logo
logo
logo
logologologo
System reklamy Test
 

6. 4. - Sim Mafiozo


Odcinek #1. Wstęp

Pewnego dnia w alejce Sim Mafii zawitał nowy człowiek. Normalny przeciętniak, lecz nie wiedział, że tam często grasują tak zwani: SIMmafiozo a, ten człowiek akurat miał wyjście z klatki schodowej prosto na tą aleje. Człowiek ten nazywał się Marek. Pewnego dnia wyszedł wyrzucić śmieci, kiedy potknął się i wpadł na jakiegoś nieznanego faceta. Kulturalnie przeprosił, a facet zaproponował mu prace.

Odcinek #2.

Tym człowiekiem był gangster, który wiedział, jak kogo wplątać w brudną robotę...
- O przepraszam! - Powiedział człowiek, który na niego wpadł.
- Co, trzymaj te... [Hmm widzę, że jeszcze nie wie, co i jak hehehe. Pomyślał gangster.]
- Co trzymać?!
- Eee nic, nic pomyliło mi się czy chciałeś kiedyś pomagać policji? Wyglądasz na takiego, którego szukamy było wielu kandydatów, ale widzę, że ty możesz być kimś!
- No, pewnie, ale nie umiem się posługiwać bronią.
- My cię tego nauczymy! [hehehe, głupek! Wplączemy go w niezła aferę i zamiast podejrzewać nas to go wsadzą do paki. Pomyślał nikczemny, bardzo banalny bandyta.] Całe południe spędzili na kawie i TV z pizzą, rozmawiając o tym "TRENINGU POLICYJNYM" Kiedy nadszedł wieczór Marek postanowił przyrządzić w mikrofali stek z warzywami. Gdy zaczynał przyrządzać poczuł jakiś dym i zobaczył, że jest jakoś dziwnie jasno i ciepło, coś jakby palił w kominku. Po krótkiej chwili było wyraźnie widać, że to od mikrofal i meble kuchenne się palą. Marek nie miał gaśnicy, więc w mgnieniu oka zadzwonił po straż pożarną, lecz ogień i dym nie działali wcale wolniej. Pożar. Marek otoczony przez płomienie. Stukał tylko w sufit i wołał:
- Na pomoc!!! - Wreszcie straż pożarna... Prawie by nie dojechała, lecz gdy zobaczyli, że Marek ma zaraz stanąć w płomieniach zaraz wyciągnęli gaśnice i gasili pożar wokół niego, ugasili drogę do okna Marek biegnąc wyskoczył przez okno - był na parterze. Jeszcze miał parę groszy na budkę telefoniczną, więc zadzwonił do ciotki, co to mieszkała na przedmieściu Sim City - całkiem niedaleko.
- Halo ciocia?!
- A kto mówi?
- Marek.
- A witaj Mareczku! Czemu tak późno dzwonisz?
- No, bo u mnie był pożar i teraz w tych ruinach, pare moich mało wartościowych rzeczy zostało i zgliszcza łóżka. To mógłbym zostać u Ciebie na jakiś czas?
- Och! Współczuje Ci. Pozwolę Ci u mnie zanocować!
- Dziękuje ciociu.
- Będzie jeszcze moja nowa sąsiadka ma około sześćdziesiątki! To nie lada wiek.
- No do widzenia ciociu!
- Trzymaj się!
Ni stąd ni zowąd Marek złapał autobus i pojechał na przedmieście...

Odcinek 3:

Kiedy Marek już dojechał do swojej ciotki grał w makao, brydża, i tysiąca z nową sąsiadką - Panią Synthią i swoją ciocią Matyldą. Kiedy już kolejny raz przegrał ziewnął i powiedział:
- Ciociu Matyldo idę do pokoju.
- Dobrze jak będziesz czegoś chciał to przyjdź na grila.
- GRILA! Ostatnim razem podpaliła mi ciocia spodnie!!! Jak mam cioci ufać, że teraz zamiast moich spodni nie będzie się palił dom?
- A coś ty! To było tak dawno.
- Owszem - trzy tygodnie temu.
- To teraz Matylda będzie uważać. Prawda Matyldo? - Powiedziała pani Synthia i zaśmiała się.
- A no jasne!
Marek w myślach: Tak, na pewno, jak z moimi spodniami!

Następnego dnia chłopak wstał o godzinie 11:30! Późna pora...
- Marek! No, wreszcie wstałeś, patrz, co listonosz przyniósł!
- Co to takiego?
- Zaproszenie do baru "Sim Byk"... Ja już jestem za stara, żeby do baru się wybierać, no ale Ty może chcesz tam pojechać?
- Co tam dają? He-he...
- Tutaj pisze, że drugie danie i drink jest za darmo!
- Tfu! Co takiego?! No pewnie, że chcę!
- Zostaliśmy wylosowani z 20 osób na całe przedmieście!
- My to mamy fart!
No, zanim Marek wyruszył umył się i takie tam, co by tu dużo wymieniać. Ho, ho, a jak długo wybierał ciuchy! Powiedział do swojej ciotki:
- Jest tylko jeden problem... Ech, mały problem. - Powiedział Marek.
- Jaki Problem Mareczku?
- A no taki, że nie mam tam, czym dojechać.
- A nieprawda! Pamiętasz Wujka Alfonsa?
- Tak.
- W szopie powinien stać jeszcze jego stary motor z lat 40.
- A kluczyki?
- Gdzieś w wujka pokoju.
- To ciocia jeszcze je ma!?
- No jasne!

No, więc - Mareczek jechał i jechał i... Co? Dojechał, lecz po chwili natknął się na tego samego mężczyznę, co mu proponował prace w policji.
- O dzień dobry panu!
- Co ty tu robisz?! Jutro odbędzie się twój trening! Tu masz napisane gdzie dojechać!
Marka zaintrygowała propozycja... Znał coraz więcej konkretów...

Odcinek 4:

- No, więc, Twój trening będzie się zaczynał od wyniesienia kradzionych rzeczy z magazynu. Złodzieje, ukryli w nim skradzione pieniądze! - Rzekł jeden z gangsterów, który był niby policjantem. Marek wziął się, za robotę i myśląc, że dobrze robi robił źle. - Zamiast oddawać zabierał.
- Ufff... to już wszystkie sierżancie, coś jeszcze? -Tak zmywamy się nasi informatorzy donieśli, że to była pułapka! TAM JEST BOMBA! Kiedy wszyscy już odjechali "po zostawieniu prezenciku" wybuch był nie mały...

Następnego dnia...
[dryyyń!] [dryyyn!]
- Mareczku, czy możesz odebrać telefon? [dryyyyń!]
- Eeee, co jest? [dryyyń!]
- Aha! Telefon!
Halo?
- Tu "KOMISARJAT" masz dzisiaj wolne.
- No, a kto mówi? [pi-pi-pi-pi...]
- Dziwni są jacyś.
Dzień, jak co dzień, chłopak wstał, wypił herbatę. Kawa się skończyła. I to tyle... Wszystko normalne, no może oprócz tego dziwnego telefonu. Pojechał do miasta kupił sobie piwo za pieniądze z "roboty". I tak przez kilka długich dni... Marek wiódł póki, co spokojne życie.

(TV) - Dziś z magazynu skradziono ubrania warte 10.000$!
(Marek) -Eeee... Magazynu? Ja przecież.. Nie, to nie mogę być ja! - Przecież miał odznakę, mundur itd.
(TV) - Dotychczas złapano dwóch złodziei, którzy byli w to zamieszani.
- Nie mogę w to uwierzyć! Co takiego?! Przecież to sierżant! Coś mi tu nie pasuje, chyba, że... Przebrał się za policjanta! Powiem to wszystko temu panu, który mnie zatrudnił!
[pstryk!]
Marek wyłączył TV i pojechał na motorze.

Odcinek 5:

No i kiedy dojechał w końcu po opowiedzeniu wszystkiego komisarzowi...
- Panie komisarzu! Widziałem wczoraj w wiado...
- Nic nie musisz mówić, sam to widziałem i wcale mnie to nie cieszy. [Uff.. Jaki to fart, że niczego nie podejrzewa!] - Pomyślał.
- Ech, dostanę dzień wolny?
- Oszalałeś!? Mamy nową robotę!
- Jaką?
- A no okraść z żywności terrorystów!
- Olala!
- Okupują budynek parkingu dla ciężarówek! Masz ukraść wskazaną naczepę!
- Jak to ukraść?
- Nie gadaj tylko do roboty! [ufff...]

No, wiecie już, co i jak? No to jak jechał z skradzionym towarem policja zaraz go goniła!
- Ech policja?! Przecież to ja jestem z policji! A tam...

Tym samym czasem w biurze:
- No wreszcie się pozbędziemy tego kolesia! Przysparzał nam za dużo kłopotów!
A jak nic nie kapujecie to cofnijmy się parę tygodni wcześniej!
- Ten człowiek stwarza nam za dużo kłopotów! Musimy się go pozbyć!
- Ekhm..., a jak szefie?
- No tak: powiesz, że masz robotę, a on będzie musiał ukraść naczepę!
Ty wymyślisz resztę!
- Dobra.
No chyba już wiecie, co i jak, prawda?

No, a teraz powróćmy do naszego przyjaciela:
- Halo?! Marek odbiór!
- Odbiór, kto mówi?
- Komisarz, a tak naprawdę gangster Sim Mafii! Wrobiliśmy Cię w to, ale byłeś mięczakiem, żegnam!
- Ooo, nie tak prędko, od samego początku coś mi nie pasowało w tej misji! Po co kraść jedzenie? Hmm, tak sobie zobaczyłem i ... wywaliłem tą bombę, która miała mnie wysadzić no, a teraz ja się za...


© Copyright 2005 - 2009 www.sims.fan.pl