logo
logo
logo
logologologo
System reklamy Test
 

6. 3. - Życie Simki


Odcinek #1

Anna postanowiła kupić dom na obrzeżach miasta nie znając się na tym dobrze. Poprosiła gościa od nieruchomości o poradę. Dysponowała naprawdę dużymi finansami. Opowiedział jej wszystkie dobre i złe strony każdego z domu. W końcu w głowie miała mętlik. Poprosiła, więc pana Wojtka o dzień namysłu. Niezadowolona powlokła się do swojego samochodu. Zanim włączyła silnik, zapaliła papierosa. I ... zamyśliła się. W końcu pojechała do swojego mieszkania. Przejrzała wszystkie broszurki i doszła do wniosku, że kupi dom z widokiem na lasek. Zadzwoniła, więc szybko do Wojtka:
- Panie Wojtku tu Anna, zdecydowałam się.
- Mmmm... No, więc jaki pani zamierza kupić? - Odparł.
- Ten z widokiem na las- odpowiedziała szybko kobieta.
- Aha! Świetny wybór, czyli tak jutro w porze lunchu spotykamy się, aby omówić szczegół transakcji.
- Naturalnie... Do widzenia panu!

Ania wiedziała już, że wybrała dom swoich marzeń. Dobrze, że jest dekoratorem wnętrz. - Bynajmniej nikt nie powie mi jak mam go urządzić. Zaczęła się śmiać, aż jej pies Firnes zaczął radośnie merdać ogonem. Miał kilka miesięcy, ale i tak było widać, że jest Kaukazem. Ania lubiła się do niego tulić. Trudno jej się dziwić była sama. Weszła do kuchni i wsypała psu karmę, a sama wypiła herbatę.
- Firnes dziś trzeba cię umyć. Po spacerze cię umyjemy, co ty na to? Pies zaczął piszczeć. Anna byłą nieugięta. Wzięła, więc smycz i poszła z psem do pobliskiego parku. Spuściła, Firnesa ze smyczy, a on biegał między drzewami radośnie szczekając. Zawołała go:
- Firnes do nogi.
Podbiegł do niej i natychmiastowo szedł przy jej nodze.
- Tato, tato ten piesek nazywa się firanka - rzekła może pięcioletnia dziewczynka.
- Alicjo to Firnes nie firanka. Idź przeproś tą panią - odrzekł jej ojciec.
- Nie trzeba ona jest jeszcze mała - podbiegła Anna, a za nią jej pies.
Wzrok mężczyzny skrzyżował się ze wzrokiem kobiety.
- Anna, co ty tu robisz - Odparł (jak się okazało) Wojtek.
- Wyszłam z psem do parku, później idę go umyć. - Rzekła Ania.
- Czy mogłabym pani pomóc, proszę. - Dobiegł do nich głos Alicji, która bawiła się z Firnesem.
- Naturalnie, jeśli się tylko twój tata zgodzi - Odparła kobieta.
- Tato, tato zgódź się. - Dziewczynka nalegała.
- Dobrze.

Przechadzali się jeszcze przez jakieś półgodziny między klombami kwiatów. Alicja śmiała się, bo Firnes lizał ją po twarzy. Ania bardzo chciałaby mieć takie dziecko. Anna zapięła psa na smycz i podała ją dziewczynce. Szli do jej domu rozmawiając i śmiejąc się. Nie jeden przechodzeń mamrotał pod nosem: "Jaka wspaniała rodzina...". Wojtka kuło w sercu, gdyż był wdowcem od ponad roku. Anna dostrzegła jego zmartwienie, więc ujęła jego dłoń w swoją.
- Nie Martw się jesteś jeszcze młody znajdziesz kobietę swojego życia! - Powiedziała.
Od tej pory szli w milczeniu wymieniając spojrzenia za to Ala paplała bez przerwy. Do szli pod jej blok. Otworzyła, więc kluczem drzwi na klatkę schodowa i wspięli się po schodach aż do drzwi jej mieszkania. Jeden sprawny ruch kluczem i zamek otworzył się. Anna pognała do kuchni wołając do Wojtka.
- Co chcesz do picia?
- Wystarczy kawa. - Odparł.
- Z Cukrem czy bez? - Spytała się.
- z dwoma łyżeczkami. - Rzekł.
- Alu możesz tu przyjść - zawołała Ania.
- Tak proszę pani...
Dziewczynka wbiegła do kuchni a za nią jej nowy przyjaciel - Firnes.
- Jaką chcesz herbatkę, a może wolisz sok?
- Poproszę sok... Eeee, a jaki pani ma? - Spytało dziecko.
- Pomarańczowy, porzeczkowy... - Wymieniała kobieta.
- Pomarańczowy!
- Dobrze, a czy możesz zanieść te ciastka do pokoju?
- Tak, a czy mogę do pani mówić ciociu? - Spytało się dziecko.
- Tak Alu - Rzekła Ania i uśmiechnęła się.
Po 5 minutach kobieta dołączyła do Wojtka i dziewczynki. Anna wskazała małej drugi pokój i powiedziała:
- To moja sypialnia tam Firnes ma zabawki. Jak chcesz to możesz się tam z nim pobawić. Dziewczynka znikła w drugim pokoju. Ania usiadła na sofie tuż obok Wojtka. Rozmawiali o mało ważnych czy istotnych sprawach. Nagle jego ręka znalazła się na kolanie kobiety i wędrowała coraz wyżej.
- Wojtek nie powinniśmy!
- Przepraszam, ciągle myślę, że wszystkie kobiety to Eliza.

Odcinek #2

Następnego dnia Ania poszła do pracy zostawiając Firensa w domu. Jako że miała problem z odpaleniem samochodu postanowiła przejść się przez park, aż do siedziby Firmy Dekoracyjnej, która mieściła się przy ulicy Bohaterów Simalandzkich. Kiedy tak szła przez park zauważyła znajomą postać - tak to Wojtek. Za nim szła jakaś wytapetowana blondynka ciągnąc za sobą Alę. Starała się nie patrzeć w ich kierunku, ale kiedy Wojtek przyciągnął do siebie tą kobietę podeszła do niego i wymierzyła mu siarczysty policzek, a do kobiety zwróciła się tak:
- Niech pani uważa na niego, robi nadzieję i spotyka się z inną. - Dodała z ironią.
- Ale Aniu... To nie tak! - Powiedział zmieszany Wojtek odpychając blondynkę. W tym czasie do Ani podbiegła Ala i uwiesiła jej się na szyi.
- Alu wybacz, ale się śpieszę. - Rzekła zimnym tonem Ania strząsając małą z szyi Biegła, a w oddali słychać było krzyk Wojtka:
- Nie rań małej!
Anna tego nie chciała, jej świat legł w gruzach przez tą blondynkę w obcisłych i przykrótkich dżinsach. Do firmy dotarła załamana i cała we łzach.
- Aniu dyrektor cię prosi. - Powiedziała sekretarka. - No tak teraz to tylko mogiła. - Pomyślała Anna.

Na trzęsących się nogach dotarła w końcu pod drzwi biura pana Rafała.
- Słyszałem, że zamierza się pani przeprowadzić, więc mam propozycję nie do odrzucenia niech pani weźmie sobie urlop i wynajmie jakąś brygadę do przewożenia sprzętu. - Umilkł, gdy zobaczył jak Ani łzy spływają po twarzy.
- Dziękuje - wychlipała i rozpłakała się na dobre. Rafał podszedł do niej i przytulił ją.


© Copyright 2005 - 2009 www.sims.fan.pl