logo
logo
logo
logologologo
System reklamy Test
 

Van Helsing


Wampir w Sim City

Odcinek #1.

Zimowy wieczór po ulicy Sim City idzie mężczyzna w długim płaszczu pod nogami skrzypi śnieg, Van Helsing zatrzymuje się i spogląda bacznie dookoła. Zaciera ręce: - Cholernie zimno. - Mówi do siebie.

Poczuł silny ból w okolicy podbrzusza, ten, który czuje, gdy ONI są blisko... Zbyt blisko, aby miasto mogło sobie spokojnie spać. Latarnie świecą nikłym światłem: "Ograniczone pole widzenia" - myśl Helsinga. Wiedział, do czego są zdolnego wygłodniałe wampiry... Dostrzegł kobietę idącą w jego kierunku. Przyśpieszył.
- Witaj ponownie Van Helsingu. - Zaśmiała się szyderczo ukazując imponujące nasączone krwią kły.
- Widzę, że nie odpuścisz Hirwin. - Odparł wściekły łowca. Wampirzyca odwróciła wzrok w stronę Kobiety idącej po równoległej ulicy. W tej właśnie chwili łowca wydobył drewniany kołek, który rozdarł szatę Hirwin:
- Nie mój drogi nie będziemy się tak bawić - Odparła rozbawiona wampirzyca.
Zatopiła swoje pazury w twarzy mężczyzny. Skrzywił się z bólu.
- Czyżby bolało? - Zaśmiała się, po czym oblizała palce.
- Mmmm.... Niezły z ciebie kąsek - dodała i oddaliła się od światła latarni.

Helsing złapał się za krwawiący policzek i udał się do domu. Ściągnął mokrą kurtkę i buty następnie rzucił nimi w kąt. Wszedł do kuchni wyciągnął apteczkę i wziął gazę, spirytus. Nalał wodę do miski, złapał ręcznik oraz mydło. Udał się do sypialni. Ściągnął stary pulower w kolorze czarnym. Rozsiadł się na nadgryzionym przez korniki krześle, tuż przed lustrem i zaczął dezynfekować ranę. Wodę wylał przez okno, a do miski wrzucił mydło i ręcznik. Butelkę z resztką spirytusu postawił pod łóżkiem.
Na szafce nocnej ustawił stos kołków. Poczłapał do kuchni, aby nalać Sobie ciepłego mleka z czosnkiem. Usiadł przy stole i wiedział już, że Musi skończyć z wampirami. Po jakiejś godzinie zorientował się, że zasnął przy stole. Docucił się i pobiegł do łóżka.

Odcinek #2.

Wstał o 11:25. Wyjrzał przez okno i z przykrością zauważył, że sąsiadki znów o nim plotkują. W nocy napadało śniegu. "Brr... Jak zimno." - Pomyślał Helsing. Czym prędzej zamknął okno. Naciągnął na siebie pulower i spodnie. Założył klapki i poczłapał do kuchni. W klatce skrzeczał jastrząb domagając się mięsa.
- Ty krwiopijco mały. - Zaśmiał się facet, gdy podawał głodnemu ptakowi krwisty befsztyk. Sam zaspokoił swój głód grahamką z salami. Kiedy zjadł swoje śniadanie założył buty i płaszcz. Jeszcze raz poczłapał do kuchni po Jastrzębia, który usiadł mu na ramieniu. Wyszedł z mieszkania, zatrzasnął drzwi i zbiegł po schodach. Wsiadł do swojego samochodu, przekręcił kluczyk w stacyjce i pojechał do opuszczonej szkoły pod miastem gdzie mieściła się kwatera główna SŁW*. Jego jastrząb poszybował ku drzwiom, które otworzył, Nathaniel.
- Witaj bracie! - Przywitał się serdecznie.
- Witaj... - Odparł Helsing ziewając.
- Mamy coś ciekawego? - Dodał niby od niechcenia - Naprawdę był ciekaw, czego dowiedział się wegetarianin (wampir).
- Ta... - Wskazał kąt, w którym siedział pokaźny jaguar. Kot przeciągnął się ukazując swoje imponujące kły. "Zupełnie jak wampir" - pomyślał Helsing. W tej właśnie chwili jaguar zmienił się w wampira.
- Witaj! - Rzekł Jaguar ziewając.
- Chyba długo na mnie czekaliście? - Spytał Helsing.
- Dostatecznie. - Uciął rozmowę Nathaniel.

Helsing opowiedział im o Hirwin, którą próbował unieszkodliwić. Słuchali w napięciu końca opowieści.
- Słuchaj stary, trochę dziwne, że nie rzuciła się na tą kobietę, ale tym zajmiemy się nocą, czas na ćwiczenia. - Powiedział Nathaniel. Wbiegli na drugie piętro, następnie przez hol do Sali gimnastycznej gdzie czekali na nich inni zniecierpliwieni łowcy.
- Przepraszam za spóźnienie, ale jak zwykle czekaliśmy na Helsinga. - Odparł Nathaniel.
Po sali przemknął pomruk oburzenia.
- Do dzieła... Dziś jest z nami Jaguar wampir, któremu można zaufać, wyrzekł się on rządów Hirwin. - powiedział Helsing. Jak zawsze na ćwiczeniach jastrząb latał nad głowami łowców:
- Zabierz tego przeklętego ptaka Helsing. - Zawołała jedna z kobiet.
- Ta... - Dołożył ktoś inny.

Jastrząb zrezygnował z zabawy i usiadł na parapecie. Jaguar, Nathaniel, Helsing i Natasza rozłożyli materace i podzielili na grupki. Po dwóch godzinach odbyła się przerwa 20 minutowa, na której wszyscy zażyli czekoladkę. Jaguar mówił o tym jak nie dać się wampirowi, który jest szybszy od człowieka.

Po przerwie wszyscy zaczęli się zbierać do wyjścia gdyż się ściemniło, a to dobry czas na łowy tych przeklętych stworzeń. Elita podzieliła ich na pary i wydzieliła rejony patrolu. Helsing był z Nathanielem, a Natasza z Jaguarem. Każda z par poszła w swoja stronę.

Krzyknęli tylko:
- Do zobaczenia.

Odcinek #3.

Sim-Helsing wraz z Nathanielem pośród nikłego światła latarni ulicznych próbowali nie wpadać w zaspy. W tym czasie Jaguar wraz z Nataszą szli przez park, aby dotrzeć w okolice kościoła. Tam bowiem zwykle grasują wampiry. W pewnym momencie Natasza rzuciła się na towarzysza, ten w obronie ugryzł ją w rękę w której trzymała drewniany kołek. On zaś poturlał się wprost pod nogi mężczyzny. Natasza spiorunowała Jaguara wzrokiem ten wiedział, że załatwią to później bowiem kiedy na niego spojrzała trzymała się za brzuch. Stał oto przed nimi Lenciourt - syn Hirwin. Jego blond włosy komponowały się z czernią szaty. Śmiał się jak szalony nie panując nad sobą przesuwał się coraz bliżej. Na twarzy Jaguara malowało się lekkie zdziwienie i złość. Lenciourt śmiał się coraz głośniej, w tym czasie Natasza wyciągnęła z torby kołek i rzuciła w okolice serca. Wampir jednak przejął kołek i rzekł:
- Ty marna istoto jak śmiesz podnosić rękę na swojego pana.
- Nie mam zamiaru znosić twojego widoku. - Wykrzyczał mu w twarz Lenciourt, rzucił się na kobietę, jednak Jaguar był szybszy i przewrócił Nataszę, która wpadła w ogromną zaspę.
- Twoja koleżanka jest słaba nie potrafi zapanować nad swym umysłem. - Wysyczał wampir, gdy szamotali się wśród płatków śniegu wirujących w powietrzu. Natasza pobiegła po innych łowców którzy mieli patrol w okolicy. Biegnąc wygrażali na Lenciourta. Kiedy nadbiegli okazało się, że on uciekł, a Jaguar stał i wpatrywał się w pustą przestrzeń przed nim. Kiedy Natasza zawiesiła się mu na ramieniu otrząsnął się z rozmyślań, strącił ją z ramienia i odszedł wolnym krokiem w stronę idącego Nathaniela.

Tym czasem Natalie czekała w swoim ciepłym mieszkanku na Helsinga. Na stole płonęły świece, a z radia płynęła nastrojowa muzyka. Ktoś zapukał do drzwi. Był to Helsing ze swoim jastrzębiem, który od razu zaczął latać nad głową Natalie.
- Cholerny ptak. - Powiedziała kobieta.

Mężczyzna nie zwrócił uwagi na docinki ukochanej. Rozebrał się i poczłapał za Natalie do kuchni - tam czekała go pyszna kolacja.

Odcinek #4.

Zasiadł na krześle naprzeciw Natalie i patrzył jej prosto w oczy. Z ręki wypadła mu łyżka, która opróżniła zawartość talerza Helsinga. On sam wyglądał jak maleńki chłopczyk upaprany zupą pomidorową. Patrzył się na Natalie, która ściągnęła z niego ten stary pulower, przyniosła mu spodnie i kazała się przebrać. Gdy on poszedł do łazienki, ona zwijała się ze śmiechu na podłodze. Usłyszawszy kroki starała się opanować, ale nie mogła gdyż spodnie, które mu dała były za krótkie i odsłaniały owłosione łydki.
- Wyglądasz kosmicznie. - Odparła Natalie poczym znalazła się w ramionach Helsinga. Tym czasem Nathaniel wraz z Jaguarem człapali do kwatery głównej SŁW. Nathaniel przekręcił klucz w drzwiach usłyszał trzask i wpadł na hol, pobiegł do sekretariatu gdzie trzymał w drewnianej szkatułce klucze do samochodu i mieszkania. Wybiegł przed szkołę zatrzasnął drzwi rudery.
- Jaguarze, jeśli chcesz zamarznąć to sobie stój ja jadę do domu. - Wykrzyknął mężczyzna.
-Już idę. - Odparł Wampir.
Wsiedli do wysłużonego auta i pojechali do mieszkania Nathaniela, gdzie miał przenocować Jaguar. Weszli do starej kamienicy. Nathaniel ukłonił się staruszce, która pokiwała głową i wymamrotała coś niezrozumiałego dla obydwóch, po czym poszła. Wspięli się po drewnianych schodach:
- Uważaj dziura. - zawołał Nathaniel, który był przed Jaguarem.
- Auuć! - Zawył Jaguar, który utknął w tej dziurze.
Z odsieczą przybył mu mężczyzna, po ich twarzach lały się strużki potu.
- Uff... - Wydyszał Nathaniel i wspiął się na następne schody. Tuż obok był drugi mężczyzna. Dojrzawszy kobietę pod drzwiami Nathaniela rzucili się w jej kierunku. Na szczęście była to tylko sąsiadka, która jak zwykle robiła Nathanielowi zakupy. - Dzień dobry, oto pana zakupy. - Odparła podając pękatą torbę, czmychnęła do swojego mieszkania, piętro wyżej.
Jaguar przytrzymał torbę w czasie, gdy łowca otwierał mieszkanie. Weszli do mieszkania płaszcze powiesili na garderobie. Wampir udał się do łazienki, gdyż ściskał go pęcherz. Nathaniel w tym czasie podgrzewał kolację.

Gdy wampir opuścił WC na stole czekała kolacja. Czerwone wino dumnie prezentujące się w kryształowym flakonie. Na błękitnym obrusie stały białe talerze, na których leżała lazania.
- To ma być kolacja? - Rzekł z przekąsem Jaguar.
- Póki mieszkasz w tym domu nie wypijesz ludzkiej krwi! - Odparł Nathaniel.
Uśmiech zniknął z twarzy wampira. Zjedli posiłek w ciszy i spokoju. Nathaniel zaprowadził Jaguara do swojego pokoju i powiedział:
- Śpij tu, a ja prześpię się na sofie...
- Dobrze, nie gniewaj się na mnie, nie chciałem. - Odparł zmieszany wampir.
- Nic się nie stało. Śpij- powiedział Nathaniel i wyszedł.

Pościelił sofę i próbował spać, ale za każdym razem, gdy wydawało mu się, że śpi mocnym snem widział twarz Lenciourta. Jego spokojna twarz z ironicznym uśmieszkiem napawała mężczyznę niepokojem. Wiedział, iż coś to znaczy. Nie zasnął do rana, a kiedy powieki opadły mu, a z myśli ulotnił się Lenciourt usłyszał jak ktoś chodzi po mieszkaniu. Zerwał się na równe nogi i pobiegł do kuchni gdzie trzymał kołki. Otworzył szafkę wziął jeden z nich i kiedy się obrócił zobaczył Lenciourta.
- Gdzie Jaguar, co mu zrobiłeś?! - Spytał się rozgniewany Nathaniel.
- Nic mu nie jest, bo w jego żyłach płynie krew wampira, a ty człowieczku, co mi zrobisz? - Zaśmiał się Lenciourt.
- Tak się składa, że i w moich żyłach płynie ta krew, gdy wypowiedział te słowa rzucił kołek w stronę wampira, on zaś nie zdążył jej złapać. Miał jednak szczęście gdyż nie trafił on w serce, lecz koło niego. Lenciourt z furią wyleciał z mieszkania:
- Jeszcze tego pożałujesz! - Krzyknął i tyle go widziano.
- I co jeszcze? - Odparł Nathaniel.
Gdy znaleziono Jaguara zamkniętego w łazience wysyczał: uduszę go!

Odcinek #5.

Zasiedli do śniadanka, na którym królowało surowe mięsko, bowiem Nathaniel postanowił się pokrzepić przed walką z Hirwin, a to było na rękę Jaguarowi, któremu wyskoczył rogal na twarzy. Wygłodniały wampir rzucił się na miskę z pożywieniem ociekającą krwią. Po jego policzku płynęła stróżka ludzkiej krwi. Nathaniel parsknął śmiechem, bowiem na czarne spodnie Jaguara kapała krew, a ten się tym nie przejmował tylko wcinał dalej. Nathaniel postanowił jednak nie być gorszym od kolegi po fachu, więc sam rzucił się na to, co zostało w misce:
- Ty prymitywie jeden, zjadłeś wszystko. - Seplenił Nathaniel z gębą pełną żarcia. Na to Jaguar, który był już przy umywalce parsknął śmiechem Nathaniel miał się podnieść, gdy do drzwi zapukała jego sąsiadka, a on sam był upaćkany krwią. Pobiegł tak szybko jak tylko pozwalały mu wampirze nogi (czyli bardzo szybko) do łazienki gdzie zmywał z siebie krew. Tymczasem sąsiadka gawędziła z Jaguarem, który przejął pałeczkę. Zagadywał ją i nawet wkradł się jej myśli i wymazał to, co dla Nathaniela mogłoby być zgubne, bowiem widziała jak zmykał do WC i wcale nie w celach skorzystania z kibelka, ale w całkiem odmiennym celu.
- No tak ma pan rację. - Usłyszał strzępki rozmowy Nathaniel, gdy zbliżał się do kuchni gdzie dwie jakże o odmiennych cechach osoby gawędziły sobie miło. Co się okazało Jaguar zaparzył jej kawę, a ona patrzyła na niego jak w obrazek? - Wariat, ale cóż nie dziwię się przecież jest ładna. - Pomyślał Nathaniel, gdy spojrzał jak ręce Jaguara posuwają się z wolna do przodu wprost w ręce sąsiadki. - Echem... echem. - Odchrząknął Nathaniel.

Sąsiadeczka wyzdrygneła się szybko wstała i miała się skierować do wyjścia, gdy Nathaniel spytał ją, po co przylazła o tak wczesnej porze.
- Jeśli dla ciebie godzina 11 to wcześnie to wybacz, ale wybieram się na zakupy. Zrobić Ci też? - Odparła wymijająco.
- Tak, naturalnie. - Rzekł Nathaniel powstrzymując śmiech.
Kiedy zatrzasnęły się za nią drzwi podbiegł do Jaguara i powiedział? - Brawo koleś szybki jesteś. - Parsknął perlistym śmiechem.
- Odczep się, ona jest śliczna. - Powiedział Jaguar i zacisnął ręce w pięści Nathaniel postanowił nie drażnić kolegi poszedł do przedpokoju wziął płaszcz i zawołał Jaguara. Zamknęli drzwi na klucz i zbiegali ze schodów, gdy Jaguar zatrzymał się, bo zauważył sąsiadkę:
- O... Cześć! - Zawołał, a po chwili wylądował na kolanach. W tym czasie Nathaniel wsiadł do samochodu i zaczął trąbić na Jaguara. Jaguar szybko pożegnał się i pobiegł do samochodu. Pojechali do Van Helsinga, ale go tam nie zastali, ponieważ był u Natalie. Natalie spała sobie smacznie w swoim łóżku myśląc, iż przytula Helsinga, w rzeczywistości była to tylko poduszka, bo Helsing krzątał się w kuchni robiąc śniadanie. W szafce nad zlewem znalazł żółtą tackę i ustawił na niej dwie kawy, omlety też dwa, cukierniczkę oraz kwiat, z którym wczoraj przyszedł. Gdy wszedł do sypialni Natalie właśnie się przeciągała:
- Cześć kotku. – Rzekła.
- Cześć. - Odparł stawiając tacę na szafce nocnej.
- Czas na śniadanko. - Odrzekł rozbawiony patrząc na ziewającą kobietkę.
- Tak! - Powiedziała Natalie i aż krzyknęła, gdy zobaczyła się lusterku podanym prze Helsinga.

Mężczyzna już nie wytrzymał i wybuchł niepohamowanym śmiechem, wkrótce. - Dołączyła do niego Natalie, która śmiałą się jak opętana.
- Przestań, bo omlet ci wystygnie. - Rzekł Helsing sięgając po kawę. Kobieta zaczęła jeść śniadanie. Facet także, chociaż co chwile nerwowo zerkał na zegarek. Kiedy już zjedli, Helsing założył buty i płaszcz, przywołał jastrzębia i czule pożegnał się z Natalie, a sam szybko pobiegł na przystanek i wsiadł do autobusu, 113 który zatrzymywał się przy kwaterze głównej stowarzyszenia łowców. Kiedy wysiadł z autobusu długo siłował się z drzwiami. Nadjechał Nathaniel i kiedy wysiadł zaczął się śmiać. Wyjaśnił Jaguarowi, czemu się tak śmieje, a Helsing podszedł do nich z miną niewiniątka i powiedział:
- Ja nic nie zrobiłem.
I wszyscy zaczęli się śmiać, kiedy Nathaniel otworzył drzwi kazało się iż stary woźny nie napalił w piecu, a teraz panował tam niesamowity ziąb. Kiedy sami się uporali z tym problemem do sekretariatu zaczęli się schodzić łowcy.

Odcinek #6.

Jak zwykle wszyscy musieli czekać na sali gimnastycznej na szanownego pana Helsinga. On zaś spokojnie szedł po schodach , bo po co się spieszyć skoro i tak wszyscy zawsze na niego czekają. Drzwi sali był niedomknięte, oparł więc się o nie i nasłuchiwał. Z wnętrza dobiegały śmiechy jakby na znak jakieś niesamowitego kawału. Nagle poczuł jak nogi ugięły się pod nim i...leżał na drzwiach. Pod nim kwilił Iwo facet nieprzeciętnej urody i zarazem silnie zbudowany. Dlatego też Helsing zaczął śmiać się wraz z innymi.
Tylko jakoś Iwo nie był skory do żartów.
- Helsing ty padalcu złaź z tych drzwi bo cię Natalie nie pozna. - Warknął poszkodowany.
- Ewentualnie mogę się na to zgodzić.
Podniósł się z tych drzwi, a raczej z tego co tam zostało i odstawił je pod ścianę. Iwo jęczał (bo jak się później okazało w tyłku miał drzazgi). Pewna zaprzyjaźniona, pulchniutka pielęgniarka (która przypadkiem była na sali) zabrała go do sekretariatu i tam poddawała go torturom. Od czasu słychać było krzyk jakby Iwa. Obdzierali go ze skóry?
W tym czasie łowcy zamiast ćwiczyć chichotali, a Helsing puszył się, że w końcu zwalił Iwa z nóg. Iwo był nieźle wściekły na Helsinga, ale Helsing się nie przejmował, ponieważ do ich grupy dołączył brat Jaguara, imieniem Ayden (czytaj Ajden). Gościu ten był giętki jak guma (bez skojarzeń proszę), szybki jak jakiś dziki zwierz, był jednak troszkę zawiedziony ponieważ nie dorównywał szybkością swojemu bratu. Po krótkiej prezentacji Nathaniel zerwał się z podłogi, bo dzwonił telefon w sekretariacie. Zbiegł po schodach, dopadł do drzwi i... okazało się że są zamknięte, przeszukiwał kieszenie:
- Kiedy znajdę te klucze to telefon przestanie dzwonić. - Mówił z dziwnym spokojem Jego przepowiednie sprawdziły się, ale na szczęście ktoś nagrał się na sekretarkę. "Nathanielu najwyższy czas abyś przyjechał do Rzymu, zabierz 3 no 4 najlepszych ludzi i przyjeżdżaj jak najszybciej. O 17:00 masz, ehm... macie samolot. Zapamiętaj sklerotyku!" Cóż Nathaniel wybrał braci, Nataszę, Van Helskinga i poszedł im to powiedzieć.
Wlazł przez tą dziurę, tam gdzie miały być drzwi , krzyknął:
- Ayden, Jaguar, Natasza i Helsing jedziecie ze mną do Rzymu, a reszta zostaje tu pod okiem (znokautowanego co prawda) Iwa i macie prowadzić patrole!
Większość ludzi była zadowolona , bo mogli odpocząć sobie od Helsinga. Trwały dyskusje nad patrolami jak je podzielić i kiedy. Tym czasem Nathaniel tłumaczył wszystkim po co jadą do Rzymu. Powtarzał też żeby nikt się nie spóźnił tyczyło się to w szczególności Helsinga.

Odcinek #7.

Lecieli sobie samolotem, Ayden próbował rozpakować paczkę orzeszków ziemnych, którą dostał od długonogiej blondyny z ogromnym biustem. W końcu nie wytrzymał i wstał z fotela, rzucił paczuszką o podłogę i nadepnął na nią nogą, chciał je później zjeść, ale Natasza odwiodła go od tego pomysłu mówiąc, że to niehigieniczne Jaguar przyglądał się temu "zabiegowi" z obrzydzeniem, nie myśląc nawet, że jest jego bratem.
- Cóż za cywilizacja uczyniła z ciebie bracie takiego... Ehm... Takie nienażarte monstrum? - No co? - Wybełkotał Ayden z ustami pełnymi słonych paluszków. Nathaniel pomyślał (co ja robię z bandą tych potworków). Po czym roześmiał się serdecznie. Helsing jako częsty bywalec Rzymu pierwszy dostrzegł PLAC ŚW. PIOTRA i krzyknął:
- Bracia... I siostro poczwaro - tu zniżył głos po czym zamilkł, aby za chwilkę wykrzyknąć na nowo.
- Jesteśmy w domu, na lotnisku przywitał ich wysoki mnich, w którego "wtrąbił" Ayden, zamiast przeprosić syknął tylko:
- Patrz gdzie ledziesz człowieku.

Odcinek #8.

Przepraszam za mojego kochanego braciszka. - Wyszeptał Jaguar, który źle znosił lot samolotem.
- Wybaczam. - Cichutko powiedział mnich.
Nathaniel wraz z Jaguarem wymienili krótkie spojrzenia, Jaguar westchnął ciężko i ruszył śmiało przed siebie. Czterech, ubranych w czarne, skórzane płaszcze mężczyzn, każdemu z nich na wietrze powiewały długie włosy (Helsingowi powiewały najmniej bo nosił kapelusz, stary poprzecierany na bokach, ale jakby nie było skórzany). Natasza ubrana była w ciemnobrązową, skórzaną kurtkę. Każdy z łowców miał na sobie torbę, która może by się zdawać że byłą bez dna, a w niej kołki, kusze i strzały, flakonik wody święconej i krzyż. Stali sobie teraz na korytarzu i czekali na biskupa, Jaguar wraz z Helsingiem próbowali na Aydenie wymóc przysięgę dobrego zachowywania się, bez skutecznie. Tymczasem Natasza rozmawiała z Nathanielem.
- Bo jego włosy, jego oczy... Oh! - Mówiła Natasza do Nathaniela. - Czy ty oby nie przesadzasz? Przecież on jest przeciętnej urody. - Nathaniel nie krył zdziwienia.
- Kto jest przeciętnej urody? - Do akcji wkroczył Helsing. Natasza nic nie powiedziała tylko speszyła się, zaczerwieniła i poszła sobie. Nathaniel wymienił krótkie spojrzenie z Helsingiem.
- Co za babsztyl! - Mruknął pod nosem Nathaniel i poczłapał w stronę idącego ku łowcom łysiejącego staruszka (biskupa).
- No więc, Hirwin - to jest 255 żona Draculi, zaczęła atakować okolicę Transylwanii, wydaje nam się, że w jakiś strasznych celach. Miejmy nadzieje, że to tylko przypuszczenia.
- Oby nie było tak, jak przed 30 laty kiedy w końcu udało nam się zabić Draculę... - powiedział Helsing.
- Miejmy nadzieję, niech Bóg ma Was w opiece, Gabriel (tj. Helsing) zaprowadzi Was do lochu, do naszej małej fabryczki. - Tu biskup przerwał i zaczął śmiać się histerycznie. Kiedy zeszli po schodach liczących sobie 245 stopni (Ayden dokładnie policzył) im oczą ukazała się niezwykła fabryka, o której nikt by nawet nie śnił. Pięcdziesięciu mnichów stało przy taśmach produkcyjnych, na czole pojawiały się im to znikały kropelki potu, a dalej płynęły kusze, flakoniki, strzały itp.
- Co nie pracujesz, jak to ty obiboku zafajdany!? - Krzyczał najniższy z mnichów, który przechadzał się między taśmami, zajadle coś licząc, to krzycząc. Natasza była strasznie zlękniona i chciała wtulić się w Helsinga, ale ten odrzucił ją i spojrzał na nią pogardliwie mówiąc:
- Że co?
- Nic, przez przypadek ją popchnąłem. - Nathaniel zauważył rumieniec na twarzy Natashy.
- Co się tu dzieje, do cholewki. - Nad uchem Aydena rozbrzmiewał głos mnicha "przewodniego":
- Hę? - Tylko tyle Nathaniel był w stanie powiedzieć.
Jaguar walnął brata w czaszkę tak, że słychać było chlupot, jakby Aydenowi na miejsce powróciła 6 klepka, Nathaneil przepraszającym tonem dodał:
- To tylko wampir.
- Alarm wampir na sali, łapać skubańca. - Krzyczeli mnisi.
Biskup kazał im przestać mówiąc, że jest to szpieg i że jest bardzo łagodny i potrzebuje dużo orzeszków, aby zapomnieć o ludzkiej krwi.
- Ta dużo orzeszków, ma ktoś? - Spytał się Ayden.
- Aydenie Van Singu zachowuj się! - Rzekł z powagą Jaguar.
- Ja mam, chcesz troszkę? - Zawołał jeden z mnichów stojący mniej więcej na środku lochu.
- No jasne! - Rzekł Ayden łapiąc orzeszki.
Natasha w tym czasie wzięła na bok Helsinga, aby powiedzieć mu o swoich uczuciach.
- No, bo wiesz, że mi się podobasz? - Spytała poczym uciekła w tłum mnichów, zostawiając osłupiałego Gabriela (bo tak się nazywał Helsing) na pastwę losu. Z pomocą przyszedł mu Nathaniel , który w ostatniej chwili podstawił mu krzesło, bo Gabriel zachwiał się i zemdlał.
- Wody, wody! - Darła się w niebogłosy Natasha jakby Helsing umierał.
- Spokojnie, to tylko chwilowe omdlenie, po takiej wiadomości każdy facet by padł. - Szepnął jej do ucha biskup. Helsing powoli dochodził do siebie, a biskup objaśniał reszcie obsługę niektórych przyrządów....
- No i tak dochodzimy do wody święconej, której używamy tylko i wyłącznie u osobników mało agresywnych, w przeciwnym wypadku może skończyć się to tragicznie w stosunku do Was...
Tymczasem Roberto Was oprowadzi po mieście.
Szli więc sobie teraz w szóstkę, przystawiali tu i ówdzie, aby podziwiać piękno Rzymu. Natasha tuliła się do Helsinga, który gładził jej włosy. Ayden wyjadała orzeszki i kłócił się z Robertem, a Nathaniel pogrążony był w zamyśleniu za to Jaguara nie było z nimi, bo siedział w kawiarence a jego oczy zrobiły się dziwnie zielone tak jak wtedy kiedy jest bardzo, ale to bardzo głodny. Nathaniel porozglądał się dookoła i już widział Jaguara szczerzącego zęby do jakiejś kelnerki.
- Lecę po Jaguara! - Krzyknął i już był w kafejce Panama.
Nathaniel, dostrzegł bladą cerę Jaguara, doskoczył do niego i podał mu flakonik krwi. Jaguar popatrzył na Nathaniela widać, że zrobiło mu się troszkę wstyd, nic jednak nie powiedział tylko chwycił flakonik i wypił szybko jego zawartość. Nathaniel zaprowadził go do stolika i zamówił kawę dla siebie i dla swego towarzysz.
- Pamiętasz, kiedy obaj mieliśmy po 502 lata? Pamiętasz nasze spotkanie , gdy siedziałem w ogrodzie Draculi i pobierałem nauk Hirwin, a ty naśmiewałeś się ze mnie do łez?
- Pamiętam, dlaczego miałbym nie pamiętać?

Do stolika podeszła kelnerka niosąc na srebrnej tacy dwie kawy, delikatnie, aby nie rozlać tego drogocennego napoju postawiła tacę przed sobą i odeszła tanecznym krokiem do następnego stolika. Do Panamy wbiegł zdyszany Roberto zaczął krzyczeć coś po łacinie, ale na szczęście zrozumieli go tylko Jaguar i Nathaniel, biegli przed siebie popędzani przez Roberta, który krzyczał im już tylko nazwę ulicy. Wbiegli na ogromny plac gdzie Natasza, Ayden i najbardziej doświadczony Gabriel toczyli walkę z trzema osobnikami, a ich białe kły biły niesamowitym blaskiem pośród mroku panującego w tym miejscu. Jaguar w przypływie sił doskoczył do Aydena, który usilnie próbował pokonać kobitkę o kasztanowych lokach, nadaremnie, bo była znacznie silniejsza. Jaguar wbił jej w serce kołek, ranę pokropił wodą święconą. Jej przesycone bólem oczy, jej malejące kły, a jednak do oczu Jaguara napłynęły łzy a jego ciało przeszył dziwny ból jakby umierało coś co jest mu bliskie. Wampirzyca zerwała ze swojej szyi złoty łańcuszek z serduszkiem, w którym znajdowała się fotografia. Jaguar odtworzył serduszko ostrożnie i.... fotografia przedstawiała Integre w gorącym uścisku z nim samym.
- Tato.... - Wysyczała tylko i jej powieki zacisnęły się mocno.
- Nie, to nie możliwe! - Płakał Jaguar.


© Copyright 2005 - 2009 www.sims.fan.pl