logo
logo
logo
logologologo
System reklamy Test
 

Nowy Początek


Odcinek #1.

Natasza postanowiła wyjść na zewnątrz, miała dość wszystkiego. Za oknem śnieg okrywał samochody i trawniki, w oddali słychać było śmiech dzieciaków. Gdyby ona mogła znaleźć się na miejscu przechodniów zabawianych miłą pogawędką przez telefon komórkowy... Wzięła ze sobą odtwarzacz CD, aby samemu móc pogrążyć się w zadumie. Gdyby mogła cofnąć czas pewnie nie zawracała by sobie głowy Michałem, teraz jednak czuła się zraniona jego słowami: "Myślisz że mógłbym teraz z tobą być?" Pamiętała ile w jego oczach było chłodu, czy ironii. Nie takiego poznała go i nie takiego pragnęła. Jej oczy błyszczały pośród mroku tego pięknego wieczoru, nie cieszyła się tym. Nie miała powodu, by się nim cieszyć.

Odcinek #2.

Kilka dni później gdy przeszło jej ryczenie, znów poszła do parku chciała wyryć na dębie słowa: "Skrzydła me porozrywał wiatr. Moje serce pękło na pół". Kiedy tak szła, brodząc w śniegu zobaczyła jak on śmieje się, obściskując jakąś panienkę. Chciała, ona naprawdę chciała zawrócić i pobiec jak najdalej uciec od niego, od tego przeklętego miasta. Jednak coś w niej pękło, poprawiła włosy, dumnie uniosła głowę i ruszyła do przodu. Kiedy mijała Michała przyśpieszyła, ba ona już biegła, a po chwili była w ramionach jakiegoś całkiem obcego mężczyzny. Szepnęła mu do ucha:
- Proszę udawaj, że zależy Ci na mnie i że rodzisz do mnie jakieś uczucie, proszę! - Dlaczego? Ona nic nie powiedziała tylko wtuliła się w jego ramiona, on przycisnął ją do siebie. Po czułym przywitaniu znikli gdzież za rogiem, zostawiając osłupiałego chłopaka samemu sobie, bo jego zdobycz zaczęła robić mu sceny. Natasza podziękowała mężczyźnie i chciała się oddalić, ale ten przytrzymał ją za rękę.
- To było miłe. - Tu spuścił wzrok i dodał po chwili.

- Dasz mi swój numer telefonu? - Czemu nie. Natasza wyciągnęła z kieszeni płaszcza pomiętoszoną wizytówkę podała mu i spojrzała w jego błękitne oczy. Pobiegła do przodu, na końcu alejki pomachała mu dłonią, a on odwzajemnił ten gest. - Jednak życie nie jest złe. - Powiedziała do siebie znikając w przedpokoju.

Odcinek #3.

Jak zwykle poszła do szkoły (przecież to czwartek), pamiętała jego twarz, jego piękne błękitne oczy i włosy koloru blond które opadały mu na ramiona. Kiedy tylko przekroczyła próg szkoły rozentuzjazmowane koleżanki otoczyły ją i spytały o Tego nieznajomego na czele tej grupy stała ta cizia, która obściskiwała się z Michałem. Natasza miała dość tego tłumu więc wyminęła go sprawnie i ... na słupie (filarze) zobaczyła ogłoszenie: WALENTYNKI 2005 Przysyłajcie sobie WALENTYNKI , w tym celu służyć będzie wam amorek którego spotkacie w sklepiku szkolnym, na kopercie należy podać imię, pseudo i klasę. Kartki dostarczone zostaną 14 lutego.

Amorek, cóż Natasza pomyślała, że wyśle Michałowi, ale przecież każdego roku dostaje tyle walentynek, że nawet ich nie czyta! W Nataszy narastał gniew, postanowiła, że mu nie wyśle, chciałaby wysłać nieznajomemu z parku, ale czy on chodzi tu do szkoły? Okazało się że tak, bo już na najbliższej przerwie wpadli na siebie.
- Wczoraj nawet cię nie spytałam jak masz na imię.
- Artur, wybacz Nataszo, ale muszę lecieć przygotować się do lekcji. Przytulił ją mocno, a ona cmoknęła go w policzek, później widziała jak znika za rogiem

Odcinek #4.

Nadeszły Walentynki, Natasza z bijącym sercem wypatrywała na przerwach Artura. Ktoś złapał ją za ramie, to był tylko Michał, który był widocznie ucieszony, że Natasza nie umie znaleźć swojego lubego. Nawet chciał jej to powiedzieć, ale ona szarpnęła się i pobiegła na hol. Na ławkach, podłodze i parapetach siedzieli młodzi ludzie podeszła do grupy chłopaków: - Hej, wiecie może dlaczego w szkole nie ma Artura? - Spytała.
- Wiemy, a co? - Odpowiedzieli jej.
- Chciałbym mu coś dać. - Odparła Natasza wpatrując się w ziemie.
- Jest chory, ale dziś go odwiedzamy, bo mamy dla niego walentynkę. - Tu zarechotali.
- Czy możecie podać mi adres?

Niestety Natasza już tego niedosłyszała bo porwała ją fala uczni którzy spieszyli się do klas, zdążyła tylko powiedzieć:
- Dajcie mu tego misia ode mnie.

Odcinek #5.

Tydzień później, gdy zobaczyła Artura przed szkołą po prostu uciekła. Ale ten rzucił się za nią w "pogoń" i już po chwili stał przy niej, a raczej tuląc ją do siebie, bowiem w misiu, który od niej dostał był liścik, który swą treścią wyzwolił w Arturze chęć przytulenia się do Nataszy.
- Kobietko, dlaczego płaczesz? - Spytał się chłopak.
- Bo jest cudownie, bo chciałabym żeby było tak zawsze, ale wiem, że nie będzie, bo koło ciebie kręci się mnóstwo lasek i są o wiele ładniejsze ode mnie. - Szlochała dziewczyna.
- Cóż mi po tych zarozumiałych pannach, które myślą jak tylko się ubrać czy zrobić sobie make up. Ty taka nie jesteś i za to cię kocham.
- Albo ze mnie sobie żartujesz albo ja jestem idiotką. - Szepnęła Natasza podnosząc swoje błękitne oczy na Artura, który tylko pokręcił głową
- Daj plecak, odprowadzę cię do domu. - Zaproponował, ale gdy spostrzegł zdziwioną minę Nataszy dodał:
- Chyba, że nie chcesz, bo przecież nie mam zamiaru ci się narzucać, albo ... Wstydzisz się mnie? - Powiedział Artur wypuszczając z objęć dziewczynę.
- To nie tak! - Krzyknęła Natasza.
- To mnie złap i wytłumacz mi się. - Rzucił szybko chłopak i zaczął przyspieszać Natasza. biegła za Arturem do parku, gdzie ten usiadł na ławce czekając na dziewczynę.
- To tak. - Powiedziała Natasza i pocałowała Artura.


© Copyright 2005 - 2009 www.sims.fan.pl