logo
logo
logo
logologologo
System reklamy Test
 

Zwariowane życie Maksa


Odcinek #1.

DZIEŃ 1.

Patrzę na mój nowy dom. Jest wielki. Naprawdę wielki. Nie to co ta mała klitka na Rakowieckiej w Weronie. Tylko... jak ja się tu odnajdę? A w ogóle... to ja się jeszcze nie przedstawiłem. Mam na imię Maksymilian Kocjan, mama woła na mnie Maks, mam roczek. Jestem uroczym brzdącem o wielkich czarnych oczach. Mamusia też ma czarne oczy ale ona w porównaniu do mnie jest blada, a ja jestem jak Włoch. Nie umiem mówić, ani chodzić, ale za to ładnie korzystam z toalety.
- Maksiu, kochanie jak Ci się domek podoba skarbie? Chodź wybierzemy Ci pokoik. - Mama wzięła mnie na ręce.
- Gu gu ga. - Dałem jej wyczerpująca odpowiedź. Dostał mi się duży pokoik na parterze z beżowymi ścianami i niebieskim dywanem. Mama zostawiła mnie i gdzieś poszła, a ja robiłem obchód. Jest toaletka. Są zabawki, łóżeczko i śliczny stoik do przewijania mnie. Jestem głodny, wiec pójdę się upomnieć. Znalazłem mamę, robiła mi papu. Po spapusianiu tego co miałem na stoliku, zapadłem w błogi sen w moim wygodnym łóżeczku...

Odcinek #2.

DZIEŃ 2.

Nie no, co ta mama tak długo śpi? Trzeba jej przypomnieć, że ja też tu jestem. Po wykonaniu salwy okrzyków i histerii tuliłem się już do wykapanej, pachnącej mamusi. Po zjedzeniu śniadanka mama mnie wykąpała. - No mały, może Cię czegoś nauczymy? - Odezwała się wreszcie mamusia. Następne godziny zeszły nam na męczącej nauce chodzenia. Byłem totalnie wyczerpany ale szczęśliwy bo umiałem się poruszać jak mama. Po mojej drzemce bawiłem się w salonie super misiem, którego dostałem od babci, podczas gdy mama stukała coś w komputerze. - Hej Maksiu co tu tak śmierdzi? - Spytała mama. Ja tez to poczułem i zacząłem wydzierać się w niebogłosy dopóki mama nie zrobiła ze mną porządku. Tak... to był długi dzień... ucałowałem mamusie i zostałem odstawiony do łóżeczka. Zostałem sam. Trochę się balem, ale co tam. Jestem mężczyzną. Porozmawiałem trochę z własna noga (swoja drogę, straszna z niej niemowa) po czym usnąłem.

Odcinek #3.

DZIEŃ 3.

Obudziłem się i trochę powrzeszczałem. Odziwo nikt nie przyszedł, a przecież słyszałem mamę chodzącą po kuchni. Jak dobrze, że umiem chodzić, wyjdę sam. I po chwili dreptałem w kierunku kuchni. Gdy tam wszedłem jakaś stara baba wzięła mnie na ręce. Śmierdziało od niej gorzej, niż ode mnie gdy nie zdążę do toaletki. Nakarmiła mnie i zamknęła w pokoju. Strasznie się nudziłem i balem o mamę? Co się z nią stało? Wyparowała? Porwało ja UFO? Została zabrana przez tajemniczego złoczyńcę w czarnej masce? Wreszcie gdy jadłem obiad mamusia weszła.
- Gu ga gi? - Spytałem się mamusi gdzie była.
- Cześć syneczku, jak było? - Powiedziała mama i mnie przytuliła.
- Gu gu ga ga gi gi gu? - Powiedziałem, że było okropnie i jak się bałem.
- Ale dostałam awans, wiesz? Będziemy mieli więcej pieniążków. - Wyjaśniła mi mama. Po południu gdy pani Ulryka poszła do domu, byłem z mama sam. Nudziło nam się wiec mama poczytała mi i - NAUCZYŁA MNIE MÓWIĆ! Byłem szczęśliwy. Dostałem dar wysławiania się na glos! Tak mi miło przeszedł dzień.

Odcinek #4.

DZIEŃ 4.

Dzisiaj mam urodzinki! Ha ha ha! prezenty! Impreza była po południu, gdy mama wróciła z pracy. A tak swoja droga, to nawet polubiłem Panią Ulryke. Dzisiaj bawiliśmy się samolotem! Impreza się rozpoczęła. Jako goście byli tylko babcia i dziadziuś bo nikogo innego jak na razie nie znamy. Dostałem super komputer. Od mamy zestaw podręczników szkolnych. Nawiasem mówiąc: super prezent, bleeeee! Pod koniec imprezy mama wzięła mnie na ręce i podszedła do tortu, miałem zdmuchnąć świeczki. Na początku trochę się oplułem, ale pomogła mi mama. Postawiła mnie na podłodze. Świat wokół zaczął wirować. Zobaczyłem gwiazdy przed oczami. Gdy się uspokoiłem mama podbiegła do mnie i uścisnęła mnie mocno. - Mamo, ale zmalałaś. - Krzyknąłem. Wszyscy zaczęli się śmiać, ale czemu?
- Synku popatrz w lustro. - Szepnęła mi mamusia do ucha. O rany! Czy to ja? Taki jestem duży? Ale fajnie i zacząłem biegać po domu. Pożegnałem się z gośćmi i poszedłem z mamą do pokoju. Gdy tam wszedłem wykrzyknąłem: - Rany, zamiast łóżeczka, duże łóżko z kołderką z misiami, a zamiast stolika do przewijania, białe biurko z komputerem, zamiast toaletki książki i zabawki. To był wspaniały dzień.

Odcinek #5.

DZIEŃ 5.

Dziś Sobota. W Poniedziałek idę do nowej szkoły. Trochę się boję, ale dziś czekała mnie niespodzianka, Pani Ulryka dała mi na prezent wypasiony teleskop, zaraz go użyłem, ale Pani Ulryka poradziła mi abym użył go w nocy. A więc: w nocy razem z mama i panią Ulryka (zaprosiliśmy ją do nas na kolacje) poszliśmy testować teleskop. Było super! Wyszukałem simMarsa i simWenus! Ale później odszukałem, też simMerkury i mama koniecznie chciała go zobaczyć. Patrzyła, patrzyła, aż z Panią Ulryka zmarzliśmy i poszliśmy coś zjeść. Po dwóch godzinach poszedłem po mamę... szukałem jej, szukałem, ale nigdzie nie mogłem jej znaleźć! Zawołałem Panią Ulryke, żeby mi pomogła. O godzinie pierwszej w nocy coś oświeciło nasz dom. Spojrzeliśmy z Panią Ulryka i nas zamurowało. Nad nami wznosi się statek UFO. Otwarły się wrota i to coś wykopało moja mamusie na ulice po czym dało dyla i uciekło. Mama była blada. Pani Ulryka szybko poszła do domu, a ja długo nie mogłem zasnąć.

Odcinek #6.

DZIEŃ 6.

Mama jest chora. Czymś ją struli, cały dzień wymiotuje. Pytałem mamę co się stało, ale nie chciała o tym rozmawiać. No więc dałem jej spokój. Zadzwoniłem do Pani Ulryki, czy by nie chciała przyjść do mnie, ale stanowczo odmówiła. Gdy wszedłem do pokoju mamy, ona spala. Poszedłem co komputera i wszedłem na czata. Zapoznałem się z takim jednym chłopakiem co nazywa się Jerzy Gość. Zaprosiłem Jurka do domu. Ale było fajnie. bawiliśmy się w berka, oglądaliśmy teleskop, opowiedziałem Jurkowi o mamie i on powiedział, że jego babcie też kiedyś porwali i ona potem urodziła bliźniaki. KOSMITÓW!
- Bredzisz! - Powiedziałem do niego. Ale ziarno wątpliwości zostało zasiane. Ciekawe co tata powiedziałby na to? Ale tatuś nie żyje, a nie będę pytać mamy bo nie chcę robić jej przykrości. Wszedłem do mamy. Siedziała w fotelu i płakała.
- Mamusiu co się stało? - Spytałem i przytuliłem mamę.
- Maksiu, będziesz miał rodzeństwo i pokazała na swój lekko okrągły brzuszek - i znów płakała.
- O kurcze mamo! Bliźniaków kosmitów? - Spytałem.
- Mama popatrzyła na mnie ze zdziwieniem, ale zmyłem się i udałem się spać. Fajowy dzień.

Odcinek #7.

DZIEŃ 7.

Mama dostała urlop, a ja poszedłem do szkoły! To jest niesprawiedliwe. Ale poznałem dużo nowych ludzi. I taką ładna dziewczynkę Alicje. Ma takie ładne rude włoski i zielone oczy. Bardzo ja lubię. Ale najbardziej lubię Jurka, bo chodzę z nim do klasy. Jestem najlepszy w szkole z matematyki! Gdy wróciłem ze szkoły mama robiła obiad, zjedliśmy i poprosiłem ja, aby pomogła odrobić mi lekcje. Zaprosiliśmy panią Ulryke i powiedzieliśmy jej, że będzie opiekować się jeszcze jednym dzieckiem. Zrobiła okrągłe oczy, zgodziła się i poszła do domu. Mama pojechała do centrum, a ja zostałem z opiekunką. Gdy wróciła dostałem nowe dżinsy i dwie koszulki. Mamie urósł brzuszek! Powiedziała, że jutro będę miął brata albo siostrę. Odparłem, że chce mięć brata.
- No zobaczymy! - Powiedziała mama i pierwszy raz od paru dni się uśmiechnęła. Usnąłem zadowolony.

Odcinek #8.

DZIEŃ 8.

Dzisiaj w szkole pobiłem się z Euzebiuszem, dostałem fangę w nos i uwagę do dzienniczka. Wróciłem do domku i opowiedziałem to mamie, ale poprosiła mnie abym zadzwonił po panią Ulrykę, która była przyjacielem naszego domu. Gdy Pani Ulryka przyszła, mama była bardzo blada i kazała mi iść na dwór i nie wchodzić do domu. Po godzinie Pani Ulryka mnie zawołała. Wszedłem do mamy. Była bardzo blada i zmęczona i leżała na łóżku, a Pani Ulryka trzymała małego niemowlaka w kolorze zielonym.
- Mamo, czy to, to, to ... kosmita? - Spytałem z nadzieją w glosie.
- Tak, mały to twoja siostrzyczka kosmitka, daliśmy jej na imię Faustyna. - Powiedziała mama i poszła spać. Gdy mała spała w łóżeczku popatrzyłem na nią. Była zielona, strasznie zielona, tak jak niektórzy w Dziwnowie. moja siostra... nawet się cieszyłem. Z tego wszystkiego zapomniałem odrobić lekcji!

Odcinek #9.

DZIEŃ 9.

Faustyna cały czas płaczę, mama nie może spać, a ja odrabiać lekcji, ale gdy mama zobaczyła, że mam dwa zeszyty nie odrobione dala mi taką reprymendę, że w godzinę wszystko zostało zrobione. Mała ma całe oczy czarne. Chociaż w tym jest podobna do Nas, tylko nie ma tych.. no... aha białek! Mama ją kocha chyba bardziej niż mnie bo ją przytula, a mnie nie! Ja się tak nie bawię! Jutro ma urodziny, co ja jej dam? Już wiem! kopa w du... Hehehe, ale będzie ubaw! Aha, zapomniałem dodać, ze dziadek umarł, a babcia gdy dowiedziała się o Fausti nie chciała jej żnąc tylko mnie! Ha ha ha idę spać, bo jestem zmęczony. Chlip.. biedny dziadzio.. Ale podobno zostawił mi jakiś spadek i dostane go jak będę dorosły!

Odcinek #10.

DZIEŃ 10.

W szkole nudy. Euzebiusz chodzi z Alicja. Nie to żeby mnie to cos interesowało, bron Boże, ale tak sobie to napisze. A co mi tam. No dobra - bardzo podoba mi się Alicja. No wreszcie to powiedziałem, idę odrabiać lekcje. Impreza była spoko, najlepszy był tort. Była pani Ulryka bo babcia nie mogła. Mała jest spoko, jest blondynka. Dzisiaj podeszła do mnie to pobawiłem się, poczytałem ja i przytuliłem. Bardzo ja polubiłem, i cieszę się ze ją mam. Mama to zauważyła i przytuliła mnie mocno. Babcia mnie odwiedziła. Przywiozła mi Play Station, a malej nic. Ale za to ja dałem jej mojego ulubionego misia i fajnie się nim bawi. Zadzwoniłem do Alicji, ale ona nie ma dla mnie czasu... Hmmm trudno. Idę spać bo jest już późno.

Odcinek #11.

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ

Sorki, że tyle nie pisałem, ale tyle się działo. Po pierwsze - jestem nastolatkiem, po drugie - Fausti jest dzieciakiem i poszła do szkoły, po trzecie - mama dostała dwa awanse, po czwarte - ja tez mam prace, po piąte - jestem najlepszym uczniem w Dziwnowie. Ha ha ha i co? Dzisiaj postawiłem wszystko na jedna kartę. Zadzwoniłem do opiekunki. Gdy pani Ulryka przyszła, by opiekować się Faustyną, zadzwoniłem do pracy i poprosiłem o dzień wolnego, potem do Ali. Jest! Zgodziła się! Przyjdzie. Zapuściłem romantyczną muzyczkę w pokoju i czekałem na nią. Po pól godzince pobiegłem otworzyć. Moja piękność spoglądała na mnie spod ognisto czerwonych loków zielonymi oczami. Miała na sobie mini i sexi topik. weszliśmy do domu i ona na widok Ulryki krzyknęła.
- O cześć babciu. Mama powiedziała, ze dzisiaj wychodzi z pracy późno. - Powiedziała laska. Szczęka opadła mi, aż do podłogi i odbiła się od niej. Nie skomentowałem tego. Bawiliśmy się świetnie. Zacząłem z nią flirtować, a ona chętnie podjęła tą grę. W końcu zakochałem się w niej. Udana para? Ale o godzinie 22 poszła. Pożegnała mnie delikatnym pocałunkiem! Byłem taki szczęśliwy! Zasnąłem i cala noc śniły mi się zielone oczy Ali.

Odcinek #12.

DZIEŃ 18.

Nie poszedłem do szkoły. Teraz nic nie jest ważne. Mam Ale, kocham ją. Zerwała z Euzebiuszem. Kocham Alicje Kos. Zaprosiłem ją o centrum. Gdy się zgodziła w jej glosie słyszałem radość. pojechaliśmy na basen. Gdy zobaczyłem ja w stroju kąpielowym serce podskoczyło mi, aż do gardła. Flirtowałem z nią na całego i całowałem ją często, aż się we mnie zakochała. Wtedy powiedziałem jej że ja bardzo kocham, a ona powiedziała, że ja się jej podobam już od podstawówki. Poprosiłem ja o chodzenie... i... jesteśmy parą. Jestem taki szczęśliwy. Gdy wróciłem do domu, powiedziałem Ulryce, że bardzo kocham jej wnuczkę i jesteśmy parą. Bardzo się ucieszyła i życzyła nam wszystkiego najlepszego. Zaczynałem się zastanawiać nad przyszłością, bo wiedziałem, że chce dzielić moje życie z Alą. Została przyjacielem rodziny, mama ja szczerze polubiła, a Faustynę zapoznała z Jankiem (tez kosmitą). Fausti się zakochała... ale ma problem bo on już za parę dni będzie dorosły! Zresztą ona też już za chwile będzie nastolatką.

Odcinek #13.

3 DNI PÓŹNIEJ.

Znowu długo nie pismem, ale to dlatego, że w naszym życiu stała się tragedia. Nie! Dwie tragedie! Pierwsza - mama się utopiła! Moja mamusia, ukochana! Zostawiła mnie samego z dzieckiem! Tak ją kochałem. Codziennie chodzimy na jej grób, ale dzisiaj nas straszyła i kazałem go wywieźć. Druga tragedia - babcia umarła. Ale z tego się cieszę. Alicja mi współczuje. Teraz otwarcie rozmawiamy już o naszej przyszosi. Nie ukrywamy naszej miłości. Faustyna się załamała, jedzie na samych trójach. Odrabiam za nią lekcje, odrabiam swoje, chodzę do pracy, gotuje, utrzymuje dom. Całkiem zaniedbuje Ale. Ale to złota dziewczyna. rozumie to. Jutro będę dorosły. Alicja już jest dorosła. Fausti za 3 dni będzie nastolatka i pożegnamy Panią Ulryke. Musze iść spać bo jutro do pracy...

Odcinek #14.

DZIEŃ 22.

W pracy osiągnąłem szczyt kariery. Fausti podniosła się na czwórki, a ja mam urodziny. Zaprosiłem Alicje i panią Ulryke. Teraz mam tylko te trzy dziewczyny: Alicje, Ulryke i Faustyne. Jurek wyprowadził się do Milowa. Po południu była impreza. Całkiem przystojny jestem. Pokochałem teraz Alicje prawdziwa miłością - dojrzałą, a ona mnie. Jeszcze tego samego wieczoru oświadczyłem jej się. Oddałem wszystkie zabawki Faustynie, a moje zarobki skoczyły strasznie w gorę! Jestem przedstawicielem firmy. Pani Ulryka mówi, że nie może się nadziwić jaki ładny ze mnie chłopiec.
Przytuliłem staruszkę. Faustyna powiedziała, że zaraz jak zacznie być nastolatka to rzuca szkolę. Kategorycznie jej tego zabraniam. Alicja mnie popiera. Och... ona w ogóle jest cudowna. Moja narzeczona.

Odcinek #15.

DZIEŃ 23.

Po powrocie z pracy pomogłem zrobić lekcje Faustynie i byłem padnięty. Ale pod wieczór czułem się tak na siłach, ze zaprosiłem Ale. Gdy Fausti poszła spać, my siedzieliśmy jeszcze do wieczora zajmując się sobą. Gdy Ala zaczęła coś przebąkiwać, że już późno, natychmiast zaproponowałem jej zostanie u mnie na noc. Zgodziła się. Ach... jak przyjemnie było zasypiać trzymając w ramionach Ale. Gdy moja księżniczka wstała było grubo po 10. Akurat miałem wolne wiec zjadła pyszne śniadanko. po śniadaniu i całusie zaproponowałem jej zamieszkanie u mnie. Trochę się wahała, ale powiedziałam, że Faustyna ją bardzo luubi. To przesądziło o wszystkim. Mieszkaliśmy we trójkę.

Odcinek #16.

DZIEŃ 24.

- Faustynko, co byś chciała na urodziny? - Spytała się Alicja.
- Ja? Nie wiem! - Odparła. Powiedziałem Ali, żeby się nią nie przejmowała. Nie mogłem znieść widoku jej smutnej twarzyczki. Mimowolnie wyobrażałem sobie nasze dzieci, w jednym momencie, zapragnąłem mięć trójkę brzdąców. Nie przejmowałem się narazie ślubem, ważne, że miałem ją pod ręka. Dziś po południu Fausti powiedziała, że nie chcę mięć imprezy urodzinowej. Poszła do pokoju i zamknęła się. Chcieliśmy z nią porozmawiać, ale kazała nam nie wchodzić. No to zajęliśmy się sobą.
Późno w nocy Faustyna poszła coś zjeść, a zajęci sobą narzeczeni zauważyli ją dopiero po chwili. W kuchni stała wysoka, śliczna (o zielonej skórze oczywiście), piękna blondynka. Fausti była nastolatka. Pogratulowali jej i wręczyli prezenty. Potem poszli spać, tak przynajmniej ustalmy. :)

Odcinek #17.

DZIEN 25.

Fausti poszła do szkoły. Maks przytulił swoją Ale i nie pozwolił jej iść do pracy. Poprosił ją, aby zrezygnowała z pracy. Ona odrzekła, ze na razie będzie musiała, ponieważ chyba jest w ciąży.
- Cały ranek wymiotowałam, mam zawroty głowy. - Żaliła się Maskowi. On zaś patrzył na nią jak na bóstwo. Skakał Kolo niej, usługiwał i chwalił się każdemu w pracy, ze będzie ojcem. Postanowili, że dziecko będzie spało w pokoju, który dotychczas służył jako sypialnia matki Maksa. Od czasu jej śmierci nie ruszali jej mebli, ale teraz postanowili jednak przekształcić go na pokój dziecka. Faustyna gdy usłyszała o wesołej nowinie nawet się ucieszyła! Ale widoku przytulających się Ali i Maksa nie mogła znieść. Tak bardzo go kochała.... ale on jest starszy... i w dodatku zajęty... tak bardzo kocham Janka... Ta głupia idiotka Ofelia Widmo! Planują ślub! Och... to takie przykre.

Odcinek #18.

DZIEŃ 26.

Faktycznie Ala już od rana chodziła z brzuszkiem. Byli tacy szczęśliwi. Pani Ulryka, która często ich odwiedzała też się cieszyła! Nawet wybrała imiona dla maluszka. Wiedziała, że będzie się nimi opiekować, ale nie wiedziała, czy zdąży. Śmierć frunęła do niej z każdym dniem... Chciała doczekać chociaż porodu wnuczki i ujrzeć prawnuczka. Jej matka już tak dawno nie interesowała się ich życiem, ojciec zamordowany. Biednej Ali pozostała tylko babcia. Ale tak bardzo ucieszyła się gdy narzeczeni zaproponowali jej, aby z nimi zamieszkała! Dostał jej się najmniejszy pokoik, zwany wcześniej biurem. Zmieściło się tam tylko łóżko, stoliczek i fotel, ale starsza Pani mówiła, że więcej jej nie potrzeba. Było ich w domu czterech. A miało być pięciu. Maks cały czas myślał o wynajęciu większego domu.

Odcinek #19.

DZIEŃ 27.

Alicja urodziła w nocy. Maks pomyślał, ze teraz naprawdę będzie im ciężko. Na świat przyszło dwoje dzieci. Katastrofa! Gdzie oni się pomieszcza. Wtedy przypomniał sobie, ze dostał dawno temu spadek po dziadku. W tym spadku był bardzo duży dom w Weronie. Ale powrócić do korzeni? Tam mieszkałem na początku. Przedstawił swój plan rodzince. Każdy to zaakceptował, ale Faustyna dostała ataku histerii.
- Poczekajmy, aż dzieciaki zaczną chodzić do szkoły. - Zaproponowała Ala. Popatrzyli na resztę rodziny. Mały chłopiec, który dostał na imię Dominik i mała dziewczynka Dominika leżeli w łóżeczkach. Nad nimi stała rozpromieniona staruszka.
- Och, moi drodzy, oni maja takie śliczne czarne oczka. - Mówiła podekscytowana i z przejęciem.

Odcinek #20.

TYDZIEN PÓŹNIEJ.

Ten dom wygląda jak najgorsza melina. Dwoje małych dzieci wesoło gaworzących w salonie. Rozhisteryzowana nastolatka, która za dzień ma urodziny, stara kobieta gotująca obiady i sprzątająca. Ala, która stara się nauczyć dzieciaki, i ja jedyna który utrzymuje tą rodzinę. No, jest jeszcze renta Ulryki, ale mała.
- Wyprowadzamy się jutro. - Powiedziałem.
Zaczęliśmy snuć plany domku, a Alicja powiedziała, że chce wziąć ślub. Jednak postanowiliśmy, że weźmiemy ślub już na nowym miejscu. Dominik i Dominika nauczyli się chodzić, mówić i korzystać z toalety przy pomocy całej rodziny. Było to dawno, bo teraz nasi malcy chodzą już do szkoły. Obydwoje byli rudzi, tak jak Ala. Spełniło się marzenie Maksa.

Odcinek #21.

DZIEŃ 35.

Faustyna stała się dorosła. Zaraz po zdmuchnięciu świeczek pożegnała się z nami i wyprowadziła się z domu. Uznała, że zostaje w Dziwnowie bo tu jest miejsce kosmitów. Poza tym ma coś w planach i nie zamierza z tego rezygnować. Zgodziliśmy się. Pożegnaliśmy się i wyruszyliśmy w drogę. Nowy dom faktycznie był duży. Każdy miął swój pokój, było 5 łazienek, salon, kuchnia, jadalnia. Idealne warunki dla 5 osobowej rodziny. Wieczorem Alicja wsunęła mi w ramiona i powiedziała:
- Skarbie, teraz jak jesteśmy już w nowym domu mogę Ci to powiedzieć: jestem w ciąży. - Wyszeptała. Maks bardzo się ucieszył. Niestety ich radość zgasła, jeszcze tego samego wieczoru. Ulryka zmarła. W domu było cicho. Dzieci płakały, Ala płakała. Nastrój był fatalny. Jedynie Maks starał się pocieszyć towarzystwo.

Odcinek #22.

2 LATA POŹNIEJ.

Maks przytulił Alę. Patrzyli na ślub swojej córki Dominiki. Obaj byli już emerytami. Dominika była taka szczęśliwa. Tuliła się do męża. Dominik wraz z żona i synkiem podeszli jej pogratulować. Ale jeszcze Paulina (trzecie dziecko Maksa) przytuliła się do siostry i tym sposobem wesele skończone. Maks uścisnął pierwszego wnuka i z radością popatrzył na duży brzuszek Iwony - żony Dominika. Tak... jego życie było zwariowane, ale szczęśliwe. Miało kolor rudych włosów Alicji. Miął liczna rodzinę. Uznał, że teraz może umrzeć w spokoju.


© Copyright 2005 - 2009 www.sims.fan.pl