała Monika.
- To znaczy być samemu.
- Aha. Ooo, patrzcie jaki łaciaty! Super!
Ania z Karoliną zaśmiały się. Monika na każdego psa mówiła, że jest super.
- Mamo to nikogo nie bierzemy? - Płakała gdy miały wychodzić.
- Kochanie mówiłam, że tylko idziemy ciocię Karolinę do pracy odprowadzić i że przy okazji pooglądasz psiaki, a nie, że jakiegoś weźmiemy!
Monika zaczęła płakać.
- Idziemy do domu!
Monika chcąc, nie chcąc weszła do samochodu. I zaczęło się, jak zwykle! Radio i fajka mamy... No świetnie!

Odcinek #2.

Gdy wróciły była 13, dziś sobota. Monika poszła pograć na komputerze. W tym czasie Anka siedziała przy telefonie i plotkowała. "No tak... jej zwyczaj." - Pomyślała Monika. Weszła na internet i szukała różnych stron internetowych na temat psów. Znalazła też stronę na temat tego schroniska w którym była. Wybiegła z pokoju, a by o tym powiedzieć mamie.
- Mamo! Mamo! -Wybiegła i wołała mamę.
Ale mama gadała przez telefon. Monika posmutniała. Wkurzyła się na mamę teraz na maxa.
- Córeczko, chwilka. -Powiedziała i wróciła do pogaduszek.
Monika wyszła z domu. Goniła koło domu, żeby się odstresować.
- Monika, chodź na obiad! -Zawołała mama.
Monika przyszła do domu.
- Mamo, znalazłam stronę internetową o schronisku cioci Karoliny. - Powiedziała Monika
- Tak?
- Tak! Tam są takie fajne pieski... Weźmiemy...
- Nie. - Przerwała Ania Monice.
- Mamo!
- Nie.
Jadły spaghetti. Monika miała ochotę się rozpłakać, zawsze gdy coś chciała słyszała "NIE"!

Odcinek #3.

Monika pojechała do pracy na 18. Do Moniki przyszła opiekunka - Pani Krysia.
- Pani Krysiu? - Zapytała Monika.
- Tak?
- Mogę na chwilkę wyjść wrócę za godzinkę?
- Oj, nie wiem, nie wiem... Ale o 20 najpóźniej! - Powiedziała Pani Krystyna.
- Dziękuję!
Monika wzięła plecak i po kryjomu spakowała kiełbasę, szynkę i takie różne. Gdy przechodziła koło sklepu pomyślała, że coś kupi.
- Są pokarmy dla małych psów? - Zapytała.
- Tak. Tam na tej szufladzie. - Wskazała sprzedawczyni.
Monika wybierała jakie by tu jedzonko kupić. Gdy wybrała wsiadła w autobus i pojechała do schroniska. Schronisko było otwarte do 19:30, więc Monisia miała czas. Znalazła jej ulubionego pieska, który się jej najbardziej spodobał ostatnio. Taki śliczniutki łaciaty.
- Masz tu jedzonko. Kiełbaska, szynka... Tu masz pokarm z puszki to Ci otworze, okej? - Mówiła do psa.
Gdy dała mu jedzenie pogłaskała go. I na chwilę wpatrywała.
- No, jaki ty śliczniutki jesteś. - Mówiła.
Wtedy z głośników wydobyła się przemowa.
- Prosimy o wyjście ze schroniska. Prosimy o wyjście ze schroniska. - I tak się powtarzało.
Monisia pożegnała się i wróciła do pani Krysi. Gdy wróciła Pani Krysia robiła kolację.
- Pani Krysiu, ale niech pani nie mówi mamie, dobrze?
- Dobrze. Idź umyć rączki i przychodź.
Monika zrobiła to i zjadła kolację. Około 23 poszła spać.

Odcinek #4.

Rano o ósmej weszła do kuchni. Mama już wróciła z pracy. Czekało na nią śniadanko. Monika była zła na mamę i nie odzywała się do niej. Ania próbowała nawiązać rozmowę, ale Moniki nie ruszyło. Anka potem zasiadła do telefonu...
"Jej ploteczki... Są ważniejsze ode mnie..." - Pomyślała Monika.
Była niedziela. Schronisko również i dziś jest otwarte, lecz tylko do 17. A mama jechała o 18. do pracy... Zbliżała się zima i ciemno robiło się już około 15.30, więc Monika miała plan... Zasiadła do komputera i czytała o schronisku. Potem oglądała telewizor. Gdy zrobiło się już ciemno włożyła do plecaka trochę jedzenia dla swojego pupilka i... wyskoczyła przez okno! Ona miała pokój na 2 piętrze... Sama nie wiem jak to zrobiła! Szybko przebiegła koło domu. Pojechała do schroniska.
- Dzień dobry... - Powiedziała ochroniarzowi.
- Cześć mała! A co ty znów dzisiaj tu robisz? - Zapytał.
- Przyszłam obejrzeć takiego pieska... Bardzo mi się podoba. - Uśmiechnęła się.
Ochroniarz przepuścił ją. Poszukała swojego pieska. Dała mu jedzonko... oczywiście po kryjomu. Głaskała go i do niego mówiła. Dopiero o 16:20 dotarła na miejsce. Miała tylko 40 minut. Poczuła, że pośród wszystkich psów kocha tylko tego... O 17. znów wydobył się z głośników głos.
- Prosimy o wyjście ze schroniska. Prosimy o wyjście ze schroniska. - Mówił czyjś głos.
Monika pocałowała przez kraty psiaczka i poszła. Nie wiedziała, że coś się będzie dziać gdy wróci... No tak... mama zrobiła wojnę... Choć wróciła przez okno z parteru...
- Co ty sobie myślisz?! - Krzyczała.
No świetnie...!

Odcinek #5.

Monisia dostała karę. Cały wieczór płakała. Rano nie odezwała się do mamy. Pojechała do szkoły. Nie miała niestety odrobionego zadania i dostała pałę!
- Monika, co się z Tobą dzieje? - Zapytała nauczycielka.
- Nic.
- Mam nadzieję, ze się poprawisz...
- Oczywiście.
Po lekcjach Monisia pojechała do schroniska, chciała zobaczyć swojego psiaczka. Wiedziała, że mama będzie na nią zła, ale nie interesowało jej to teraz.
- Śliczny piesiu. - Mówiła.
Ktoś podszedł do klatki.
- Mała przesuń się. - Powiedział jakiś facet za nim podeszła jakaś rodzina.
- A gdzie go bierzecie? - Zapytała się Monisia.
- My go bierzemy. - Podskoczyła dziewczynka, która była w podobnym wieku.
Monika zaczęła płakać. Nie wiedziała co ma robić. Wybiegła z schroniska i pojechała do domu. Cały czas płakała. Nawet myślała, że może im ukradnie tego pieska?!
- Monisiu dlaczego płaczesz? - Zapytała się pani Krysia gdy przyszła jej pilnować.
Monika opowiedziała jej wszystko.
- Skarbie nie martw się. Będzie ładniejszy.
- Ale on był taki fajny... - Płakała.

Odcinek #6.

Zrobiła zadanie. Cały czas o nim myślała. Nie spała do 3. w nocy. Gdy wróciła mama oznajmiłaś, że dostała awans. Teraz pracowała od 16 do 3).
- Monika, jeszcze nie śpisz? - Zapytała Anka.
Monisia była na nią obrażona i wróciła do pokoju. Koło 5 usnęła... Obudziła się o 7. - Zaspana, rozleniwiona, musiała iść do szkoły. Po szkole pojechała do schroniska i szukała tego Pana co wczoraj wyciągał z klatki jej pupilka. W końcu znalazła go...
- Proszę pana! Proszę, pana! - Wołała za nim.
On jej nie słyszał.
- Proszę pana!!!
Ale on nic. W końcu dogoniła go.
- Proszę... - Mówiła zdyszana. - Pana...
- Tak? - Zapytał.
- Ma... ma Pan chwilkę?
- No, akurat kończę pracę, a co?
- Możemy... pogadać? - Zapytała zdyszana.
- Okej. Za 10 minut przed schroniskiem.
Monika podskoczyła. Wyszła przed schronisko i czekała na tego Pana. Za 15 minut przyszedł. Wtedy Monika przystąpiła do działania!

Odcinek #7.

- Niech mi Pan go pomoże odzyskać... - Zaczęła.
- Kogo?!
Monika otarła łzy.
- Tego pieska... którego Pan wczoraj wziął z klatki, a ja tam stałam... ja go kocham...
Mężczyzna zaśmiał się. Usiadł na krawężniku, to samo zrobiła Monisia. Chwilę milczał i przypatrywał się dziewczynce. Znów cicho zachichotał...
- Słuchaj, każdy stąd może brać kogo chce... To nie moja sprawa... - Powiedział. - Na serio też go polubiłem...
- To niech mi Pan pomoże! - Krzyknęła.
Chwilę myślał.
- A jak Pan ma na imię? - Zapytała Monika.
- Damian, jestem. - Podał jej rękę. - Mów mi po imieniu. A Ty?
- Monika.
Przybił jej piątkę. Damian wstał. I chwilę myślał. Też go bardzo polubił i nie było mu łatwo. W końcu podjął decyzję...
- Sorry... Ale to moja praca. Monika... przepraszam, ale nie... - Powiedział.
Monika zaczęła płakać.
- Damian... fajny jesteś!!! - Wzięła kamyk z ziemi i rzuciła w niego.
Pobiegła na przystanek.

Odcinek #8.

Wróciła do domu. Anka znów zrobiła jej wojnę.
- Co ty myślisz?! Ostatni raz Cię upominam... A teraz do pokoju! - Wrzeszczała.
(To była tylko końcówka wojny.) Monika poszła. Nie przejmowała się mamą.
Wyszła do kuchni. Zwinęła: 2 wody mineralne, mały chleb i ser krojony. Poszła do pokoju. Schowała to do plecaka. Włożyła jeszcze gruby sweter i długie spodnie.
- Do widzenia mamo... - Wyszeptała po cichu i wyszła przez okno.
Wybiegła. Szła przed siebie. Przed domem, 2 ulice od jej domu zobaczyła Damiana. Podbiegła do niego.
- Hej Monia! - Powiedział.
- Cześć...
Uśmiechnął się.
- Proszę... pomóż mi... błagam Cię! - Prosiła Damiana.
- Monika... nie mogę!
- Wiesz? Zawiodłam się na Tobie!
- Dlaczego?
- Bo mi nie chcesz pomóc...
Damian zaprosił ją do domu.
- Proszę... - Prosiła Monika, ale ten jej nie słuchał. Ona zaś powiedziała mu, że uciekła z domu. Pozwolił jej przenocować.

Odcinek #9.

Wstała o 10. Była sobota, więc się nie śpieszyła. Damian miał dom jednopiętrowy więc miała bliżej do kuchni, łazienki, salonu i tak dalej. Poszła do kuchni. Zobaczyła, że Damian zrobił jej śniadanie. Leżała tam też karteczka.
"Monia, jestem w pracy. Wracam o 14. Smacznego Bartek."
Monika zjadła śniadanie. Potem poszperała mu w rzeczach. Wyszła przed dom. Potem poszła przed swój dom, ale ukradkiem. Stała tam policja... "Szukają mnie..." - Pomyślała.
Uciekła do domu Damiana. Zadzwoniła do schroniska.
- Mogę prosić pana Damiana? - Zpytała.
- Tak, już wołam...
Monika czekała chyba z 5 minut!
- No, jestem... - Powiedział. - Kto tam?
- Monika.
- Co jest?
- Przed moim domem, nie Twoim, moim stoi policja.
- O kurde... Nie otwieraj nikomu drzwi. Zaszyj się w moim pokoju, nie zaglądaj do okna. Będę, jak mi się uda, około 12.30.
- Okej... Pa.
Monika poszła do Damiana pokoju i oglądała telewizje.

Odcinek #10.

Damian przyjechał krótko przed 13.
- Hej! - Rzucił.
- Cześć.
Poszli do kuchni. Damian robił obiad. Monika siedziała i słuchała tego co mówił Damian. Ale sama nie wiedziała czy to dobry pomysł.
- Wrócisz, położysz się do łóżka. Mama tam pewnie przyjdzie po jakieś Twoje ubranie, żeby się wypłakać!
- I co dalej?
- I Ty wstaniesz, zapytasz się czemu płacze.
- I dostane wpieprz! - Wrzasnęła Monika.
- Ciszej. Nie dostaniesz! Powiesz, że całą noc tam byłaś. Zresztą jak ja szedłem to już tam nie było policji.
- Ehh...
Monika nie wiedziała co robić. Ktoś zapukał do drzwi. To była policja... Damian kazał jej się skryć w szafie pod ubraniami, które zamiast wieszać kładł na spód. Otworzył drzwi. Policja pytała się czy Damian nie widział gdzieś wczoraj lub dzisiaj tej dziewczynki i w ogóle. Damian odpowiadał tak, żeby się nie domyśleli, że ją kiedykolwiek widział!
- A bo, co? Zaginęła? - Zapytał niby nic nie wiedząc Damian.
- Znaczy wie Pan... Naszym zdaniem matka histeryzuje! Zobaczyła o 9 rano, że dziecka nie ma to pewnie gdzieś wyszła. No, ale wie Pan, jak kobiety histeryzują. - Powiedział policjant
- No, tak.
- Dziękujemy, do widzenia.
Damian opowiedział o tym wszystkim Moni.

Odcinek #11.

- No, to Monika... To Twoja szansa...
- Pod jednym warunkiem! - Wtrąciła.
Damian popatrzył na nią pytająco...
- Pomożesz mi.
- O, nie, nie, nie!
- TAK!
- Monika...
Ona zaś uklęknęła przed nim i go błagała. Oj, długo się Damian zastanawiał. A Monika tylko go prosiła i prosiła w końcu Damian zgodził się. Ta zaś podskoczyła! Ubrała plecak i poszła do domu. Nikogo nie było, więc było jej jeszcze łatwiej. Poszła do kuchni napisała karteczkę "Mamo poszłam do Emilki - Monika" dla zmyły. Potem zasiadła do kompa. Na Simo-Gadu był Damian więc od razu zaklikała do niego. Powiedziała mu, że mamy nie ma i o karteczce. Rozmowa trwała chyba z 2 godziny, gdyż wróciła mama. Monika usunęła archiwum w Simo-Gadu i poszła do mamy.
- Hej Mamo! - Uśmiechnęła się.
- G... Gdzie... Gdzie byłaś?! - Wrzasnęła Anka.
- Przecież napisałam Ci karteczkę! Jest na stole!
- Co? Nic tam nie ma!
- Jak to nie!
Wkurzona Anka pobiegła do kuchni i faktycznie zobaczyła karteczkę. Przeprosiła Monikę i zadzwoniła na policję, że znalazła się. Cała ta ucieczka... - całe szczęście, dobrze skończyła się dla Moniki...
- "Uf... " - Pomyślała i odetchnęła z ulgą.

Odcinek #12.

Na następny dzień była niedziela. Monika zamiast iść do kościoła poszła do Damiana.
- Siemka Monia!
- Cześć!
Usiedli w ogrodzie. Damian podał sok i zaczęli gadać oczywiście o... psie! Monika wypytywała się o wszystko związane z tą rodziną, która wzięła jej przyjaciela.
- Ta dziewczynka ma chyba na imię Emilia, bo tak do niej mówili. A nazwisko... wiesz? Popatrzę w robocie.
- Okej.
Damian ubierał się do roboty. Poszedł tam z Moniką, bo ta chciała od razu wszystko wiedzieć. Gdy poszli on kazał jej zaczekać przy jakimś psie, on się pójdzie przebrać i popatrzy do tych papierów. Tak też zrobiła. Ten pies też bardzo się jej podobał, ale nikt tamtemu nie dorównywał!
Podszedł Damian z... właśnie tą rodziną! Brali 2 psa!
- Monika ja idę tam dalej po psa... - Powiedział. - Coś się dowiem... - Dodał szeptem.
Ona czekała na Niego...

Odcinek #13.

Czekała chyba z 5 minut. Z oddali zauważyła uśmiechniętego Damiana. Podbiegła do Niego i od razu zaczęła wypytywać. Damian zaczął się śmiać.
- Chyba nie potrzebne żadne śledztwo...
- Jak to?
- Tak to... Po prostu... Oni tamtego oddali, bo za dużo kłopotów sprawiał!
- Hura! - Podskoczyła Monika i uwiesiła się swojemu przyjacielowi na szyję.
Damian zaprowadził ją do klatki z jej pupilkiem. Biedna nie mogła się nim nacieszyć. Ale czas był wracać do domu! Nie chciała, żeby mama na nią krzyczała. Pożegnała się z psem i z Damianem i pojechała.
- Damian wpadnę po szkole do Ciebie, okej? - Zapytała gdy wychodziła.
- Jasne!
I pobiegła na przystanek. Bardzo się cieszyła, że znowu go ma... Ale... No właśnie, na jak długo? Przecież mama jej go nie pozwoli wziąć, a ktoś go może zabrać...
- To nie fair... - Mruczała pod nosem...

Odcinek #14.

Wróciła do domu. Niby z kościoła. Oczywiście pierwsze co zrobiła to włączyła komputer. Sama często mówiła o sobie, że jest sieciomanką. Choć teraz zaczęła się tak interesować psami.
- Www... - Mruczała, gdy wpisywała adres strony.
Zadzwonił telefon.
- Odbiorę! - Zgłosiła się Monika - Proszę?
- Anka? - Zapytał ktoś.
- Nie, Monika. A kto mówi?
- Hej Mała! Tu ciocia Karolina. Dasz mi mamę?
- Cześć! No, pewnie. - Odpowiedziała. - Mamo! Mamo! Ciocia Karolina.
- Dzięki kochanie. - Odpowiedziała mama , a Monika wróciła do swoich zajęć.
Gdy wracała do pokoju pomyślała:
"Zaś plotkowanie... "
Po chwili weszła na schronisko w jej mieście.
- Jest mój kundelek! Kochany piesek... - Mówiła do siebie.
W końcu zapisała sobie jego zdjęcia na kompa i ustawiła jako tapetę.
- Nie ma jak to kochaną osobę mieć na widoku... - Zaśmiała się...

Odcinek #15.

Wstała o szóstej. Chciała zrobić śniadanie i porozmawiać z mamą o psie.
Zrobiła śniadanie i czekała, aż mama się obudzi. Po 7. do kuchni weszła mama.
- Cześć Monisiu. Już robię śniadanie. Co chcesz? - Zapytała mama.
- Hej. Ja już zrobiłam.
- Taak? O... faktycznie. Dziękuje córeczko. - Pocałowała ją w czoło.
Usiadły do śniadania. Zaczęły jeść. Monika chwile zastanawiała się jeszcze czy rozmawiać na ten temat z mamą bo spodziewała się odpowiedzi, że nie. Ale podjęła to wyzwanie.
- Mamo... Za niedługo święta... Kupiłaś mi coś już? - Zapytała.
- No, nie. A co byś chciała?
- Psa...
Anka popatrzyła na nią z uśmiechem. Popatrzyła na Monikę i zaczęła mówić:
- Monisiu nawet nie żartuj!
- Mamo, proszę... Mam 400 simoleonów najwyżej coś dołożysz, ale wątpię...
- NIE! Nie będzie mi w domu żaden kundel sikał! Monika wybiegła z kuchni z płaczem...

Odcinek #16.

"Popamięta mnie..." - Aż krzyczała sobie w duszy.
Wzięła plecak, swoje oszczędności i poszła do szkoły. Rozmawiała o swoim problemie z koleżanką Magdą.
- Trzeba słuchać rodziców, ale Twoja mama jest jakaś dziwna...
- No, właśnie! Mam swoją kasę i zrobię jej niespodziankę. - Kupię go!
- To bardzo ryzykowne! Monika!
- To, co! Ja go bardzo polubiłam! Niech jej nawet zgryzie jej ulubione figi! Sama mu je dam!
- No, jak chcesz.
- Pójdziesz tam ze mną?
- Jasne... Ale sprzedadzą Ci go?
- No pewnie! Mam tam przyjaciela - Damiana. Jest dorosły i on się tym zajmuje.
- No to super!
Dziewczyny umilkły, bo właśnie nauczycielka weszła do klasy. Monika nie słuchała tego co Pani mówi tylko myślała o swoim nowym przyjacielu.
Wiedziała, że mama będzie zła, ale chciała podjąć to wyzwanie!

Odcinek #17.

Po szkole dziewczyny poszły do simowej budki telefonicznej. Monika zadzwoniła do Damiana, żeby się zapytać czy jest teraz w pracy, czy był rano.
- Cześć Damian. - Powiedziała Monika do telefonu.
- Hej. Monika?
- Tak, to ja. Słuchaj jesteś teraz w pracy?
- No, tak. A co?
- Zaraz tam będę z koleżanką i kupuje tego psa. Cześć. - I rozłączyła się.
Wiedziała, że mógł jej coś powiedzieć, żeby go nie kupowała więc się jak najszybciej rozłączyła. Poszły na przystanek autobusowy i pojechały do schroniska. Po 10 minutach były na miejscu. Szukały Damiana, w końcu go znalazły.
- Cześć Wam. - Powiedział Damian.
- Hej. Gdzie jest mój kundelek? - Zapytała Monika.
- A mama, zgodziła się?
- No, nie!
I opowiedziała mu o rozmowie z mamą i o swoich planach.

Odcinek #18.

- Ja nie wiem czy tak mogę... - Powiedział Damian.
- Proszę Cię! Zrób to dla mnie... Błagam...
- Posłuchaj. Jak Twoja mama się zdenerwuje to przyjdzie do mojego szefa i powie mu, że ktoś sprzedał nieletniemu dziecku psa! I wtedy dowie się, że chodzi o mnie...
- Chyba taka nie jest...
- Wiesz? Wątpię w to...
Zadzwonił mu telefon. Chwilę porozmawiał, a potem powiedział do dziewczyn.
- Przyjdzie jutro, okej? Porozmawiamy na spokojnie. U mnie w domu o 16?
- OK. - Odpowiedziały.
Monika pokazała Magdzie swojego ukochanego psa.
- Śliczny... - Westchnęła.
Chwilę popatrzyły i pojechały do domu. Monika gdy wróciła nie odezwała się do mamy. Od razu poszła do pokoju... Zadanie, komp, jedzonko, spanko...


© Copyright 2005 - 2009 www.sims.fan.pl